Stracił na kredytach frankowych 123 miliony złotych. Kto? Otóż… Kraków

Finanse Państwo dołącz do dyskusji (37) 13.02.2018
Stracił na kredytach frankowych 123 miliony złotych. Kto? Otóż… Kraków

Udostępnij

Marek Krześnicki

Kraków zadłużony we frankach. Miasto, które wygrało ze Smokiem Wawelskim nie tylko przegrywa ze smogiem, ale i kursem franka szwajcarskiego. Na kredytach frankowych miasto straciło ponad 100 milionów złotych.

Nie jest żadną tajemnicą, że polskie samorządy są mocno zadłużone. Jedne miasta, miasteczka i wsie zadłużają się mądrze – zdobywając w ten sposób pieniądze na niezbędne inwestycje, które zaprocentują w przyszłości. Jeszcze inne biorą kredyty gdzie się da, mając matematykę w takiej pogardzie, w jakiej antyszczepionkowiec proepidemik naukę. Kończy się to niekiedy spektakularnie – na przykład upadłością, a w konsekwencji likwidacją gminy.

Kraków zadłużony we frankach. Kto za to zapłaci?

Kredyty we frankach szwajcarskich przez wiele lat były hitem polskiej bankowości. Kusiły sporo niższymi ratami – a tani kredyt to dobry kredyt, prawda? Oczywiście, było to dobre do czasu, aż kurs szwajcarskiej waluty nie poszybował niczym Adam Małysz za swoich najlepszych lat. Problem był na tyle poważny, że sprawa szybko z ekonomicznej stała się polityczna. Politycy różnych partii prześcigali się pomysłami na ulżenie frankowiczom – ba, rozwiązanie tego problemu było jednym ze sztandarowych haseł obecnego prezydenta Andrzeja Dudy. Niespełnioną obietnicą, dodajmy. Pomoc frankowiczom przyszła jednak z niespodziewanej chyba przez obecny rząd strony – czyli z sądów, które masowo unieważniają kredyty frankowe.

Okazuje się, że nie tylko osoby marzące o własnym mieszkaniu za niewielkie pieniądze zdecydowały się na podjęcie ryzyka nieodłącznie związanego z kredytami walutowymi. Grę taką podjęło miasto Kraków, które – jak informuje Gazeta Krakowska – wzięło łącznie 4 kredyty na kwotę będącą równowartością 407,5 miliona złotych. Kiedy kurs franka wystrzelił w górę, kredyty zostały w 2008 roku przewalutowane na złotówkowe – po znacznie wyższej cenie. Łącznie miasto straciło w ten sposób 123 miliony złotych.

Co ciekawe – a właściwie: bulwersujące – urzędnicy przy okazji ostatniego z 4 kredytów mogli się dopuścić naruszenia ustawy o finansach publicznych, która zakazywała zaciągania zobowiązań w walutach obcych. Zgodnie z obowiązującym wówczas art. 85 ustawy o finansach publicznych (obecnie ta zasada jest wyrażona w art. 93 obecnie obowiązującej ustawy):

Jednostki sektora finansów publicznych, z wyjątkiem Skarbu Państwa, nie mogą zaciągać zobowiązań finansowych, których wartość nominalna należna do zapłaty w dniu wymagalności, wyrażona w złotych, nie została ustalona w dniu zawierania transakcji.

Kraków zadłużony we frankach już nie jest, kredyty zostały bowiem spłacone. Ale 123 miliony złotych krakowskich podatników – niesłynących przecież z rozrzutności – zostały wyrzucone w błoto, bo miejscy włodarze postanowili pobawić się w hazardzistów, i to na granicy prawa.