Policjanci też są ludźmi i czasami trudno im się wyzbyć mocno zakorzenionych w społeczeństwie uprzedzeń.
Jaguar, BMW i Lexus częściej są samochodami po bolesnych przejściach
Nawet spokojna, przepisowa jazda nie zawsze chroni przed zainteresowaniem ze strony policji, ponieważ marka samochodu jest swoistą wizytówką, która działa szybciej niż kierunkowskaz. Funkcjonariusze wszak kierują się nie tylko tym, co dzieje się „tu i teraz”, lecz także analizą ryzyka opartą na danych statystycznych. Niektóre samochody faktycznie częściej trafiają w ręce kierowców „przyciągających” kolizje.
Analiza danych od CarVertical pokazuje, że pewne marki mają znacznie większe ryzyko bycia „powypadkowymi”. Okazuje się, że ponad 82 proc. sprawdzanych BMW w Polsce miało na koncie przynajmniej jedną szkodę. Auta z wyższej półki i z mocniejszymi silnikami przyciągają kierowców lubiących dynamiczną jazdę, a im cięższa noga, tym większe ryzyko wypadku. Pewne „znaczki” uczestniczą w wypadkach wielokrotnie. Najczęściej dotyczy to Jaguarów, tuż za nimi plasuje się BMW, a podium zamyka Lexus. W każdym przypadku mamy do czynienia ze statystycznie ponad dwiema szkodami przypadającymi na używany egzemplarz. Wśród marek najmniej narażonych na kolizje znajdują się marki: Citroën, Opel, Dacia, Renault i Fiat.
IBRM Samar, analizując dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, przygotował zestawienie najczęściej kradzionych samochodów w Polsce w 2024 roku. Zdecydowanie najczęściej łupem złodziei padały toyoty – odnotowano aż 917 takich przypadków. Kolejne miejsca w top 5 zajęły marki Audi z liczbą 464 skradzionych aut, BMW z wynikiem 399, Volkswagen – 373 oraz Mercedes – 312 egzemplarzy. Te dane różnią się od policyjnych, ponieważ policja uznaje auto za skradzione w momencie zgłoszenia, podczas gdy do CEPiK-u informacja trafia dopiero, gdy pojazd został wyrejestrowany w następstwie działalności złodzieja. Instytut podaje informacje na podstawie CEPiK-u.
Właśnie dlatego pojazdy określonych producentów mogą być chętniej poddawane policyjnym kontrolom. Taka formuła kradzieży wymaga konkretnego postępowania. Częstsze sprawdzanie aut wybranych marek to element prewencji i sposób na odzyskanie łupu, zanim zdąży on zniknąć z polskiego rynku lub zostanie rozebrany na części.
Można zaryzykować, że czasami to tylko marka samochodu decyduje o tym, czy dostaniemy mandat, bo gdy policjant nas zatrzyma, to prawie zawsze znajdzie się coś, do czego zechce się przyczepić, a gdyby akurat nie ta marka, to kontroli byśmy uniknęli.
Syndrom BMW, czyli nie zatrzymam się, bo mogę
Psychologowie z uczelni w USA i Kanadzie przeanalizowali siedem niezależnych badań dotyczących wpływu statusu społecznego na zachowania nieetyczne. W dwóch z nich skoncentrowano się wyłącznie na ruchu drogowym. W San Francisco obserwowano 274 kierowców, a samochody oceniano w pięciostopniowej skali statusu na podstawie marki, modelu i wieku auta. Im wyższy był status pojazdu, tym częściej dochodziło do wymuszeń pierwszeństwa i ignorowania innych uczestników ruchu.
Podobny trend zaobserwowano przy przejściach dla pieszych. Kierowcy drogich aut częściej nie zatrzymywali się, uznając własny przejazd za ważniejszy. Psychologowie tłumaczą to mechanizmem poczucia uprzywilejowania – kierowcy wizualnie bogatsi częściej wierzą, że mogą pozwolić sobie na więcej, bo wywiną się od ewentualnych konsekwencji.
W ten sposób upowszechniło się potoczne określenie „syndrom BMW”, opisujące skłonność do dominacji na drodze. Dlaczego akurat BMW? Bo ma agresywny design: szeroką maskę, ostre linie i charakterystyczny „nerkowy” grill, co podświadomie kojarzy się z drapieżnością. A że internet uwielbia uproszczone etykiety, to utarła się fraza: „BMW = pirat drogowy”. W różnych krajach stereotypy dotyczą różnych marek.
Tak więc, selekcja drogowa to połączenie matematyki i psychologii z doświadczeniem, a codzienna jazda jest mikrokosmosem interakcji społecznych opartych na statystyce i prestiżu producentów.
BMW na czele listy drogowego niebezpieczeństwa także za granicą, a konkretnie w Wielkiej Brytanii
Utarte postrzeganie beemek funkcjonuje też za granicą, np. w Wielkiej Brytanii. W sondażu WMB Logistics udział wzięło 2267 kierowców. Choć 100 proc. ankietowanych uważało siebie za kierowców prowadzących bezpiecznie, 67 proc. przyznało się do istotnych naruszeń przepisów, takich jak przekroczenie dopuszczalnej prędkości czy wymuszenie pierwszeństwa, popełnionych w ciągu roku.
Najbezpieczniejsi według respondentów byli szoferzy ciężarówek, rodzice wożący dzieci oraz kierowcy autobusów i dostawczaków oraz osoby dopiero co mające prawko, podczas gdy największe zagrożenie stwarzali młodzi, w tym osoby w wieku 25–35 lat. Analiza opinii i statystyk pokazuje, że wśród najagresywniejszych i lekceważących przepisy kierowców przoduje BMW – najczęściej seria 1.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj