Rządzący planują nowe zwolnienie ze składek ZUS i wydłużone postojowe. Chcą jednak najpierw zbadać, które branże potrzebują pomocy – przy pomocy kodów PKD

Firma dołącz do dyskusji (58) 07.08.2020
Rządzący planują nowe zwolnienie ze składek ZUS i wydłużone postojowe. Chcą jednak najpierw zbadać, które branże potrzebują pomocy – przy pomocy kodów PKD

Edyta Wara-Wąsowska

Ministerstwo Rozwoju planuje nowe zwolnienie ze składek ZUS – ponownie na trzy miesiące – oraz wydłużone świadczenie postojowe. Sęk w tym, że skorzystają tylko niektóre firmy, a urzędnicy aktualnie zastanawiają się, jakie branże powinny móc skorzystać z ulgi. Postanowili sprawdzić to przy pomocy kodów PKD. 

Nowe zwolnienie ze składek ZUS, przedłużone postojowe. Wybór branż – znowu uzależniony od kodów PKD

Jak zdradziła wiceminister rozwoju Olga Semeniuk, Ministerstwo Rozwoju pracuje nad tym, by wprowadzić nowe zwolnienie ze składek ZUS i przedłużyć wypłacanie postojowego. Jak można się jednak domyślać, pomoc jest kierowana do firm, które najmocniej ucierpiały z powodu epidemii koronawirusa i nadal borykają się ze sporymi problemami. Zwolnienie ze składek i postojowe obowiązywałyby od czerwca z mocą wsteczną. Jak przedsiębiorcy zapewne pamiętają, kontynuacja postojowego i zwolnienia z ZUS była już zapowiadana znacznie wcześniej.

Ministerstwo postanowiło w tym celu wyodrębnić branże, w których zanotowano szczególne spadki obrotów gospodarczych. Nie wiadomo jednak, czy chodzi np. o dwa ostatnie miesiące, czy też okres od marca 2020 r. Urzędnicy mają analizować spadki obrotów na podstawie… kodów PKD. Ze słów wiceminister wynika, że to przy ich użyciu mają zostać wytypowane branże, które będą mogły skorzystać ponownie ze zwolnienia ze składek ZUS i postojowego.

Co to oznacza dla przedsiębiorców? Niestety – nic dobrego.

Urzędnicy uparcie trzymają się kodów PKD, które często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością

Nie dziwi fakt, że nowe zwolnienie ze składek ZUS i wydłużone postojowe nie obejmą wszystkich przedsiębiorców. To byłby ogromny koszt. A przecież nadal nie wiadomo, jak będą wyglądać najbliższe miesiące i czy nie będzie potrzebna kolejna pomoc dla firm. Niestety, problemem są raczej kryteria, jakimi urzędnicy posługują się przy wyborze branż czy konkretnych przedsiębiorstw.

Nie do końca wiadomo z jakiego powodu, ale zarówno w ministerstwie jak i np. w urzędach marszałkowskich stwierdzono, że kody PKD są świetnym wyznacznikiem. Tymczasem kody PKD często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Po pierwsze – przedsiębiorcy nie zawsze wskazują przy rejestracji działalności kody, które faktycznie pasują do profilu ich działalności. Często wynika to zresztą ze zwykłej niewiedzy lub problemów z interpretacją.

Po drugie – często przedsiębiorca działa w kilku różnych branżach, a zyski z działalności w nich są w miarę równorzędne. Z tego względu „przeważająca działalność” wskazana poprzez „główny” kod PKD jest po prostu jedną z wielu działalności. Nierzadko kwestią przypadku jest, którą przedsiębiorca wskaże właśnie jako przeważającą. A o tym, jakie może mieć to skutki, przekonali się boleśnie m.in. przedsiębiorcy z Mazowsza, którzy chcieli ubiegać się o dotację na kapitał obrotowy dla mikro- i małych firm.

Wreszcie po trzecie – choć już nie jest to wyłącznie kwestia kodów PKD – dlaczego przedsiębiorca, który zanotował 80 proc. spadku obrotów gospodarczych, ale działa np. w branży przemysłowej, nie otrzyma pomocy (zakładając, że spadek obrotów wynikał z problemów związanych z epidemią)? Bez wątpienia bardziej logiczne byłoby ustanowienie kryterium spadku przychodów, tak jak miało to miejsce chociażby przy dotacji na kapitał obrotowy. Niestety – takie działanie wymagałoby weryfikacji tysięcy wniosków, co pociągnęłoby za sobą kolejne koszty. I prawdopodobnie właśnie dlatego urzędnicy uparcie wolą posługiwać się kodami PKD i wyciągać wnioski, które niekoniecznie w pełni odzwierciedlają rzeczywistość.