1. Home -
  2. Społeczeństwo -
  3. Ciesz się, że w Polsce masz swoją pensję. Są kraje, w których od żony dostawałbyś jedynie kieszonkowe

Ciesz się, że w Polsce masz swoją pensję. Są kraje, w których od żony dostawałbyś jedynie kieszonkowe

Narzekasz, że w domu portfel magicznie znika, a decyzje finansowe zapadają bez twojego udziału? W Polsce to temat do żartów przy piwie. Wystarczy jednak spojrzeć na Japonię i Koreę Południową, żeby zrozumieć, że kontrola domowego budżetu może być pełnoprawnym systemem społecznym, a nie jedynie małżeńską złośliwością.

W Korei i Japonii mężczyzna przeważnie może narzekać wyłącznie w myślach, bo jego portfel właściwie nie należy do niego, a kieszonkowe nieraz kończy się mu szybciej niż w Polsce weekendowy budżet nastolatka. Oszczędzanie pieniędzy poprzez regularne odbieranie ich mężowi to nie anegdota, tylko codzienność oparta na tradycji.

W Japonii wypłata męża trafia do żony

W Japonii standardem przez dekady było jedno proste założenie: mężczyzna zarabia, kobieta zarządza pieniędzmi. Pensja męża trafia do rąk żony, a on otrzymuje tylko miesięczne kieszonkowe. Średnia kwota to 40 tys. jenów miesięcznie według Shinsei Bank, czyli mniej więcej 1000 zł.

Brzmi nieźle, dopóki nie weźmiemy pod uwagę rozpiętości kosztów. Z tej puli trzeba opłacić obiady na mieście, transport, telefon itp. Oznacza to życie na budżecie, który w europejskich realiach kojarzyłby się raczej ze studenckim trybem. W Japonii, nawet jeśli nie jest aż tak źle, i tak trzeba wydawać z głową.

Co ciekawe, ten model nie dotyczył wyłącznie rodzin, w których pracował tylko mąż – nawet gdy oboje małżonkowie wykazywali dochody, domowy „minister finansów" zazwyczaj był jeden i była to kobieta. Panie, które z reguły częściej zajmowały się domem i logistyką życia rodzinnego, przejęły rolę menadżerek a pod ich okiem budżet domowy rzadko wymyka się spod kontroli. Co ciekawe, polskie prawo również zna mechanizm, w którym żona może przejąć pensję męża – jeśli ten nie łoży na utrzymanie rodziny, sąd może nakazać wypłacanie wynagrodzenia do rąk drugiej osoby.

Zachodni obserwatorzy postrzegają taki system jako ubezwłasnowolnienie mężczyzn. Tymczasem japońska logika jest inna i chyba się sprawdza. Szacuje się, że gospodarstwa domowe z przynajmniej dwiema osobami dysponują odłożonym kapitałem rzędu 20 milionów jenów. Ten wynik nie wziął się znikąd, lecz jest efektem cyklicznego przeglądu wydatków połączonego z żelazną konsekwencją.

W Korei Południowej kieszonkowe dla męża to norma

Jeśli komuś wydaje się, że Japonia to skrajność, to na potwierdzenie dodajmy jeszcze Koreę Południową. Tam również powszechne jest przekonanie, że to kobieta lepiej zarządza pieniędzmi męża. Standardem bywa wypłacanie partnerowi jedynie 5–10 proc. jego dochodów jako kieszonkowego, a rozmowy o finansach często przypominają twarde negocjacje biznesowe, podczas których mężowie oczekujący podwyżek otrzymują w zamian kontrargumenty poparte wykresami zmuszającymi ich do zaciśnięcia pasa oraz zrezygnowania nawet z hobby, aby zmieścić się w budżecie.

Skala tego zjawiska jest na tyle istotna, że wysokość kieszonkowego bywa brana pod uwagę przy orzekaniu rozwodu. Sąd ocenia, czy mężczyzna nie cierpi z powodu chorobliwej oszczędności swojej drugiej połówki. Na gruncie polskiego prawa kwestia finansowa również odgrywa kluczową rolę przy rozpadzie małżeństwa – orzekanie o winie służy przede wszystkim zabezpieczeniu finansowemu strony niewinnej, a konsekwencje mogą obejmować wieloletni obowiązek płacenia alimentów na byłego małżonka. Warto też pamiętać, że w Polsce istnieje instytucja rozdzielności majątkowej, która choć chroni przed odpowiedzialnością za długi partnera, nie uwalnia od obowiązku alimentacyjnego.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi