- Bezprawnik -
- Biznes -
- Przeczytałem list ośmiu ministrów do Brukseli. Najbardziej oberwą ci, którzy rzucili papierosy dzięki e-papierosom
Przeczytałem list ośmiu ministrów do Brukseli. Najbardziej oberwą ci, którzy rzucili papierosy dzięki e-papierosom
Osiem państw Unii Europejskiej chce, żeby nowa dyrektywa tytoniowa poszła dalej, niż do tej pory zakładała większość obserwatorów. Ich ministrowie napisali do unijnego komisarza ds. zdrowia. Domagają się zamrożenia rynku nowych produktów z nikotyną, zakazu wszystkich aromatów i jednolitych opakowań dla wszystkich wyrobów. Chcą też dla państw członkowskich furtki do całkowitego zakazu saszetek nikotynowych. Polski podpisu pod tym dokumentem nie ma, choć krajowe przepisy idą w bardzo podobnym kierunku.
List ośmiu państw do komisarza Várhelyiego przed rewizją dyrektywy tytoniowej
List trafił do Olivéra Várhelyiego, komisarza ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt, 6 października 2026 r. Podpisali go przedstawiciele Holandii, Belgii, Finlandii, Francji, Węgier, Łotwy, Słowenii i Hiszpanii. Siedmiu z ośmiu sygnatariuszy to ministrowie zdrowia.
Inicjatywa nie jest nowa. W marcu 2025 r. do tego samego komisarza pisało w podobnej sprawie dwanaście państw. Tym razem zabrakło Estonii, Irlandii, Litwy, Luksemburga i Malty, a do grupy dołączyły Węgry. Polski nie było ani wtedy, ani teraz.
Termin wysyłki nie był przypadkowy. Z notatki holenderskiego ministerstwa zdrowia, opublikowanej jako załącznik do pisma do tamtejszego parlamentu, wynika, że datę uzgodniono z pozostałymi sygnatariuszami i dobrano ją z myślą o rozmowach w Brukseli. Jeszcze pod koniec września trwały ustalenia, kto ostatecznie podpisze list. Komisja Europejska ma do końca roku przedstawić projekt nowelizacji dyrektywy tytoniowej (TPD), więc to ostatni moment, żeby wpłynąć na jego kształt.
Sześć postulatów, które zmieniłyby półki w sklepach w całej UE
Sygnatariusze piszą wprost, że regulacje powinny przestać gonić rynek i zacząć go wyprzedzać. Rewizja TPD ma być ich zdaniem kluczowym krokiem do osiągnięcia „pokolenia wolnego od dymu” do 2040 r. Na liście postulatów znalazło się sześć punktów.
Zamrożenie rynku nowych wyrobów nikotynowych
Najdalej idzie postulat zamrożenia rynku. Każdy produkt z nikotyną, który nie jest objęty dyrektywą, miałby zostać zakazany jako produkt konsumencki. Dotyczyłoby to również wyrobów z substancjami działającymi podobnie do nikotyny, a nawet produktów bez nikotyny, które jedynie przypominają te z nikotyną. Autorzy listu zarzucają branży, że stale wprowadza na rynek nowe wyroby, wspiera je agresywnym marketingiem i nieuzasadnionymi ich zdaniem twierdzeniami o mniejszej szkodliwości, a celem jest uzależnianie młodych ludzi.
Zakaz aromatów i jednolite opakowania dla e-papierosów
Drugi blok dotyczy atrakcyjności produktów. Ministrowie chcą ścisłych limitów nikotyny we wszystkich wyrobach, szerokiego zakazu aromatów, standaryzacji samych produktów i urządzeń oraz jednolitych opakowań dla wszystkiego, co zawiera nikotynę. Wszystkie dopuszczone do obrotu kategorie miałyby podlegać takim samym regułom, żeby konsumenci nie przenosili się z jednej kategorii do drugiej. Unia przerabiała już podobny scenariusz, kiedy po mentolowych papierosach przyszedł zakaz smakowych wkładów do podgrzewaczy.
To ostatnie uzasadnienie mówi o liście najwięcej. Sygnatariusze nie chcą, żeby e-papieros był traktowany łagodniej niż papieros tylko dlatego, że jest mniej szkodliwy. Odrzucają w ten sposób regulację proporcjonalną do ryzyka, na której opiera się metoda redukcji szkód.
Saszetki nikotynowe na celowniku: furtka do całkowitego zakazu
Woreczki nikotynowe autorzy listu określają jako wysoce szkodliwe i uzależniające. Chcą, żeby państwa członkowskie mogły ich zakazać całkowicie i surowo regulować inne beztytoniowe wyroby nikotynowe. Postulują też „wzmocnienie” unijnego zakazu tytoniu do stosowania doustnego, czyli snusu, który poza Szwecją obowiązuje w UE od 1992 r.
Problem polega na tym, że saszetki nikotynowe nie zawierają tytoniu, więc nie łapią się ani na zakaz snusu, ani na obecną dyrektywę. Sygnatariusze uważają je za sposób obejścia zakazu snusu. Rozszerzenie zakazu na saszetki oznaczałoby więc objęcie nim produktów beztytoniowych dlatego, że wyglądają podobnie, a nie z powodu poziomu ryzyka.
Zakaz reklamy u influencerów i koniec zakupów w innym kraju UE
Zakaz reklamy miałby objąć wszystkie wyroby tytoniowe i nikotynowe oraz służące do nich urządzenia, we wszystkich kanałach komunikacji, w tym w mediach społecznościowych. Odpowiadaliby za to także influencerzy, twórcy internetowi i inni pośrednicy działający na rzecz branży. Platformy miałyby same usuwać takie treści i blokować je już na etapie publikacji.
Ministrowie chcą też skończyć z transgraniczną sprzedażą na odległość wewnątrz Unii. Dziś krajowe zakazy obchodzi się, zamawiając produkty z państwa o łagodniejszych przepisach.
Jednorazowe e-papierosy i argument ekologiczny
Ostatni postulat dotyczy środowiska. Państwa członkowskie miałyby dostać swobodę wprowadzania krajowych zakazów z powodów ekologicznych, w tym ostrych ograniczeń dla jednorazowych e-papierosów.
Co już dziś przewiduje dyrektywa tytoniowa 2014/40/UE
Obecna dyrektywa tytoniowa obowiązuje od 2014 r. i już teraz ogranicza sporo z tego, o czym piszą ministrowie. Art. 20 limituje stężenie nikotyny w płynach do e-papierosów. Art. 13 i art. 20 zakazują sugerowania na opakowaniach, że dany produkt jest mniej szkodliwy od innych. Jeśli autorom listu chodzi o takie komunikaty, to w przypadku produktów objętych dyrektywą są one już zakazane.
Ważna jest też podstawa prawna. Ochrona zdrowia należy w dużej mierze do kompetencji państw, ale TPD przyjęto na podstawie przepisów o rynku wewnętrznym. Dlatego list wzywa do pełnego wykorzystania „uprawnień rynku wewnętrznego”. Sygnatariuszom zależy na tym, żeby nowa dyrektywa była dla państw minimum, a nie sufitem. Kraje, które chcą pójść dalej niż wymaga Ramowa konwencja WHO o ograniczeniu użycia tytoniu, nie powinny napotykać przeszkód. Jako cel końcowy list wskazuje stopniowe wygaszenie uzależnienia od nikotyny w całej Unii.
Redukcja szkód czy „zero nikotyny”? Co mówią badania o e-papierosach
W liście jest też pewne przesunięcie celu. Europejski plan walki z rakiem mówi o „pokoleniu wolnym od tytoniu” do 2040 r., definiowanym jako mniej niż 5 proc. populacji używającej tytoniu. Nie chodzi w nim o pokolenie wolne od dymu, a tym bardziej od nikotyny.
Zarzut „nieuzasadnionych” twierdzeń o mniejszej szkodliwości trudno też pogodzić z dorobkiem instytucji naukowych. Amerykańskie Narodowe Akademie Nauk, Inżynierii i Medycyny stwierdziły w 2018 r., że całkowite przejście z papierosów na e-papierosy zmniejsza narażenie na wiele substancji toksycznych i rakotwórczych. Przegląd King’s College London dla brytyjskiego resortu zdrowia z 2022 r. wykazał znacznie niższe narażenie na szkodliwe substancje u osób używających e-papierosów niż u palaczy. Royal College of Physicians w raporcie z 2024 r. uznał e-papierosy za ważne narzędzie ograniczania skutków palenia. Według przeglądu Cochrane z sierpnia 2026 r., obejmującego 80 badań i blisko 30 tys. uczestników, e-papierosy to sprawdzona opcja dla osób, które chcą rzucić palenie.
Zastrzeżenie dobrze ujęła francuska agencja Anses w raporcie z 2026 r. E-papierosy szkodzą mniej niż dym tytoniowy, ale nie są obojętne dla zdrowia. Mowa więc o niższym ryzyku w porównaniu z papierosem, a nie o jego braku.
Polska zaostrza przepisy o e-papierosach, ale bez podpisu w Brukseli
Nieobecność Polski wśród sygnatariuszy nie oznacza łagodniejszego kursu. Jeszcze w 2024 r. pisaliśmy, że nie ma zakazu jednorazowych e-papierosów, mimo głośnych zapowiedzi resortu zdrowia. Od tego czasu sporo się zmieniło. Nowelizacja ustawy tytoniowej z 2025 r. zakazała sprzedaży wszystkich e-papierosów osobom poniżej 18 lat, także beznikotynowych. Woreczki nikotynowe zostały objęte zakazem reklamy, sprzedaży przez internet i w automatach oraz limitem zawartości nikotyny.
Druk nr 2362 i notyfikacja w Komisji Europejskiej
W marcu 2026 r. rząd skierował do Sejmu kolejny projekt (druk nr 2362). Przewiduje on zakaz jednorazowych e-papierosów, zarówno z nikotyną, jak i bez niej, oraz ograniczenia dla smakowych saszetek. Projekt wymaga notyfikacji Komisji Europejskiej, i tu wraca sprawa dyrektywy. Dziś każde państwo, które chce pójść dalej niż unijne minimum, musi przejść procedurę notyfikacji i czekać. Gdyby postulaty z listu weszły do nowej TPD, część krajowych zakazów stałaby się unijnym standardem.
Na łamach Bezprawnika pojawiały się też głosy, że walka z alternatywami dla papierosów to błąd, jeśli wrzuca się do jednego worka dym tytoniowy i wszystkie bezdymne produkty. Na poziomie unijnym ten spór dopiero się zaczyna.
Co nowa dyrektywa tytoniowa oznacza dla palaczy i użytkowników e-papierosów
Na razie nic się nie zmienia. List nie jest aktem prawnym, tylko formą nacisku kilku rządów na Komisję przed publikacją projektu. Projekt nowej dyrektywy będzie potem negocjowany w Parlamencie Europejskim i Radzie, a po przyjęciu państwa członkowskie dostaną czas na wdrożenie go do krajowego prawa. Taka ścieżka zwykle trwa latami.
Kierunek jest jednak czytelny. Jeśli Komisja przejmie choćby część tych postulatów, rynek płynów smakowych w obecnym kształcie przestanie istnieć w całej Unii, a zakupy w sklepie internetowym w innym państwie członkowskim przestaną być legalnym sposobem na obejście krajowych zakazów. Najbardziej odczują to dorośli, którzy rzucili papierosy dzięki e-papierosom. Za nimi przemawiają badania, a zwolennicy zakazów powołują się na ochronę nastolatków. Komisja pokaże swoje stanowisko do końca roku.










