- Bezprawnik -
- Środowisko -
- Nowa opłata UE uderzy w AGD? Polska branża ostrzega przed wyższymi cenami
Nowa opłata UE uderzy w AGD? Polska branża ostrzega przed wyższymi cenami
Komisja Europejska chce stworzyć nowe źródło dochodów budżetu UE. Tym razem chodzi o elektroodpady. Proponowana stawka wynosi 2 euro za każdy kilogram niezebranego zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Komisja zakłada, że rozwiązanie może przynieść około 15 mld euro rocznie. Co ciekawe, stawka ma być corocznie waloryzowana o inflację. Propozycja jest częścią systemu nowych „zasobów własnych” mających finansować budżet UE na lata 2028–2034.
Formalnie nie będzie to klasyczna opłata, którą konsument zapłaci przy kasie za każdą pralkę. Składka będzie obciążeniem państw członkowskich, wyliczonym według ilości niezebranego zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE). Problem polega na tym, że koszt takiego obciążenia może ostatecznie zostać przeniesiony na producentów, a następnie na ceny produktów.
15 mld euro rocznie z elektroodpadów nie bierze się znikąd
Skąd Komisja wzięła tak wysoką kwotę? Według jej szacunków w 2022 r. w Unii pozostawało około 7,5 mln ton niezebranych elektroodpadów. Pomnożenie tej masy przez 2 euro daje około 15 mld euro. Komisja zakłada, że podobny poziom dochodów można utrzymać w latach 2028–2034, mimo stopniowej poprawy zbiórki.
Mówimy zatem o miliardach euro rocznie, które mają zasilić ogólny budżet Unii, a nie bezpośrednio system zbierania i recyklingu elektroodpadów. Właśnie ten element budzi szczególne kontrowersje w branży.
Sprzęt nie staje się elektroodpadem w chwili zakupu
Największy absurd nowego pomysłu urzędników UE, a jednocześnie problem dla producentów, tkwi jednak w samym sposobie liczenia. Komisja chce obliczać niezebrany sprzęt jako średnią roczną masę urządzeń wprowadzonych na rynek w trzech poprzednich latach, pomniejszoną o masę ZSEE zebranego w danym roku.
I tu pojawia się zasadnicze pytanie, które trudno zignorować: czy można odpowiedzialność za dzisiejszy poziom zbiórki przypisywać sprzętowi, który dopiero od kilku lat znajduje się w domach?
Pralka, lodówka czy zmywarka może przecież pracować przez kilkanaście lat. Urządzenie sprzedane dzisiaj nie staje się automatycznie elektroodpadem jutro. Tymczasem konstrukcja proponowanego mechanizmu łączy ilość sprzętu wprowadzanego na rynek z masą odpadów zbieranych w danym roku. Branża słusznie wskazuje, że taki sposób liczenia może być oderwany od rzeczywistego cyklu życia produktów. Jeśli iść tym tokiem rozumowania, to dzisiaj nowa pralka jest elektroodpadem, a wkrótce – samochód, nowy komputer czy telefon.
Polska jako największy producent AGD w UE ma tu szczególny interes
Dla polskiej gospodarki przygotowywane regulacje są szczególnie niebezpieczne, ponieważ jesteśmy największym producentem AGD w Unii Europejskiej. Według danych APPLiA Polska w 2025 r. krajowe fabryki wyprodukowały około 26 mln urządzeń AGD, w tym ponad 23 mln dużego AGD. Polska odpowiadała za prawie 39 proc. unijnej produkcji dużego AGD. Oznacza to, że każda nowa regulacja podnosząca koszty produkcji może mieć dla polskiej gospodarki większe znaczenie niż dla wielu innych państw.
Tym bardziej że sektor już dzisiaj mierzy się z wysokimi kosztami energii, kosztami regulacyjnymi i konkurencją producentów spoza UE. W 2025 r. produkcja dużego AGD w Polsce spadła o około 4 proc., a kilka fabryk zostało zamkniętych.
Branża ostrzega: zapłaci klient, ucierpieć mogą miejsca pracy
Producenci nie ukrywają, że obawiają się przerzucenia nowych kosztów na konsumentów. Paolo Falcioni, dyrektor generalny APPLiA Europe, w rozmowie z RMF FM ostrzegł, że dodatkowa opłata „nieuchronnie podniesie ceny dla konsumentów”. Według niego producenci już finansują zbiórkę i recykling zużytego sprzętu, a nowa danina nie musi przełożyć się na lepszą infrastrukturę recyklingową.
Jeszcze mocniej wybrzmiewa ostrzeżenie Wojciecha Koneckiego, prezesa APPLiA Polska. „Nie może być tak, że urzędnik jak cesarz decyduje o życiu lub śmierci poszczególnych fabryk lub wręcz całej branży” – powiedział w rozmowie z RMF FM. Konecki podkreśla również, że dla Polski, będącej jednym z najważniejszych europejskich centrów produkcji AGD, stawką jest konkurencyjność zakładów i utrzymanie produkcji. To w konsekwencji może się również przełożyć na zwolnienia grupowe.
O ile zdrożeją pralki, lodówki i zmywarki?
Nie wiadomo jednak, o ile konkretnie zdrożeją pralki, lodówki czy zmywarki. Nie przedstawiono publicznie wiarygodnej kalkulacji podwyżek dla poszczególnych urządzeń. Jeśli producenci zostaną obciążeni dodatkowymi kosztami, będą musieli pokryć je z własnych marż albo spróbować uwzględnić je w cenach. W praktyce rachunek może więc trafić do konsumentów, a skutki mogą odczuć również polskie fabryki konkurujące z producentami spoza Unii.
Najbardziej oburzające jest to, gdzie trafią pieniądze z opłaty za elektroodpady
Jeżeli celem jest zwiększenie zbiórki elektroodpadów, można zapytać, dlaczego pieniądze z nowej opłaty mają przede wszystkim zasilać budżet UE, zamiast trafiać do systemu, który ma zwiększać zbiórkę i recykling. Właśnie to jest jednym z głównych zarzutów przedstawicieli branży. ElektroEko i WEEE Forum wskazują, że producenci już finansują system rozszerzonej odpowiedzialności producenta, ale nie mają pełnej kontroli nad tym, jak skutecznie działa infrastruktura zbiórki – od punktów selektywnej zbiórki po miejskie pojemniki na elektroodpady.
Powstanie zatem paradoksalna sytuacja. Producenci zapłacą więcej za to, że elektroodpady nie zostały zebrane, ale dodatkowe pieniądze niekoniecznie zostaną przeznaczone na to, aby zebrać ich więcej.
Europa potrzebuje recyklingu, ale potrzebuje też przemysłu
Nie ma wątpliwości, że problem elektroodpadów jest realny. Komisja sama wskazuje, że ZSEE jest jednym z najszybciej rosnących strumieni odpadów, a zużyty sprzęt zawiera cenne surowce krytyczne. W 2022 r. w UE na rynek trafiło 14,4 mln ton sprzętu elektrycznego i elektronicznego, a zebrano około 5 mln ton ZSEE. Wielu konsumentów wciąż nie zna odpowiedzi na pytanie: elektroodpady – co z nimi zrobić?
Problem zaczyna się wówczas, gdy polityka środowiskowa zostaje połączona z poszukiwaniem pieniędzy dla coraz bardziej rozdętego budżetu. Dla Polski stawka jest szczególnie wysoka. Nasz przemysł AGD daje zatrudnienie dziesiątkom tysięcy osób i jest mocno nastawiony na eksport. Około 90 proc. krajowej produkcji trafia za granicę.
Kolejna opłata w momencie, gdy przemysł AGD walczy o konkurencyjność
Komisja przedstawia nowe źródło dochodów jako element realizacji celów środowiskowych i zachętę do zwiększania zbiórki. Z punktu widzenia Brukseli mechanizm ma więc podwójny cel: z jednej strony poprawę gospodarki obiegu zamkniętego, czyli tzw. gospodarki cyrkularnej, a z drugiej stworzenie stabilnego źródła dochodów.
Dla producenta kalkulacja wygląda jednak inaczej. Ma on ponosić finansowe konsekwencje poziomu zbiórki, na który wpływa nie tylko trwałość jego produktów, lecz także zachowania konsumentów, działanie systemu odbioru odpadów i skuteczność ich faktycznego zbierania. A przecież część konsumentów wciąż wyrzuca zużyty sprzęt do zwykłych śmieci, choć przez nieuwagę może zapłacić 5000 zł grzywny.
Rachunek za politykę odpadową znów trafi do konsumenta?
A na końcu całego łańcucha znajduje się jak zwykle konsument.
Bruksela szuka 15 mld euro rocznie. Pytanie brzmi, ile z tej kwoty ostatecznie znajdzie się w cenie nowej pralki, lodówki czy zmywarki i czy rachunek za europejską politykę odpadową znowu nie trafi przede wszystkim do portfeli każdego mieszkańca Unii Europejskiej.
zobacz więcej:











