Ognisko w mieszkaniu a odpowiedzialność prawna. Prawdziwa historia

Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (18) 22.03.2019
Ognisko w mieszkaniu a odpowiedzialność prawna. Prawdziwa historia

Mariusz Braszkiewicz

Trzech mężczyzn ze Słupska trafiło do szpitala z powodu podtrucia dymem, po tym jak ognisko w mieszkaniu wymknęło im się spod kontroli. A niedługo pewnie usłyszą zarzuty.

Nietypowa interwencja

Słupska straż pożarna została wezwana do pożaru podłogi w mieszkaniu w jednej ze słupskich kamienic. Strażacy dogasili pożar (który przed ich przybyciem lokatorzy próbowali gasić wodą), a trzej mężczyźni przebywający w tym mieszkaniu trafili do szpitala z powodu podtrucia dymem. Teraz okoliczności pożaru ustala policja. Jeśli potwierdzi przypuszczenia strażaków, że to ci trzej mężczyźni rozpalili ognisko w mieszkaniu, usłyszą oni zarzuty.

Sprowadzenie katastrofy

Czasem nawet sąsiedzkie aferki typu hore curki, czy awantury o śmietniki, są zabawne. Ale tu mieszkańcy kamienicy zostali przez sąsiadów narażeni na poważne niebezpieczeństwo. Bowiem ta trójka przez swoją niefrasobliwość sprowadziła zdarzenie, które być może wyczerpuje nawet dyspozycję artykułu 163 § 1 punkt 1 Kodeksu karnego.

§ 1. Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać:
1) pożaru,
(…)
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Ale prawdopodobnie organy ścigania uznają, że sprawcy sprowadzili jedynie bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy. Dlatego pewnie odpowiedzą łagodniej, jak stanowi artykuł 164.

§ 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia określonego w art. 163 § 1,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Zatem na bezkarność sprawców pożaru bym nie liczył, udowodnienie winy nie powinno być trudne. Bowiem rozpalenie ogniska w mieszkaniu to niewątpliwie czyn sprzeczny z zasadami ostrożności znanymi każdemu przeciętnie doświadczonemu i inteligentnemu człowiekowi.

Ognisko w mieszkaniu a ubezpieczenie

Ubezpieczyć się od codziennych nieszczęść w naszym mieszkaniu warto. Ale kto miał styczność z takim ubezpieczeniem, ten ma świadomość wyłączeń odpowiedzialności, jakie zawiera każda polisa. Zatem nie liczmy na to, że jakikolwiek zakład ubezpieczeniowy pobłażliwie spojrzy na lokatora, którzy na podłodze rozpali ognisko. Zresztą, trójka ze Słupska zaryzykowała o wiele więcej niż odpowiedzialność karna i cywilna. Dlatego miała szczęście w nieszczęściu, że skończyło się jedynie podtruciem.

Wybitny fizyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, prof. Kazimierz Antonowicz, wygłosił kilkadziesiąt lat temu wykład nie dla studentów UMK, a dla zwykłych ludzi, robotników z pobliskiego zakładu pracy. Wykład poświęcony był podstawowym środkom bezpieczeństwa w życiu codziennym. Między innymi przestrzegł słuchaczy przed staniem pod drzewem podczas burzy. W tym momencie odezwał się z sali jeden z robotników: Panie profesorze, a ja kiedyś w czasie burzy stałem pod drzewem i piorun we mnie nie trafił. Wtedy profesor spojrzał na swego słuchacza z politowaniem i odpowiedział: Panu Bogu brakłoby piorunów, jakby miał nimi strzelać w każdego idiotę.