1. Bezprawnik -
  2. Prywatność i bezpieczeństwo -
  3. Lekarz zmarł, a pacjentka straciła dostęp do swojej historii leczenia. Urząd alarmuje

Lekarz zmarł, a pacjentka straciła dostęp do swojej historii leczenia. Urząd alarmuje

Śmierć lekarza prowadzącego prywatny gabinet potrafi odciąć pacjenta od jego własnej historii leczenia. Ustawa wskazuje, kto ma wtedy przechować dokumentację, ale milczy o tym, jak ma ją przejąć. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski zwrócił się w tej sprawie do Ministerstwa Zdrowia i proponuje przepisy, które zmusiłyby osoby trzymające papiery zmarłego lekarza do ich oddania, łącznie z rozważeniem sankcji karnych.

Punktem wyjścia była sprawa pacjentki, która po śmierci swojego lekarza nie mogła dostać się do własnej dokumentacji. Lekarz prowadził indywidualną praktykę, czyli taki model, w którym gabinet to w praktyce jedna osoba: ona przyjmuje, ona prowadzi karty i ona odpowiada za ich przechowywanie. Gdy jej zabraknie, dokumentacja zostaje w szafie albo na dysku komputera, do którego dostęp ma rodzina, wynajmujący lokal lub nikt.

Okręgowa izba lekarska odpowiada za dokumentację zmarłego lekarza, tylko nie wiadomo jak

Na papierze sprawa wygląda prosto. Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta w art. 30a ust. 3 pkt 3 przesądza, że w razie śmierci lekarza wykonującego zawód w formie praktyki zawodowej za przechowywanie i udostępnianie dokumentacji odpowiada właściwa okręgowa izba lekarska.

Problem polega na tym, że przepis wskazuje adresata obowiązku, ale nie mówi nic o drodze, którą dokumentacja ma do niego trafić. Nie ma regulacji o tym, jak izba ma ustalić, kto po śmierci lekarza fizycznie trzyma karty pacjentów, ani obowiązku wydania ich samorządowi. Z informacji UODO wynika, że prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, zapytany o działania nadzorcze, odpowiedział, że brakuje przepisów dotyczących poszukiwania i pozyskiwania dokumentacji w celu jej przechowania.

Uchwały izb zamiast ustawy

Część okręgowych izb próbowała załatać tę lukę na własną rękę: uchwałami lub instrukcjami. Według przeglądu przeprowadzonego przez UODO zwykle przewidują one przejęcie dokumentacji dopiero na wniosek osoby, która ją posiada, a niekiedy także spadkobiercy lekarza. Inne instrukcje trybu wnioskowego w ogóle nie przewidują. W efekcie to, czy karty pacjentów trafią w bezpieczne miejsce, zależy od inicjatywy rodziny zmarłego i od tego, do której izby należał lekarz.

Prezes UODO ma do takiego rozwiązania zasadnicze zastrzeżenia. W piśmie do minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy przypomina, że „przetwarzanie danych osobowych dotyczących zdrowia podlega szczególnej ochronie na podstawie art. 9 RODO”. Dane medyczne należą do tzw. szczególnych kategorii danych, a podstawy ich przetwarzania muszą wynikać z prawa (art. 6 ust. 1 i 3 oraz art. 9 ust. 2 RODO), a nie z wewnętrznych regulacji korporacji zawodowej. Wróblewski ujmuje to wprost: „luk regulacyjnych nie powinny zastępować akty wewnętrzne samorządu zawodowego”.

Skreślenie z listy lekarzy jako sygnał, którego nikt nie odbiera

UODO zwraca uwagę na pewien paradoks. Samorząd lekarski dowiaduje się o śmierci lekarza, bo musi skreślić go z listy członków izby i zaktualizować Centralny Rejestr Lekarzy oraz rejestry okręgowe. Izba ma więc wiedzę, że gdzieś została osierocona dokumentacja. Zdaniem prezesa UODO „czynności te powinny być impulsem do podjęcia dalszych działań przez samorząd lekarski”. W praktyce, przy braku przepisu nakładającego konkretne obowiązki, na skreśleniu zwykle się kończy.

Warto pamiętać, że w dokumentacji medycznej są nie tylko dane samego pacjenta. Karty zawierają wywiady rodzinne, dane osób upoważnionych, informacje o bliskich. Skoro nikt nie ma obowiązku ich przejąć, nikt też nie odpowiada za to, czy trafią do niszczarki, na śmietnik czy w ręce osób postronnych. Spadkobierca lekarza dziedziczy sprzęt i lokal, ale nie zyskuje prawa do przeglądania historii chorób cudzych pacjentów.

Co UODO proponuje Ministerstwu Zdrowia

Prezes UODO prosi resort o rozważenie zmian ustawowych, które uregulowałyby całą procedurę. Na liście znalazły się:

  • zasady ustalania przez izbę, kto posiada dokumentację zmarłego lekarza, oraz sposób postępowania z danymi w tym czasie,
  • tryb i sposób przejmowania dokumentacji przez samorząd,
  • obowiązek wydania dokumentacji izbie przez osoby, które ją przechowują,
  • mechanizmy egzekwowania tego obowiązku,
  • rozważenie sankcji karnych za jego niewykonanie.

Ostatni punkt jest najbardziej stanowczy. Bez sankcji obowiązek wydania dokumentacji byłby wyłącznie apelem do rodziny zmarłego. Na razie to wyłącznie postulat, a resort zdrowia nie przedstawił projektu zmian.

Dokumentacja medyczna po śmierci lekarza: co może zrobić pacjent

Do czasu ewentualnej nowelizacji pacjent dysponuje tymi narzędziami, które przewiduje obecne prawo. Dokumentację co do zasady przechowuje się przez 20 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym dokonano ostatniego wpisu. Dłuższe okresy dotyczą m.in. dokumentacji dzieci do ukończenia 2. roku życia (22 lata) oraz przypadków zgonu wskutek uszkodzenia ciała lub zatrucia (30 lat). Zdjęcia rentgenowskie przechowywane poza dokumentacją pacjenta trzeba trzymać 10 lat. Śmierć lekarza nie skraca tych terminów.

Pierwszy adres: okręgowa izba lekarska

Pierwszym krokiem powinien być kontakt z okręgową izbą lekarską, do której należał zmarły lekarz, z wnioskiem o udostępnienie dokumentacji. Skoro ustawa czyni izbę odpowiedzialną za jej przechowywanie i udostępnianie, to izba jest właściwym adresatem żądania, nawet jeśli sama dokumentacji jeszcze nie ma. Wniosek złożony na piśmie zostawia ślad, który przyda się przy dalszych krokach. Ta sama zasada, zgodnie z którą przychodnia nie może odmówić nam dostępu do dokumentacji medycznej, obowiązuje każdy podmiot, który ją przechowuje, w tym samorząd zawodowy.

Rzecznik Praw Pacjenta i skarga do UODO

Jeśli izba rozkłada ręce, można zwrócić się do Rzecznika Praw Pacjenta. Prawo dostępu do dokumentacji jest jednym z praw pacjenta, a Rzecznik zajmuje się sprawami, w których jest ono naruszane. Ścieżka jest podobna do tej, którą przechodzi skarga na lekarza w innych sytuacjach. Drugą drogą jest skarga do Prezesa UODO: pacjent ma prawo dostępu do swoich danych osobowych na podstawie art. 15 RODO, a urząd właśnie pokazał, że problem osieroconej dokumentacji traktuje poważnie.

Część historii leczenia w systemach elektronicznych

Nie wszystko ginie razem z gabinetem. E-recepty i e-skierowania są widoczne w Internetowym Koncie Pacjenta, a wyniki badań zleconych w laboratoriach zewnętrznych zwykle zostają także w dokumentacji laboratorium. Warto też pamiętać, że wyniki badań to część dokumentacji, do której pacjent ma dostęp na bieżąco, więc odbieranie kopii od razu po ich otrzymaniu oszczędza kłopotów w razie zamknięcia gabinetu z jakiegokolwiek powodu.

Sprawa dokumentacji zmarłych lekarzy wpisuje się w szerszą aktywność UODO w sektorze ochrony zdrowia. Urząd zapowiedział już dodatkowe kontrole placówek medycznych, które uruchomił wyciek z MyDr, a sądy administracyjne potwierdzają kary dla tych, którzy lekceważą jego decyzje. Głośny był przypadek, w którym dentysta zignorował nakaz UODO i zapłacił za to ponad 85 tys. zł.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover