1. Home -
  2. Społeczeństwo -
  3. Mamy neutralne płciowo nazwy stanowisk. Teraz czas na obowiązkowe dwuczłonowe nazwiska

Mamy neutralne płciowo nazwy stanowisk. Teraz czas na obowiązkowe dwuczłonowe nazwiska

Rynek pracy w Polsce dopiero co dostał solidną lekcję. W ogłoszeniach o pracę trzeba używać neutralnych płciowo nazw stanowisk. Skoro zauważamy, że słowa mogą wykluczać kandydatów jeszcze zanim ci klikną „aplikuj”, to kto wie, czy wkrótce nie pójdziemy o krok dalej. Bo język to nie tylko oferty pracy. To także nazwiska, które przeważnie żony przyjmują po mężach.

Uznajemy, że określenia typu „magazynier” czy „sekretarka” mogą utrwalać nierówności. Ciekawe, kiedy na dobre zacznie się brak akceptacji dla zmiany nazwiska przez kobietę po ślubie?

Stanowiska bez wskazywania płci są nowym standardem w rekrutacji

Nowe prawo w Polsce wpisuje się w szerszy europejski trend. Unijna dyrektywa o przejrzystości wynagrodzeń, którą Polska musi wdrożyć do 7 czerwca 2026 roku, wzmacnia nacisk na równe traktowanie w zatrudnieniu. Szczególnie widocznym elementem zmian, spójnym z dyrektywą, są neutralne płciowo nazwy stanowisk.

Feminatywy nie znikają, formy męskie nie są zakazane. Chodzi wyłącznie o to, by nikogo nie ustawiać w roli domyślnego kandydata. Nazwa stanowiska pracy nie powinna sugerować, jakiej płci oczekuje pracodawca. Liczy się przede wszystkim wskazanie, że oferta jest otwarta dla wszystkich osób spełniających wymagane kompetencje. Tyle.

Skoro stanowiska już nie mają płci, to co teraz z nazwiskami?

Jeżeli nazwy stanowisk pracy mają być neutralne, to co z nazwiskami? Kobiety i mężczyźni mogą nosić nazwiska dwuczłonowe, mogą zostać przy swoich. Do wyboru, do koloru. System jest neutralny, ale społeczna praktyka – już niekoniecznie. Presja kulturowa wpływa na kobiety i czasami „zmusza” je do przyjmowania nazwiska męża. A ilu mężów przyjmuje nazwisko żony? Raczej jest to niezmiennie wyjątkowo rzadkie. Ostrożnie mówi się o około 3 proc. mężczyzn.

Nasze mamy i babcie niemal zawsze przyjmowały nazwisko męża w dowód tradycji okazującej przynależność do jego rodziny. Czasy się zmieniły i kobiety nie zawsze chcą ten zwyczaj kontynuować, mimo że społecznie jest to „dobrze widziane”. Powody pozostawania przy nazwisku panieńskim są różne: rozpoznawalność zawodowa, brzmienie, przyzwyczajenie.

Jeśli nazwiska pójdą w neutralność, nazwisko dwuczłonowe stanie się obowiązkowe

Skoro wymaga się od pracodawców, by oferty pracy i nazwy stanowisk były neutralne płciowo, a rekrutacja przebiegła niedyskryminująco, to ciekawe, czy rewolucja nie pójdzie o krok dalej i w końcu nie obejmie podobną modą właśnie nazwisk. Może za jakiś czas obowiązkowym standardem będą nazwiska dwuczłonowe, tak aby ani kobieta, ani mężczyzna nie byli „poszkodowani” w wyniku tradycji zmieniania nazwiska po ślubie.

Dwuczłonowe nazwisko działałoby trochę jak neutralna nazwa stanowiska. Taki układ nie faworyzowałby, nie sugerowałby hierarchii. Oczywiście wymaga konsekwencji w stosowaniu. Ale czy to większy problem niż przebranżowienie się HR-ów na nowe standardy językowe? Chyba nie; niemniej nie wszystkim podobałby się taki przymus. Jednak kto wie, jak daleko Polska czy UE pójdą w walce z dyskryminacją?

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi