1. Home -
  2. Biznes -
  3. Moim zdaniem dni Freenow stają się policzone. Ale spokojnie

Moim zdaniem dni Freenow stają się policzone. Ale spokojnie

Ruch Freenow, by po lipcowym przejęciu przez Lyfta przeprowadzić pełny lifting identyfikacji wizualnej (w tym dopisek „by Lyft” w brandzie), nie jest kosmetyką, tylko sygnałem.

To nie pierwszy raz, kiedy globalne aplikacje łączą szyki i porządkują swoje brandy. Wcześniej Uber zrezygnował z lokalnych wariacji logo, a Bolt przeszedł przez kilka etapów upraszczania swojego znaku. W przypadku Freenow dopisek „by Lyft” wygląda na krok przejściowy – utrzymuje rozpoznawalność na europejskich rynkach, ale oswaja użytkowników z nowym właścicielem. W branży technologicznej taki proces kończy się zwykle pełnym rebrandingiem, a więc docelowym porzuceniem starej nazwy.

Zmiany widać w logotypie, w palecie barw, w ilustracjach i w tonie komunikacji. Na razie jeszcze nieśmiało, bo "Freenow by Lyft", ale te historie zawsze mają jeden koniec - "by XYZ" zawsze jest przygotowaniem do zmiany nazwy firmy na "XYZ" w jakiejś przyszłości.

Ale to może nawet i lepiej, bo marka Lyft jest większa i bardziej globalna od Freenow

Nową identyfikację przygotowano we współpracy z berlińską agencją Shuka. Logotyp ma być prostszy, bardziej geometryczny, a czerwony – pozostaje kolorem przewodnim, choć w nieco łagodniejszym tonie. Firma podkreśla, że to pierwsza tak duża aktualizacja od 2019 r. i że proces wdrażania zmian potrwa około roku.

Marketingowo Freenow tłumaczy, że chodzi o „spójne doświadczenie pasażera i kierowcy” oraz o „bardziej empatyczną komunikację”. Trudno jednak nie zauważyć, że to tylko warstwa narracji, bo w komunikatach dla prasy trzeba coś napisać. Fakty są takie: Lyft po przejęciu Freenow chce wprowadzić na europejski rynek swoje standardy i – prędzej czy później – własną markę.

Freenow działa obecnie w ponad 180 miastach Europy, w tym w Polsce. Aplikacja łączy tradycyjne taksówki, carsharing, hulajnogi i rowery miejskie. Lyft z kolei jest jednym z dwóch największych graczy ride-hailingowych w USA, gdzie konkuruje bezpośrednio z Uberem. Z biznesowego punktu widzenia trzymanie dwóch marek w jednym segmencie nie ma większego sensu – stąd ruchy porządkujące identyfikację.

Dla użytkowników oznacza to tyle, że w najbliższych miesiącach logo na ich smartfonach zmieni się jeszcze nie raz. „by Lyft” to raczej nie docelowy stan, tylko znak przejściowy – zwiastun tego, że europejska marka zniknie, a Lyft wystąpi pod własnym szyldem.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi