Rasistowski i homofobiczny komentarz dotyczący filmu „Mulan” kosztował 50 000 zł. Szkoda, że był tak bardzo prawdziwy

Społeczeństwo dołącz do dyskusji (78) 21.09.2020
Rasistowski i homofobiczny komentarz dotyczący filmu „Mulan” kosztował 50 000 zł. Szkoda, że był tak bardzo prawdziwy

Paweł Grabowski

Wpadka agencji reklamowej w dyskusji o filmie „Mulan” kosztowała ją 50 000 zł. Wszystko dlatego, że pracownik nie doczytał do końca komentarza, który nie dość że był homofobiczny, to jeszcze dodatkowo rasistowski, a co najgorsze – był prawdziwy.

Internautka chciała podzielić się radością z obejrzenia nowej wersji „Mulan”

Weszła na oficjalny profil Disneya w Polsce i zamieściła radosny komentarz, w którym stwierdziła, że bardzo dobrze bawiła się na seansie, poleca gorąco. Pochwaliła efekty specjalne i  wzruszającą fabułę. Na koniec dodała zdanie „bardzo milo obejrzeć film, w którym nie ma wepchanych na siłę Murzynów i LGBT„. Stała się rzecz dziwna, jej komentarz zamiast zostać usuniętym, spotkał się z aprobatą Disneya.

Okazało się, że stronę Disney Polska prowadzi Walt Disney we własnej osobie!

Opublikowany przez Liczne rany kłute Piątek, 18 września 2020

Jak można się domyślać social media zapłonęły oburzeniem. Na profil posypały się głosy krytyki, że nie dość, że akceptuje takie głosy na swoim profilu, to jeszcze je lubi. Zapewne komentarz profilu Disney Polska wynikał z tego, że pracownik agencji reklamowej obsługującej ten profil nie doczytał do końca komentarzu, który polubił. I afera gotowa. Nie była tak duża jak ta związana z nową książką Rowling, ale miała wymierne skutki.

Wpadka agencji reklamowej w przypadku „Mulan” spowodowała konieczność posypania głowy popiołem. Agencja opublikowała oficjalne przeprosiny, w których stwierdza, że odpowiedź, która się pojawiła w żaden sposób nie wyraża poglądów The Walt Disney Company ani agencji WebTalk i wynika jedynie z zaniedbania pracownika naszej agencji, który nie zapoznał się z całością wpisu i zignorował procedury wewnątrzfirmowe. Agencja zobowiązała się również do wpłaty 50 000 zł na rzecz Stowarzyszenia Kampania Przeciw Homofobii.

„Mulan” budzi wiele kontrowersji ze względu na działania Disneya

Disney robi wszystko, żeby jednocześnie nie urazić nikogo w Chinach i  jakiś sposób udobruchać widownię w pozostałej części świata. Zaczęło się od rozdzielenia postaci dowódcy głównej bohaterki Mulan. W oryginalnej wersji młoda dziewczyna zakochuje się w swoim dowódcy. Według Disneya było to zbyt seksistowskie i przeczące ideałom ruchu #metoo. Podnoszono zarzut, że w oryginalnej wersji dochodzi do wykorzystania podległości służbowej. W związku z tym dowódca i przyszły obiekt westchnień to dwie różne osoby. Owszem trochę dziwne, ale od biedy argumenty Disneya jakoś się bronią. Ktoś mógłby pomyśleć, że to nie miłość, a swoisty syndrom  sztokholmski.

W obawie przed gniewem chińskiej cenzury w filmie nie znajdziemy popularyzowanych wątków LGBT, ani różnorodności rasowej. Z historycznego punktu widzenia nie jest to niczym dziwnym. Średniowieczne Chiny raczej nie były zbyt zróżnicowane pod względem etnicznym. Z drugiej jednak strony Europa też taka nie była, a ze świecą szukać filmu, gdzie osoba czarnoskóra nie pełni istotnej funkcji na królewskim dworze. Inna wytwórnia HBO w swoim hicie „Wielka” luźno nawiązującej do historii Katarzyny Wielkiej zdołała nawet umieścić czarnoskórego rosyjskiego bojara.

Wracając do Disneya – nie miał on żadnych oporów przeciwko wprowadzeniu czarnoskórej Ariel w filmowej adaptacji swojego hitu „Mała Syrenka”. Jednak w przypadku produkcji opowiadającej o historii Chin i skierowanej głównie do tamtejszej widowni tego zabiegu nie odważył się powtórzyć. Co więcej – okazało się, że Disney cenzurował plakaty reklamowe najnowszej trylogii z serii „Gwiezdne Wojny”, a konkretnie filmu „Przebudzenie Mocy” znacząco zmniejszając do prawie niewidocznych rozmiarów postać Finna, którego gra czarnoskóry aktor Johna Boyega. Z plakatu usunięto jednak czarnoskórą aktorkę Lupitę Nyong’o i Latynosa Oscara Isaaka. Na wszelki wypadek wymazano także Chewbaccę. Ale nie jestem w stanie znaleźć sensownego powodu za tym ruchem, ponieważ grający go aktor jest biały. Może to dlatego, że w wytwórni Disneya podobno wisi łacińska sentencja o treści: juany nie śmierdzą.

Wpadka agencji reklamowej przy promocji „Mulan” została wyolbrzymiona

Wrzucanie na silę wątków LGBT i czarnoskórych ma swoją nazwę. Jest to tokenizm. Polega na tym, że scenarzyści lub producenci robią fasadowe działania, które mają pokazać, że dbają o równość kobiet, mężczyzn, białych, czarnych, LGBT. Niestety często w filmach objawią się to w taki sposób, że postać, która reprezentuje grupę mniejszościową jest dodana na siłę, jej wątek nic nie wnosi do fabuły. Dla przykładu – tokenizmem jest wątek Susie w „Chilling Adventures of Sabrina” na Netfliksie. Reprezentuje mniejszości, ale istotnego wpływu na fabułę nie ma. Z kolei przykładem dobrej postaci z sensowną fabułą jest Palermo w „Domu z papieru” – dobrze napisana, sensowna, budząca zarówno sympatię, jak i wściekłość, trudno sobie wyobrazić, żeby go zabrakło. Disney również stosuje takie zabiegi. Jedynym filmem bez nich jest właśnie „Mulan”.

Dziwi więc oburzenie na polubienie takiego komentarza. Internautka napisała jak to faktycznie wygląda. To nie jej wina, że Disney nie chciał drażnić Chińczyków innymi rasami i innymi orientacjami seksualnymi. Można powiedzieć, że to wytwórnia w ramach przeprosin powinna przekazać cały zysk z „Mulan” na rzecz organizacji walczących z rasizmem i homofobią.

78 odpowiedzi na “Rasistowski i homofobiczny komentarz dotyczący filmu „Mulan” kosztował 50 000 zł. Szkoda, że był tak bardzo prawdziwy”

  1. Jezus Maryja, kobita wyraziła swoje zdanie nie dyskredytujące właściwie ani osoby LGBT, ani mniejszości rasowych, jedynie sugerujące, że nie przepada za ostatnimi zmianami w obsadzie aktorskiej/postaciach, a mężczyzna osobiście mógł nawet przyznać jej rację, tylko nie zmienił konta, i wyszło jak wyszło.

    Żeby tłumaczyć na polskie realia: teraz w ramach równej reprezentacji mniejszości do każdego filmu produkowanego przez Polaków lub na terenie Polski musi być zapewniony udział mniejszości narodowych (Kaszubów, Łemków, Ukraińców, Romów, Karaimów, Białorusinów…), i koniecznie jedna osoba musi rozmawiać np. po kaszubsku. Albo że właściwy udział osób spoza wiary katolickiej.

    • Nie ma obaw, w polskim środowisku aktorskim pewnie jest większy odsetek ateistów i quasi-ateistów niż przeciętnie w społeczeństwie.

  2. „Średniowieczne Chiny raczej nie były zbyt zróżnicowane pod względem etnicznym”
    Autor zapewne nie ma zielonego pojęcia o współczesnej strukturze etnicznej Chin, kim są chińczycy Han, a już na pewno jak wyglądał podział polityczny czy struktura etniczna na terenach dzisiejszych Chin w latach 300-500 n.e., w których umiejscowiona jest akcja legendy o Hua Mulan. A w skrócie to akcja legendy o Mulan dzieje się na terytorium północnych Chin, w królestwie pod panowaniem dynastii Wei założonej przez lud Tuoba, odłam ludu Xianbei, który sam w sobie najprawdopodobniej był konfederacją różnych plemion. Te czasy nazwane są Okresem Szesnastu Królestw choć szacuje się, że mogło być ich ponad 40, a wszystkie były rządzone przez ludy obcego pochodzenia w tym: Xiongnu, Xianbei, Di, Qiang i Jie.

    Więc „średniowieczne” Chiny to był niezły kocioł etniczny, choć rzeczywiście Afrykańczyków z czarną skórą tam nie było.

  3. Napisała prawdę i teraz wszyscy będą odwracać wypacykowane oczka, bo prawda jest zbyt szczera. Puknijcie się w czółka.

  4. tylko mało kto zauważa, ze Mulan to film nam rasistowsko obcy, że to my cywilizacja białego człowieka jesteśmy najbliżsi własnie najeźdźcom czyli mongołom, z którymi de facto jest nam najbliżej genetycznie.
    A ci wredni chinole nas pokonują…

  5. Jako przedstawicielka społeczności LGBT stwierdzam, że nienawidzę wpychania do absolutnie każdego współczesnego dzieła LGBT i Murzynów, a zwłaszcza wtedy, gdy to kompletnie do kontekstu danego dzieła, jego lokalizacji geograficznej i okresu historycznego nijak nie pasuje.

    A Pana Paweła Grabowskiego, jeżeli nie zmieni zdania oskarżę wszelkie możliwe fobie, bo przecież jest to jedyna możliwe uzasadnienie nie zgadzania się w jakiejś kwestii z mniejszościami.

    ———–

    A tak serio, to naprawdę smutne, że potrzeba presji chińskiego ideolo, żeby presja amerykańskiego ideolo mogła nieco zelżeć :(

    A tak w ogóle to polecam współczesną fantastykę rosyjską, Robią coraz lepsze filmy, a społeczeństwo w nich ukazane jest zdecydowanie bardziej swojskie dla Polaka niż to co ukazują w swoich obrazach Amerykanie.

      • Ostatnio obejrzałem Sputnik oraz Avanpost (Blackout). Ten drugi bardziej w hollywoodzkim stylu (akcja, wybuchy itd.) – ale i tak oba polecam.

      • Koma
        Czernowik (Черновик)
        Przyciąganie 1 i 2
        Jesteśmy z przyszłości 1 i 2 (Мы из будущего)
        Salut 7
        Ostatni bohater
        Straż nocna, Straż dzienna
        Ostatni posterunek
        Przenicowany świat

    • Również poproszę o tytuły, chętnie obejrzę jak znajdę czas. Rosyjskie kino raczej kojarzy mi się z dobrymi, aczkolwiek miażdżącymi widza dramatami pokroju „Żyć” Sigariewa czy „Dureń” Bykowa.

        • No… Kin Dza Dza! to można polecić prawdziwym koneserom. Przeciętnemu miłośnikowi współczestnej popkultury bym nie zalecała jako zachęty do obejrzenia reszty :) Niemniej osobiście uważam, że film dobry :)

        • 5/7 znam. Klasykę mam z grubsza przerobioną, bo zawsze ciekawiło mnie inne spojrzenie na kino niż wszechobecne amerykańskie. Z grubsza po 2000 roku nastąpił gwałtowny rozwój kinematografii koreańskiej i rosyjskiej, dzięki czemu ukazało się sporo niezłych, a czasem wybitnych filmów. Tylko jakoś nie mogłem skojarzyć typowej fantastyki, do której Tarkowskiego akurat bym nie zaliczył, dla mnie to typowe kino filozoficzne, tylko raz w przebraniu, innym razem bez.

      • Diskus nie pozwala mi dwa razy wkleić tego samego, ale spróbujemy:

        Koma
        Czernowik (Черновик)
        Przyciąganie 1 i 2
        Jesteśmy z przyszłości 1 i 2 (Мы из будущего)
        Salut 7
        Ostatni bohater
        Straż nocna, Straż dzienna
        Ostatni posterunek
        Przenicowany świat

  6. Swoja droga trochę Disney przepchnął propagandy. Mulan już nie zostaje dobrym wojownikiem dzięki ciężkiej pracy jak w animacji. Zostaje nim bo chce bo jest kobieta i we wszystkim jest najlepsza tak jak Rey tak jak Kapitan Marvel i dlatego te produkcje tez nie osiągały sukcesów. Bohater powinien sie uczyć miec slabosci i upadki a te nowe żeńskie bohaterki Disneya sa chodzącymi doskonalosciami.

      • Dokładnie, a miałkość tych postaci tłumaczą ze chcą przedstawić silne kobiece postacie. Nosz kurde gdyby ich nie było wcześniej bez poprawności. Np. Ripley z obcego czy Sara Conor z Terminatora, postacie które nauczyły się być silne były bardziej rzeczywiste. Tu mamy takie nudne chodzące doskonałości.

        • Jak ktoś chce zobaczyć silną postać kobiecą to niech zobaczy City of Joy czy Stand Still – tylko nie łatwo jest na to patrzeć.

      • No wlasnie nie osiagnely. Kapitan Marvel o ile dobrze pamietam przyniosla straty. Gwiezdne wojny ciagniete sila marki z filmu na film coraz mniejsza ogladalnosc. Rozumiem ze to wyznacznik sukcesu?

  7. Absolutny szok. Najgłębsze odmęty głupoty, okolice dna Rowu Mariańskiego szaleństwa opacznie rozumianej poprawności. Jeśli ten komentarz jest rasistowski i homofobiczny to, z niejakim zaskoczeniem, właśnie się dowiedziałem, że jestem rasistą i homofobem. N
    „Czarny bojar”, jeśli rzeczywiście ktoś się posunął do sankcjonowania takiej fikcji, to co tu jeszcze więcej można dodać? Kto tu jest zakłamanym, chorym człowiekiem?
    Ku czemu zmierzamy? Ku temu, że za kilka lat Nobla nie dostanie następczyni naszej Marii Skłodowskiej Curie bo nie będzie czarną lesbijką, a rządzić będzie filmowa fikcja, że Władimir Putin był homoseksualnym Murzynem?

    • Tylko mała korekta Skłodowska nigdy nie była nasza. Gdy się urodziła Polska nie istniała, Miała obywatelstwo Rosyjskie (polska wtedy nie istniała) uczyła się w Rosyjskich szkołach, potem uczyła się w szkołach Francuskich i pracowała na Francuskich uniwersytetach. Jaka w tym noblu zasługa Polski?

      • „Jaka w tym noblu zasługa Polski?” Ba – gdyby została w Polsce żadnego Nobla by nie było, bo nie miałaby możliwości studiowania :)

      • Korekta spychająca rozmowę na kompletnie nieistotne wątki poboczne, znany trick, ale proszę bardzo.
        Cóż za nonsens – gdyby nie istniała jakaś forma ciągłości, jak Ty mógłbyś się teraz mienić Polakiem?
        Po drugie musiałbyś znać historie Zofii Kowalewskiej czy legendarnej Emmy Noether, postawione przez Ciebie pytanie nie przyszłyby Ci nawet wtedy do głowy. Czy ktoś powie, że nie była to Rosjanka czy Niemka? Bądźmy poważni.

        • Korekta uwidaczniająca przypisywanie na siłę Noblistów których poza literaturą Polska nie ma. Odnośnie ciągłości państwa tej właśnie nie było. Może tu za 1000 lat być kraj o nazwie 123xyz i jego obywatele będą obywatelami tego kraju a jak po nim znów powstanie Polska to obywatele nowo powstałej polski będą Polakami gdyż nazwa tego kraju tak będzie świadczyła i tyle. a Przykłady masz nietrafione bo Kowalska i Sofia nie Zofia zarówno urodziła się jak i potem Pracowała w Rosji konkretniej w Petersburgu więc Rosja jak najbardziej przyczyniła się do jej kariery. Emmy Noether zaś studiowała i zdobywała wiedze w Niemczech i dopiero na fali antysemityzmu wyjechała z Niemiec. Więc pudło w obu przytoczonych przykładach.

          • Oczywiście, że ciągłość państwa nie istniała, napisałam „jakaś” forma, która umożliwia jednoznaczną narodowościową identyfikację – czy Józef Piłsudski to nie Polak? Ktoś identyfikuje Marię Skłodowską jako Rosjankę? Kto, Ty? :-)
            Musiałbyś zaglądnąć nieco dalej niż na Wikipedię, do książek o równaniach różniczkowych, nie występuje w żadnej z mi znanych jako Sofia a właśnie jako Zofia.
            Wiem dobrze gdzie uczyła się Noether i i nie Kowalska tylko Kowalewska, gdybyś zechciał doczytać ich historie do końca na pewno znalazłbyś informacje, gdzie i jak de facto mogły zdobywać zgodnie z obowiązującymi wówczas prawami swoje wysokie kwalifikacje i jaki ma to związek ze wspomnianą przez Ciebie karierą naukową Marii Skłodowskiej.

          • Taki przyklad ze Nobel dla Skłodowskiej nie powinien byc przypisywany jako Polski i na swiecie uwaza sie go raczej za Nobla Francuskiego

          • Nie kojarzysz takich zwrotek:
            „Jeszcze Polska nie zginęła,
            Kiedy my żyjemy?”

            I co, że politycznie Polska nie istniała? Ważne jest, za kogo uważała się sama Maryśka. Na moje za młodości (tj. na pewno przed 1891 r., kiedy wyjechała do Francji) nie miała podstaw uważać się za Francuskę, co więcej, podczas edukacji w Sorbonie dostała nagrodę funduszu hrabiego Aleksandrowicza (600 rubli, niezła forsa na te czasy), a fundusz ten stworzony został dla wybitnych polskich studentów pobierających naukę za granicą (o czym zresztą pisała jej córka Ewa (Ève) Curie). Wzięte z rosyjskiej wikipedii. Zakładam zatem, że mogła się uważać za Polkę i Francuskę naraz/na przemian. Ale to trzeba zajrzeć wiele głębiej do biografii. A czy ja mam paszport turecki czy irakski nie przeszkadza mi być Kurdem i być z tego dumny.

            Nie było „Sofii Kowalskiej” (jako znanej matematyczki), ale „Sofja Kowalewska” albo „Zofia Kowalewska” jak najbardziej (kłania się spolszczanie imion). Choć faktycznie tu związek z Polakami jest dość średni, i nawet polska wikipedia pisze o niej, że jest rosyjską matematyczką. Choć generalnie była zuch kobita. Emma Noether również (choć tu nigdy nie było sugestii, aby Polką była, więc nie wiem, o co Ci chodzi).

            A tak w ogóle, co złego w tym, że większość polskich noblistów to literaci? Do pisania książek też trzeba mieć proste ręce i niedrżące w ręku pióro.

            A tak w ogóle, wracając do myśli forumowicza-matematyka, przeginanie z poprawnością polityczną może tak zniekształcić historię, że będziemy mieli coś na kształt maszyny czasu z filmu Idiokracja. A tego się boję.

          • Aby postawić kropkę nad „i” co do problemów kobiet w tamtych czasach i konsekwencji, które ponosiła jak widać także Maria Skłodowska, z tego wynikających, jak i nazewnictwa – proszę – strona 143, książka „Od matematyki do programowania uogólnionego”, cytuję:
            „Kobietom zamykano drzwi przed karierą akademicką przez stulecia. Z jednym wyjątkiem —
            Zofii Kowalewskiej, rosyjskiej matematyczki,
            która została profesorem w Sztokholmie w 1884 roku, nie było w tym czasie kobiet na etatach akademickich w uniwersytetach.
            Dwóch z największych matematyków tej doby, Felix Klein i David Hilbert, doceniło talent Noether, czuli, że zasługuje ona na stanowisko na uniwersytecie. Uważali
            również, że powinno być zasadą niewyłączanie kobiet z matematyki. Umożliwili oni
            Noether przybycie do Getyngi w 1915 roku.
            Niestety, nadal nie pozwolono jej oficjalnie uczyć. Władze wydziału oponowały przed
            jej mianowaniem. Przez następne cztery lata wszystkie wykłady Noether były wymieniane pod nazwiskiem Hilberta. Traktowano ją jak coś w rodzaju nieoficjalnej zastępczyni wykładowcy. Nawet w 1919 roku, gdy w końcu zezwolono jej uczyć pod własnym nazwiskiem, zajmowała nieopłacane stanowisko jako Privatdozent zbliżone do adiunkta.
            Podczas pobytu w Getyndze Noether położyła olbrzymie zasługi na dwóch polach:
            w fizyce i w matematyce. „.
            Co do mnie – precyzując, jestem mężczyzną (bez problemów z identyfikacją), w komentarzu jako „cząstkowe” słowo „napisałam” jest literówką, oczywiście miało być „napisałem”.

      • I ona nawet nie podpisywała się Skłodowska – poza tym jednym epizodem, gdy to ukrywała się po skandalu – tylko Currie. Skłodowska-Currie – to ją sama komisja Noblowska tak podpisała, ale raczej w celu wkurzenia kogoś niż dlatego że sama zainteresowana tak chciała.

  8. Chciałem jeszcze dodać, że jeśli dla jakiegoś świętoszka to, iż nie podoba mi się (a nie podoba mi się) dwóch całujących się kolesi, ostentacyjne paradowanie w lateksowych gaciach czy styl życia, ideały (?), odpałowa broda i kiecka niejakiej / niejakiego(?) Conchity i tym podobne delicje które rzekomo, sądząc z powyższego, mają być wartością samą w sobie, jest tożsame z tym iż pierwszym moim odruchem jest łapanie za widły, powinien udać się do najbliższej poradni zdrowia psychicznego.
    Jego wysiłki w przekonaniu mnie iż nie ma piękniejszego widoku a ja jestem homofobem myśląc czy raczej czując inaczej, mają taką samą wartość jak odczynianie uroków przez księdza z Koziej Wólki „nawracającego” Józka na drogę heteroseksualizmu.
    Te okrutne zakłamane świętoszki powinny zadać sobie pytanie czy aby na pewno chcą żyć w świecie chorej fikcji którą tak usilnie tworzą. Nie macie absolutnie nic wspólnego z promocją tolerancji i szacunku, nawet się nie łudźcie, że tak jest.

  9. Nadal czekam na politycznie poprawny serial historyczny w realiach III Rzeszy (wyprodukowany zapewne przez HBO albo Netlixa) w którym zapewniona zostanie odpowiednia różnorodność w obsadzie ról nazistowskich liderów – w szczególności na czarnoskórego Hitlera.
    Na modłę „Producentów” Mela Brooksa, tyle że zupełnie na poważnie.
    Czekam i oczywiście nigdy się nie doczekam, bo te pierdoły o „różnorodnej obsadzie i postaciach” działają tylko w jednym kierunku.

    • A co za problem żeby ktoś ci zrobił film o tym czarnoskórym typie z nazistowskiej Rosji – w sumie było i tak kilku, ale ten to akurat książkę napisał…

      Niebiałego Hitlera to już masz, w „JoJo Rabbit”, Taika jest przecież w połowie Maorysem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *