Kierowco, pamiętaj: nieudzielenie pomocy ofierze wypadku to odpowiedzialność od grzywny, przez utratę prawa jazdy, aż po karę pobawienia wolności

Moto Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (23) 21.05.2020
Kierowco, pamiętaj: nieudzielenie pomocy ofierze wypadku to odpowiedzialność od grzywny, przez utratę prawa jazdy, aż po karę pobawienia wolności

Paweł Mering

Obowiązek udzielenia pomocy ofierze wypadku wynika ze zdrowego rozsądku i zasad moralnych, ale i z co najmniej dwóch źródeł, które za uchylenie się od takiego obowiązku przewidują surowe sankcje. Od grzywny, przez utratę prawa jazdy, aż po karę pozbawienia wolności do 3 lat.

Obowiązek udzielenia pomocy ofierze wypadku

Obowiązek udzielenia pomocy ofierze wypadku przede wszystkim uregulowano w art. 93 Kodeksu wykroczeń, który stanowi:

§ 1. Prowadzący pojazd, który, uczestnicząc w wypadku drogowym, nie udziela niezwłocznej pomocy ofierze wypadku, podlega karze aresztu albo grzywny.
§ 2. W razie popełnienia wykroczenia o którym mowa w § 1 orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów.

Z czego art. 29 §1 k.w. określa, że

Zakaz prowadzenia pojazdów wymierza się w miesiącach lub latach, na okres od 6 miesięcy do 3 lat.

Warto wyjaśnić, co w praktyce oznacza przepis art. 93 k.w.

Art. 93 k.w. – o czym mówi?

Prawny obowiązek udzielenia pomocy ma – z uwagi na art. 93 k.w. – prowadzący pojazd (a więc nie pasażer) który bierze udział w wypadku drogowym. Warto wskazać, że nie chodzi tutaj jedynie o sprawcę wypadku, a o każdego jego uczestnika. Czynności, od których uchylenie się może powodować odpowiedzialność wykroczeniową, sugeruje art. 44 ust. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Określa on, że gdy w wypadku są zabici lub ranni, kierujący ma obowiązek:

  • udzielić niezbędnej pomocy ofiarom wypadku oraz wezwać zespół ratownictwa medycznego i Policję
  • nie podejmować czynności, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu wypadku
  • pozostać na miejscu wypadku, a jeżeli wezwanie zespołu ratownictwa medycznego lub Policji wymaga oddalenia się – niezwłocznie powrócić na to miejsce

Wydaje się, że podstawową czynnością, wchodzącą w zakres pomocy jest wezwanie zespołu ratownictwa medycznego i Policji.

A co z pasażerami i osobami postronnymi?

Nieudzielenie pomocy reguluje również art. 162 §1 Kodeksu karnego, który stypizuje je jako przestępstwo.

Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Udzielenie niezwłocznej pomocy ofierze wypadku zawarte w Kodeksie wykroczeń dotyczy każdej formy pomocy, natomiast przywołany art. 162 §1 k.k. precyzyjnie określa, że chodzi tu o pomoc osobie, będącej w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Prawny obowiązek pomocy osobie znajdującej się w rzeczonych okolicznościach spoczywa na każdym, kto mógłby pomóc, bez rozróżnienia na kierowców, pasażerów, czy też same wypadki drogowe. Można sobie wyobrazić, ze nawet bierne minięcie (tu – pojazdem) leżącej nieruchomo na chodniku osoby, znajdującej się w stanie zagrażającym życiu, poskutkować może surową odpowiedzialnością karną.

Warto też wskazać, że odpowiedzialność z art. 162 §1 „pochłania” art. 93 k.w., ale nie wyklucza to możliwości postawienia zarzutu nieudzielenia pomocy jednej ofierze w wypadku – znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – natomiast pociągnięcia do odpowiedzialności wykroczeniowej z tytułu nieudzielenia pomocy innej ofierze wypadku, która w tak dramatycznej sytuacji się nie znajdowała.

23 odpowiedzi na “Kierowco, pamiętaj: nieudzielenie pomocy ofierze wypadku to odpowiedzialność od grzywny, przez utratę prawa jazdy, aż po karę pobawienia wolności”

  1. 1. Chętniej bym poczytał o wyłączeniach, i jak później odnosi się do nich sąd i prokurator typu:
    że nie udzieliłem komuś pomocy bo byłem sam przez pewien czas nieprzytomny, ogłuszony, w szoku, czy jak ciężkie obrażenia własne usprawiedliwiają brak pomocy innym.

    2. I co w przypadku strachu z obawy o np. wybuch płonącego pojazdu?
    przecież mamy też prawo w pierwszej kolejności ratować siebie, a innych? – prawo nie nakazuje nam ratowania ich z narażeniem własnego zdrowia i życia.

    3. jeszcze problem odszkodowań, za mienie niszczone podczas ratowanie zdrowia i życia – tu akurat jasne, że poświęcamy mniej wartościowe rzeczy materiale dla zdrowia lub życia.
    Jednak często później zdarzają się pozwy o wyrwane ze stawów kości przy wyciąganiu czy połamane żebra w czasie reanimacji, trzeba udowadniać że przemieszczenie poszkodowanych było sytuacja konieczną. Ale czy te pozwy nie wynikają z konieczności, by że najpierw ofiary muszą domagać się od ratującego a dopiero potem od ubezpieczyciela/zusu ?
    czy jest to tylko działanie firm prawniczych naciągających na odszkodowania?

    • 1 i 2 – kontratyp w przepisie

      3 – odpowiadasz tylko za normalne następstwa działania. Uszkodzenie ciała podczas ratowania nie jest normalnym następstwem. Jeśli zaś chodzi o odpowiedzialność karną, to zachodzi stan wyższej konieczności (na pewno przy reanimacji), więc można kogoś uszkodzić, aby uratować mu życie.

      • Sorki gdzie , chodzi o …. ” mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”,…. ?

        Trochę uznaniowe bo zależy od oceny czy np zbliżając się do pojazdu jestem bezpieczny, czy nie wybuchnie , zapali się, albo ( teraz na czasie, ale nie tylko teraz, bo czyż mało jest groźnych patogenów, ( bakterii, wirusów, grzybów ) ratowany na zakaźną chorobę , n ie da się tego wykluczyć czy potwierdzić na miejscu, a wychodzi dopiero później. Poza tym jak mam wiedzieć czy leżący na chodniku, trawniku to ofiara wypadku którego sprawca zbiegł, a może diabetyk z hipoglikemią ( co ciekawe zapach oddechu zbliżony do pijaczka) , czy właśnie pijaczek który zdrzemnął się , przecież na chodniku, trawniku nic mu nie grozi, choć fakt też zatrucie alkoholem i innymi środkami też może być stanem zagrożenia dla zdrowia , a czasem życia , ale też czy nie narażam zdrowia lub życia próbując pomóc osobie po dopalaczach , czy innych środkach psychoaktywnych, skąd mam wiedzieć że nie jest pod wpływem, że jestem bezpieczny?
        Dla jasności zawsze mówię jeżeli możesz to pomóż, choćby to miało się ograniczyć tylko do telefonu na 112 i ewentualnie zabezpieczenia miejsca, jeżeli obawiasz się o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, czasem możesz komuś uratować życie.

  2. no i ta ciemniejsza strona:

    czy mam obowiązek pomocy komuś kto prowadził pojazd jak szaleniec, spowodował w sposób celowy lub w zamiarze ewentualnym wypadek; i w moim odczuciu przed chwilą „próbował mnie zabić”?

    tak jak powyższe, ale sprawca był dodatkowo pijany?

    przecież w takich sytuacjach to może lepiej się do takiego delikwenta nie zbliżać, aby przypadkiem nie założyć mu opaski uciskowej na szyje…

    • Pan siedział przy przejściu dla pieszych, oparty o słupek. Raczej tak się nie siedzi. Widziałem z okna, zadzwoniłem na 112. Pan odmówił przyjęcia zgłoszenia, bo facet „nie leży na drodze więc nic mu nie będzie”. To ja mam pomagać, żeby się okazało, że przecież nie trzeba?
      I ten kretyński przepis – facet wjechał we mnie, złamał mi rękę, ale muszę mu udzielić pomocy, bo pójdę siedzieć.

      • Jeśli masz złamaną rękę, to raczej nie możesz udzielić pomocy nie narażając się na pogorszenie stanu zdrowia, więc występuje kontratyp.

    • Technicznie rzecz biorąc- nie ma czegoś takiego jak spowodowanie wypadku w zamiarze bezpośrednim bądź ewentualnym…. . Wypadek musi mieć charakter nieumyslnosci. …

  3. Co z obowiązkiem udzielenia pomocy naszym wrogom?

    Czy jak ktoś we mnie wjedzie, ja cudem wyczołgam się z auta, to czy muszę go ratować, czy mogę odejść, a tamten pirat niech ginie?

    Czy muszę pomagać komuś, kto wcześniej dopuścił się przestępstwa wobec mnie i kogo nienawidzę?

    Czy zostanę ukarany za nieudzielenie pomocy np: byłemu pracodawcy, który mnie zwolnił, albo mojej eks, która mnie zdradziła?

    • Obowiązek udzielenia pomocy nie obliguje Cię do działań narażających Twoje życie/zdrowie. Tak- powinieneś mu pomoc- jeśli nie bezpośrednio to poprzez wezwanie służb.

      • Czyli rozumiem, że jeśli ktoś mnie zaatakował, a ja go w obronie własnej ciężko uszkodzę, to powinienem po tym, jak już go powale, udzielić mu pomocy, zamiast np: zostawić i iść do domu?

          • przypomnij sobie sprawę: 21-letniego Damiana R. z Kołobrzegu 9 marca 2012 r.
            dostał chyba 10-15lat po odwołaniu. Za przekroczenie obrony koniecznej, i nie udzielenie pomocy – tak z uzasadnienia wynikało.

            Jak tak czytam kk, kw i kpk oraz różne wyroki i uzasadnienia, to wyłania się taka jakaś dziwna niezapisana zasada, że organy śledcze i sądowe wybitnie chcą/zmuszają wszystkich, aby zarówno sprawcy, pokrzywdzeni i świadkowie przeżyli całe zajście przynajmniej do momentu aż będzie można ich przesłuchać.

          • Wspomniana przez ciebie sprawa to skandal. Gość dostał 10 lat, a powinien dostać medal, za wyrwanie dwóch chwastów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *