Małżeństwa jednopłciowe zapewne jeszcze przez długi czas będą znane wyłącznie z opowieści. Ale to nie znaczy, że od tej kwestii da się uciec albo ją przemilczeń – choćby dlatego, że coraz więcej obywateli Polski będzie zawierać małżeństwa z osobami tej samej płci w krajach, w których jest to dozwolone. Ale ewentualna próba legalizacji takiego związku w Polsce będzie przykuwać uwagę… prokuratury.

Jak informuje Rzeczpospolita, zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand przygotował wytyczne dla prokuratorów. Zgodnie z nimi, prokuratorzy muszą ustalić, czy toczą się w Polsce postępowania o uznanie zawartych za granicą małżeństw osób tej samej płci. Jeśli takie postępowania trwają, prokuratorzy powinni wziąć udział w tych postępowaniach.

Małżeństwa jednopłciowe pod lupą prokuratury

Oczywiście, wytyczne takie są oparte na obowiązujacych przepisach prawa. W piśmie prok. Hernanda mowa m.in. o art 7 i 60 kodeksu postępowania cywilnego. Zgodnie z art 7:

Prokurator może żądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie, jak również wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego. W sprawach niemajątkowych z zakresu prawa rodzinnego prokurator może wytaczać powództwa tylko w wypadkach wskazanych w ustawie.

Te przepisy, o których wspomina kodeksu, to m.in. art. 22 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który przyznaje prokuratorowi prawo do wytoczenia powództwa o unieważnienie oraz ustalenie istnienia lub nieistnienia małżeństwa. W artykule 60 kpc zapisano natomiast:

Prokurator może wstąpić do postępowania w każdym jego stadium. Prokurator nie jest związany z żadną ze stron. Może on składać oświadczenia i zgłaszać wnioski, jakie uzna za celowe, oraz przytaczać fakty i dowody na ich potwierdzenie. Od chwili, kiedy prokurator zgłosił udział w postępowaniu, należy mu doręczać pisma procesowe, zawiadomienia o terminach i posiedzeniach oraz orzeczenia sądowe.

Skąd to zainteresowanie prokuratorów związkami gejów i lesbijek? Jak można się domyślać, chodzi tu o poglądy obecnej władzy „ochronę praworządności”. W Polsce bowiem przepisy wciąż wymagają, by małżeństwo było związkiem kobiety i mężczyzny (lub odwrotnie).

Polskie prawo przewiduje co prawda uznawanie małżeństw zawartych za granicą, ale jednocześnie ustanowiono wymóg, że o możliwości zawarcia małżeństwa decyduje prawo ojczyste, a zatem: polskie dla obywateli Polski. „Rejestracja zdarzenia” (tak się nazywa rejestracja w aktach stanu cywilnego informacji o zawarciu małżeństwa za granicą) może zatem nie nastąpić, bo art. 103 o aktach stanu cywilnego stanowi jednoznacznie, że

Kierownik urzędu stanu cywilnego albo konsul odmawia rejestracji zdarzenia, jeżeli wnioskodawca nie przedstawi dokumentu potwierdzającego zdarzenie lub rejestracja zdarzenia byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej

I tak się dzieje, o czym świadczą podejmowane przez urzędników decyzje odmawiające np. wydania zaświadczenia o stanie cywilnym, wymaganego w niektórych krajach do zawarcia małżeństwa.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Zastanawia w takim razie, dlaczego takie postępowania mają być objęte prokuratorskim nadzorem. Czy rząd obawia się, że jakiś urzędnik dokona zbrodni rejestracji małżeństwa osób tej samej płci?

Bo mi się jednak wydaje, że prokuratorzy mają dużo ciekawszych obowiązków niż poszukiwanie gejów i lesbijek wśród akt stanu cywilnego.