1. Home -
  2. Gospodarka -
  3. Mam uniwersalne rozwiązanie dla rządzących. Odpowiedzi należy szukać w Krzywej Laffera

Mam uniwersalne rozwiązanie dla rządzących. Odpowiedzi należy szukać w Krzywej Laffera

Rządzący poszczególnych opcji politycznych zdają się uważać, że ciągłe podwyższanie podatków oznacza dalszy wzrost wpływów do budżetu. Nic bardziej mylnego, czego dowodzi tzw. Krzywa Laffera.

Prosta idea, niewygodne wnioski

Krzywa Laffera opisuje zależność między wysokością podatków a dochodami państwa. Jej sens można streścić w jednym zdaniu: zbyt niskie podatki są problemem, ale zbyt wysokie też.

Gdy podatki wynoszą zero, budżet państwa "nie zarabia". Gdyby jednak państwo zabierało obywatelom i firmom 100% dochodów, efekt byłby dokładnie taki sam. Nikt nie pracowałby legalnie, nikt nie inwestowałby, a oficjalne wpływy znów spadłyby do zera.

Pomiędzy tymi skrajnościami znajduje się punkt, w którym państwo zarabia najwięcej. I właśnie ten punkt - optymalny poziom opodatkowania - jest sednem Krzywej Laffera. Jej historia ma niemal anegdotyczny charakter. Arthur Laffer, amerykański ekonomista, miał narysować ją na serwetce podczas rozmowy o podatkach w latach 70. XX wieku.

Krzywą Laffera można też odnieść do produktów: zbyt wysoka stawka VAT lub akcyza mogą odstraszyć konsumentów, przez co wszyscy są przegrani, w tym i producenci towarów. Obniżenie podatków może sprawić, że klienci chętniej i częściej będą sięgać po dane produkty, przez co nie tylko zwiększą się wpływy do budżetu, ale i zyski producentów i firm, napędzając tym samym gospodarkę.

Dlaczego wysokie podatki stają się nieefektywne?

W pewnym momencie podnoszenie podatków przestaje przynosić oczekiwany efekt. Dzieje się tak nie dlatego, że ludzie nagle stają się "nieuczciwi", ale dlatego, że racjonalnie reagują na bodźce.

Gdy obciążenia rosną:

  • maleje motywacja do dodatkowej pracy,
  • przedsiębiorcy ograniczają inwestycje,
  • coraz więcej aktywności przenosi się do szarej strefy,
  • kapitał zaczyna szukać bezpieczniejszych przystani za granicą.

Efekt? Państwo podnosi stawki, ale realne wpływy do budżetu nie rosną, a czasem wręcz maleją. To właśnie ten moment, przed którym ostrzega Krzywa Laffera.

Jaki to ma związek z naszym krajem? Od 2005 roku niepodzielnie rządzi albo PiS, albo PO. Z jednej strony wiele ich dzieli, z drugiej strony oba ugrupowania polityczne mają wiele, naprawdę wiele wspólnego. W tym sporą chęć do wprowadzania nowych podatków i podwyższania już istniejących, jak ma to miejsce w 2026 roku.

Czy Krzywa Laffera sprawdza się w praktyce?

Podatki bywają bardzo skomplikowane, także w naszym kraju. Jak na ironię, cała koncepcja Krzywej Laffera zmieściła się na serwetce, a do jej zobrazowania wystarczył prosty szkic. Dlaczego więc podatki są tak przekombinowane? I dlaczego rządzący nie próbują dążyć do "złotego środka", w którym i obywatel byłby wciąż zadowolony, a jednocześnie państwowy budżet zyskałby najwięcej?

Nie wiem co gorsze - czy niewiedza polityków, czy niechęć do tego rodzaju działań. Problemem Krzywej Laffera jest zapewne brak gotowego "przepisu", gdyż nie wiadomo tak naprawdę, w którym miejscu znajduje się optymalny punkt podatkowy. Nie mówi, ile wynosi optymalna stawka podatku, nie uwzględnia też różnic kulturowych czy struktury gospodarki.

Przypominam sobie jeden głośny przykład obniżki podatku w Polsce, który spowodował wzrost wpływu do budżetu. Po ciągłej obniżce dochodów państwa z tytułu akcyzy na alkohol, którą było widać od 1998 roku, ówczesny rząd SLD Leszka Millera postanowił... obniżyć, a nie podwyższyć podatek akcyzowy. Pod koniec 2002 r. został on obniżony o 30%. W efekcie wpływy do budżetu wzrosły w kolejnych 2 latach odpowiednio o 220 i 500 mln złotych.

Czy podobne działania na szeroką skalę będą stosowane w najbliższych latach? Obawiam się, że nie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi