Jeżdżę Mevo od miesiąca. Ten system roweru metropolitalnego ma sens, ale dotyka go jedna z głównych bolączek Trójmiasta

Moto Społeczeństwo Technologie dołącz do dyskusji (42) 05.05.2019
Jeżdżę Mevo od miesiąca. Ten system roweru metropolitalnego ma sens, ale dotyka go jedna z głównych bolączek Trójmiasta

Paweł Mering

Przez miesiąc, niemalże od premiery usługi, korzystałem z roweru metropolitalnego Mevo. Czy moja opinia o Mevo spowodowała, że przedłużyłem abonament? Tak, ale całkowicie zgodzę się z tymi, którzy tego nie zrobią, nawet pomimo początkowego entuzjazmu. Jak to możliwe?

Moja opinia o Mevo

O Mevo na pomorzu głośno było niemalże od momentu ogłoszenia, że taki system powstanie. Emocje budził nawet konkurs na nazwę, co tylko potwierdziło fakt, iż w takim regionie, jak Trójmiasto i okolice, ów system jest pożądany. Dla mieszkańców innych aglomeracji, nieznających specyfiki rozwiązań komunikacyjnych Trójmiasta, taki entuzjazm, związany z Mevo, może wydać się dziwny. Już spieszę z tłumaczeniem.

Trójmiasto, jako jedyna w swoim rodzaju aglomeracja, jest dosyć nierównomiernie zaludniona. Pomimo że z Gdynią graniczą tzw. sypialnie, czyli Rumia, za którą jest Reda, a następnie Wejherowo, to chęć mieszkania w ścisłym Trójmieście jest w dalszym ciągu ogromna (i nieracjonalna). Niestety, ceny mieszkań w pobliżu centrów, są oczywiście wysokie, przez co obszar zaludnienia powędrował na obrzeża.

Są to jednak obrzeża, które znajdują się w dużej odległości od „żywej” części trójmiejskich miast. Dojazd z peryferii do kluczowych ośrodków biegnie najczęściej jedynie kilkoma, codziennie zakorkowanymi drogami, a słynna trójmiejska drogowa aorta, czyli obwodnica Trójmiasta, jest wiecznie zakorkowana.

Tak, zgadza się — Trójmiasto ma jedną obwodnicę.

Transport publiczny

Jak wcześniej wspomniałem, okolice Trójmiasta są beznadziejnie skomunikowane. Zacznijmy od transportu kolejowego. Linia Szybkiej Kolei Miejskiej jest tak rozbudowana, jak jeszcze do niedawna warszawskie metro. Oczywiście, biegnie ona przez najbardziej kluczowe lokalizacje, pozwalając na przemieszczanie się pomiędzy miastami, począwszy od Lęborka (kiedyś Słupska), aż po ścisłe centrum Gdańska.

Pomimo że kultowa SKM dojeżdża do najważniejszych miejsc Trójmiasta, praktycznie wszystkich szkół wyższych i centrów miast, to w wypadku mieszkańców peryferii staje się nierzadko nieprzydatna, z racji tego, że do przystanku SKM też trzeba się jakoś dostać. Komunikacja autobusowa wypada nieco lepiej, podobnie jak gdańskie tramwaje, czy gdyńskie trolejbusy. Jednak w dalszym ciągu pominięte są regiony, które w przyszłości stanowić będą dzielnice wybitnie mieszkaniowe.

I tutaj wchodzi Mevo, cały na biało(niebiesko)

Jestem mieszkańcem Rumi — niewielkiego miasta. Stacje Mevo rozłożone są tutaj niezwykle gęsto, przez co z mojego miejsca zamieszkania mam nie więcej niż 5 minut, do aż czterech różnych stacji, podobnie zresztą, jak do stacji SKM i przystanku autobusowego. Pomimo że komunikacja publiczna jest dosyć uboga, to w zasadzie skomplikowana być nie musi, bo bez problemu mogę się dostać do SKM i dojechać do najważniejszych miejsc Trójmiasta.

Dzięki Mevo mam możliwość poruszania się po Rumi w błyskawicznym tempie. Z jednej strony komunikacja miejska w ramach granic Rumi istnieje, ale jeździ zbyt rzadko. Z drugiej strony odległości nie są znaczne, więc poruszanie się Mevo ma duży sens. Reasumując, ja narzekać nie mogę, ale jestem w stanie zrozumieć tych, którzy z Mevo nie będą korzystać.

Jeżeli założeniem Mevo miało być skomunikowanie aglomeracji trójmiejskiej, to misja ta z pewnością nie została i nie zostanie wykonana. Z roweru metropolitalnego skorzystają wszak najbardziej mieszkańcy mniejszych gmin, mających dosyć łatwy, alternatywny dostęp do transportu innego rodzaju, a także osoby, chcące szybko dojechać z jednego miejsca, do drugiego — ale raczej w formie rozrywki.

Mevo, jako ułatwienie, ale jednocześnie fajny bajer? Jak najbardziej. Nie będzie to jednak nigdy liczący się środek transportu, pomagający w skomunikowaniu miejsc, które z ową komunikacją mają ogromny problem. Tym bardziej że liczba rowerów, nawet w docelowej wysokości, będzie z pewnością zbyt mała, a i dróg rowerowych wciąż brakuje.

42 odpowiedzi na “Jeżdżę Mevo od miesiąca. Ten system roweru metropolitalnego ma sens, ale dotyka go jedna z głównych bolączek Trójmiasta”

  1. Chęć mieszkania w „ścisłym Trójmieście” nie jest wcale nieracjonalna – jeśli ktoś tam studiuje / pracuje, to chyba logiczne, że woli mieć bliżej. Najbardziej komfortowe jest oczywiście mieszkanie niedaleko stacji SKM – wtedy komunikacja może być praktycznie bezproblemowa (polecam).

    • Ale bliżej nie znaczy przecież szybciej. Na Uniwersytet, czy Politechnikę, szybciej dostanie się mieszkaniec Rumi, czy w Redy, gdzie do SKM zawsze jest relatywnie blisko, niż mieszkaniec w rejonów nieskomunikowanych, na przykład wokół obwodnicy.

      • PKM Jasień / Kiełpinek – na UG samą PKM około 10 min. Są to stacje położone blisko obwodnicy.

  2. Mieszkam w Gdańsku i od uruchomienia Mevo nie mogę skorzystać z roweru. Powody? Fizyczny brak na stacjach lub brak naładowanych. Nie można wypożyczyć rozładowanego. Porażka.

    • Ja mam podobnie w Tczewie…
      I dodatkowo – rano, jak chcę dojechać na dworzec, to wszystkie rowery koło dworca. A jak wracam, to w całym mieście ze cztery dostępne, żadnego koło dworca.
      Przez miesiąc udało mi się chyba ze trzy razy pojechać rowerem tam gdzie potrzebowałem…

  3. Hehe.. ten kto napisał ten artykuł chyba niewiele wyjeżdża poza Rumie.. Trójmiasto ma jedną obwodnice? Chyba jedną obwodnica Trójmiasta.. bo i Gdańsk i Gdynia mają drogi kika dróg szybkiego ruchu w mieście..

  4. mevo to kompletna porażka pod względem technologicznym, jak im miesiąc temu wypisałem listę błędów już na etapie samej rejestracji i pierwszego logowania to do dzisiaj nie odpowiedzieli

  5. Nie przedłużyłem abonamentu mimo że miałem go od pierwszego dnia działania usługi.
    Po prostu nigdzie nie ma rowerów. Jeszcze pierwszego dnia udało mi się dojechać i wrócić z pracy, ale drugiego nie było żadnego roweru do powrotu.
    Czekam na jesień i zimę gdy „niedzielni” rowerzyści się wykruszą, wtedy oszczędzając swój rower wrócę do mevo.

  6. wszystko rozbija się o czas.
    Co z tego, że mieszkasz blisko SKM czy PKM jak musisz tam dojechać [10 min], potem dojechać np.: do pracy do Gdańska [30 min] i kolejne 10 min do pracy. zakładając, że trafisz idealnie a nie czekasz.
    50 min x 2 to masz 100 min dziennie. x 20 dni to 2000 min x 10 m-cy [zakładam 2 m-ce nie pracujemy bo urlop, święta, choroby] to masz 20 000 min – to wychodzi jakbyśmy 2 tygodnie w ciągu roku tylko podróżowali bez przerwy [bez spania, odpoczynku itp.]

    Wiec mieszkanie w Rumii ma sens jak pracujesz w Rumi albo z domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *