Codzienne ecommerce Technologie Zakupy

Do WhatsApp trafia kolejny moduł związany z ecommerce. Platforma coraz bardziej zaczyna przypominać Facebooka

Do WhatsApp trafia kolejny moduł związany z ecommerce. Platforma coraz bardziej zaczyna przypominać Facebooka
Do WhatsApp trafia kolejny moduł związany z ecommerce. Platforma coraz bardziej zaczyna przypominać Facebooka
 

WhatsApp zostanie rozbudowany o moduł „Kolekcje”. Ma to pomagać w robieniu zakupów, a samo w sobie jest kolejnym krokiem ku upodobnieniu WhatsAppa do innych serwisów Facebooka. Czy to jest dobry kierunek rozwoju aplikacji?

Moduł Kolekcje w WhatsApp

Portal „TechCrunch” donosi, że aplikacje WhatsApp rozbudowano o moduł Collections, czyli „Kolekcje”, który ułatwić ma robienie zakupów. To kolejny krok ku rozbudowaniu serwisu w zakresie ecommerce, charakterystyczny dla usług od Facebooka.

Funkcja w największym skrócie pozwala na organizowanie konkretnych przedmiotów w swoich katalogach, a także według kategorii. Na przykład restauracje mogą tworzyć dobrze wyglądające elektroniczne menu, w których konkretne grupy produktów można pogrupować tak, by użytkownicy nie musieli przewijać długich list.

Sam WhatsApp w specjalnym oświadczeniu wskazał:

Chcemy, aby WhatsApp był najlepszym sposobem na zakupy towarów i usług, a dla firm – na łączenie się z klientami

Samą funkcję „Katalogów” wprowadzono już w 2019 roku, a jej celem było umożliwienie firmom prezentowania produktów i usług klientom, bądź też potencjalnym klientom. Funkcja objęła możliwość przeglądania zdjęć i wyświetlania cen.

Do WhatsApp dodano także w przeszłości funkcję koszyka, która umożliwia konsumentom kupowanie produktów od firm, zaś sprzedawcom pozwala na śledzenie popularności produktów i innych danych związanych ze sprzedażą.

Unifikacja platform?

Skromny moduł ecommerce w WhatsAppie sukcesywnie się powiększa. Facebook, jako właściciel platformy, rozszerza funkcjonalności swoich platform właśnie o elementy związane ze sprzedażą w sieci. Rozrosły się w zasadzie wszystkie duże elementy ekosystemu, zaczynając od Facebooka jako takiego, do którego coraz więcej przedsiębiorców — szczególnie z zakresu gastronomii — się ogranicza. Facebook wypiera nawet wirtualne tablice ogłoszeniowe, stając się dobrym pośrednikiem w codziennych transakcjach pomiędzy nie-przedsiębiorcami.

Podobnie Instagram, który zaczynał jako platforma ograniczająca się jedynie do robienia, okraszania filtrami i publikowania zdjęć na swoim profilu, zaś w zakresie przeglądania twórczości innych użytkowników strona główna była ograniczona do tego, co nasi obserwowani znajomi publikują, obecnie znajduje się w zupełnie innym miejscu. Dziś Instagram jest platformą społecznościową w najszerszym ujęciu, a także odpowiednim polem do sprzedaży swoich produktów, a także zdobywania klientów.

WhatsApp kojarzy mi się jedynie z komunikacją pomiędzy osobami, szczególnie tymi, którzy technologią się nie interesują. Fakt oznaczania kont po numerach telefonu powoduje, że — przynajmniej na rodzimej płaszczyźnie — stał się substytutem SMS-ów i MMS-ów. Nie jest to aplikacja szczególnie ładna ani funkcjonalna, choć to jest w mojej ocenie jej zaletą.

Mimo tego WhatsApp jest szalenie popularny, a w wielu krajach nosi tytuł najpopularniejszego komunikatora. Mimo że od Messengera co do funkcjonalności wiele się nie różni, to właśnie to oderwanie od Facebooka — jako platformy społecznościowej — jest dla wielu użytkowników istotne.

Rozszerzanie WhatsAppa o ecommerce jest zatem kontynuacją pewnego trendu, który Facebook narzuca. Ja, z racji wrodzonego minimalizmu, nie lubię, gdy kilka narzędzi, szczególnie należących do tego samego podmiotu, robi de facto to samo.