Pewna para postanowiła na 10-lecie ślubu urządzić „powtórkę wesela”. Właściciel restauracji odwołał im jednak imprezę, a Sąd Apelacyjny nie zasądził żądanej kary. Przyglądamy się uzasadnieniu.

Wyroki ogłoszone przez sądy I instancji często mogą zostać zmienione. Przekonała się o tym powódka, która początkowo uzyskała niemalże pełnię swoich żądań, tylko po to by po apelacji zostać bez odszkodowania i… z kosztami sądowymi do zapłacenia. Oto jak do tego doszło.

Cała historia będąca przedmiotem sporu, rozegrała się w okresie lipca-września 2012 roku. Pani M.K. postanowiła zorganizować ponowne wesele po 10 latach od zawarcia małżeństwa. Planowane obchody miały składać się z mszy świętej oraz zabawy w restauracji, która miała trwać od 19 do 2 w nocy, a uczestniczyć w niej miało 60-80 osób.

Początkowo planowanie imprezy szło dobrze. Udało się znaleźć lokal, który oferował odpowiednie menu, prowadzone też były rozmowy o zatrudnieniu przez właściciela restauracji DJa. Wpłacony został zadatek w wysokości 1000 zł i wszystkie szczegóły miały zostać ustalone na parę tygodni przed imprezą, mającą mieć miejsce 29 września 2012 r.

Niestety, 12 dni przed tą datą, właściciel lokalu poinformował panią K., że ten termin został już wcześniej zarezerwowany i może zaproponować jego zmianę np. na piątek dzień wcześniej. Z uwagi na już rozesłane zaproszenia oraz fakt, że piątek jest tradycyjnie dniem postnym, zamawiająca imprezę nie przystała na tą propozycję. Udało jej się na ostatnią chwilę znaleźć inną salę, jednak sama musiała zadbać o catering oraz DJa.

W takiej sytuacji, jak wynika z odpowiednich przepisów, poszkodowanej należał się zwrot zadatku w podwójnej wysokości. Odpowiednia kwota została przelana na konto, jednak kobieta postanowiła uzyskać większe odszkodowanie za doznane krzywdy. Został złożony pozew, w którym twierdzono, że „zachowanie pozwanego naruszyło dobra osobiste powódki w postaci życia rodzinnego i towarzyskiego, opinii (reputacji) oraz spokoju”. Część rodziny oraz znajomych miała bowiem nie uwierzyć, że zmiana miejsca wymienionego w zaproszeniu nie jest winą organizatorki, a właściciela sali. W związku z tym zakłóciły się wzajemne relacje rodzinne, a pani M.K. przeżyła znaczący stres, zamiast w pełni cieszyć się imprezą.

Sąd Okręgowy w Warszawie dnia 19 sierpnia 2013 przyznał rację powódce. Żądała ona przesłania przez restauratora przeprosin do zaproszonych gości i wyjaśnienia, że to z jego winy nastąpiła zmiana lokalu. Dodatkowo, wnioskowała o przelanie 10 000 zł na konto wskazanego stowarzyszenia, działającego w celach społecznych. W odpowiedzi na te roszczenia, wydano wyrok o konieczności zapłaty połowy wskazanej kwoty (5000 zł) a także sporządzeniu pojedynczych przeprosin, które powódka miała samodzielnie skopiować i rozesłać do zaproszonych gości.

Należy jednak zauważyć, że głównym argumentem nie były tu np. straty materialne związane z wyższym kosztem organizacji imprezy w nowym miejscu. Nie było także mowy o kosztach ponownych zaproszeń. Powódka powoływała się przede wszystkim na stres i zepsutą opinię u bliskich. Z uznaniem tego za wystarczający powód nie zgodził się jednak Sąd Apelacyjny.

Uznano bowiem, że stres towarzyszy na co dzień każdemu człowiekowi. Nie stwierdzono, że w tej sytuacji miał on znaczący wymiar, „wpływający na ujemne konsekwencje w zakresie dobra osobistego, jakim jest zdrowie powódki”. Dopiero udowadniając, że działania pozwanego wpłynęły negatywnie na zdrowie człowieka, można uzyskać stosowną argumentację, która pozwoliłaby na zasądzenie żądanych działań.

Oto fragmenty uzasadnienia Sądu Apelacyjnego:

Z uwagi na subiektywny charakter odczuć pokrzywdzonego, uzależniony w znacznej mierze od stopnia jego osobistej wrażliwości, nie sposób przyjąć, iż do naruszenia jego dóbr osobistych dochodzi w każdym wypadku, w którym określone działanie innej osoby wywołuje u niego negatywne emocje, czy odczucia, mogące w jego mniemaniu świadczyć o takim naruszeniu.
(…)
same ujemne przeżycia powódki, poczucie krzywdy i rozczarowanie, czy odczuwany stres nie świadczą jeszcze o naruszeniu jej dóbr osobistych w postaci czci, zdrowia czy prawa do niezakłóconego życia w rodzinie (prawidłowych relacji rodzinnych).
(…)
nie sposób przyjąć, iż poinformowanie przez nią gości, w tym członków rodziny, o odwołaniu przez pozwanego zaplanowanej imprezy, mogło wpływać na jej relacje towarzyskie czy rodzinne i jej negatywne postrzeganie, jako osoby odpowiedzialnej za organizację imprezy przez gości, powodując z tego powodu nieprzychylny (,,mniej serdeczny”) stosunek gości do powódki.

Koniec końców, jedyne zadośćuczynienie pozwanego to przewidziane przez osobne prawa, regulujące konsekwencje płynące z niewywiązywania się z umów na świadczenie usług. Na samym początku przelał on dwukrotność pobranego zadatku, czym spełnił swój obowiązek. Powódka w związku z tym, „zarobiła” 1000 zł. Po ogłoszeniu wyroku przez Sąd Apelacyjny musiała jednak uiścić koszty sądowe, w wysokości 1577 zł.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Warto więc zauważyć, że argumentacja taka jak osobiste odczucia często nie wystarczy do tego, żeby zasądzać dodatkowe odszkodowanie. Jeśli już idzie się tą drogą, należy upewnić się że naruszone zostały dobra osobiste, takie jak zdrowie i zebrać dokumentację potwierdzającą ten fakt. Można także obrać inny kierunek i wskazywać na poniesione straty materialne. Tego jednak powódka nie uczyniła.

W sytuacji, w której czujemy, że standardowe, przewidziane prawem kary są niewymierne do krzywd wynikających z niewywiązania się z umowy, warto zgłaszać się do sądu. Wcześniej jednak dobrze jest skonsultować się z prawnikiem, który wskaże nam odpowiedni kierunek argumentacji. Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.