Otwarcie gastronomii i fitness w lutym, bo przedsiębiorcy są grzeczni

Biznes Państwo dołącz do dyskusji (115) 22.01.2021
Otwarcie gastronomii i fitness w lutym, bo przedsiębiorcy są grzeczni

Adrian Boguski

Trwają prace nad protokołami bezpieczeństwa, które rząd ma zamiar stopniowo wdrażać, oświadczyła wiceminister rozwoju, pracy i technologii Olga Semeniuk. Zaznaczyła jednocześnie, że w skali całego kraju buntowniczo otworzyło się jedynie ok. 70-80 lokali, co nie zgadza się z deklaracjami samych przedsiębiorców. Rząd jednak podtrzymuje strategię oglądania rzeczywistości przez własne okulary i przewiduje możliwe otwarcie gastronomii i fitness w lutym. Zadłużenie branży ciągle wzrasta.

Otwarcie gastronomii i fitness w lutym, bo przedsiębiorcy są grzeczni

Resort rozwoju, nauki i technologii konsultuje jeszcze zapowiedziane przez premiera protokoły sanitarne z przedstawicielami poszczególnych branż. Wiceminister Semeniuk w rozmowie z Polsatem zaznaczyła jednak, że zgodnie z rekomendacją ministra Gowina, jako pierwsze powinny otworzyć się centra handlowe i sprzedaż detaliczna. W sprawie zaś powrotu do działalności gastronomii, aquaparków czy klubów fitness podkreśliła warunek wprowadzenia bardzo restrykcyjnych protokołów w lutym. Oczywiście pod warunkiem, że stan epidemiczny w kraju i w Europie nie ulegnie znacznemu pogorszeniu – nagłemu wzrostowi przypadków codziennych zachorowań czy nowych zagrożeń wirusowych COVID-19.

Odnosząc się zaś do zapowiadanych przed przedsiębiorców buntowniczych wznowień działalności, w programie „Graffiti” skomentowała całą sprawę, uznając, że w rezultacie zapowiadanego buntu otworzyło się ok. 70-80 lokali gastronomicznych. Tymczasem zapowiedzi samych restauratorów i stan otwartych w tej chwili lokali, jaki przedstawia „Mapa wolnego biznesu”, wskazują na wznowienie działalności przez kilkaset podmiotów więcej.

Oczywiście nie ma pewności co do funkcjonowania wszystkich skazanych tam punktów. Wielu przedsiębiorców po prostu wycofało się z wzięcia udziału w powrocie do działalności, mimo zakazów, w obawie przez kolejnymi karami i brakiem dofinansowań z ostatniej tarczy finansowej, zapowiadanymi przez ministra Gowina. Trudno jednak dać wiarę zapewnieniom Semeniuk o jedynie kilkudziesięciu funkcjonujących obecnie lokalach. Myślę raczej, że tak pani minister chciałby rzeczywistość widzieć – wszyscy są w miarę grzeczni, a łaskawy rząd już niedługo, bo w lutym, pozwoli na otwarcie gastronomii i fitness.

O protokołach sanitarnych należało pomyśleć już dużo wcześniej i pozwolić w ograniczonym stopniu oczywiście, lecz w każdym razie, na dość samodzielne utrzymywanie swoich biznesów, miejsc pracy i większą swobodę konsumentów.

Zadłużenie hoteli, restauracji, czy cateringu wzrosło w 2020 o jedną trzecią

W minionym roku zadłużenie branży HoReCa wynosiło 280,8 mln złotych. To o 33 proc więcej w porównaniu do 2019. Najbardziej ucierpiały jednoosobowe działalności gospodarcze. Sam okres pandemii wpłynął na wzrost zadłużenia o ponad 58,4 mln zł.

W Mazowieckiem niemal co piąte przedsiębiorstwo z tego sektora jest zadłużone. W dużym stopniu problem dotyka również firmy z woj. Śląskiego i Dolnośląskiego. Analitycy Krajowego Rejestru Długów w rozmowie z PAP przypomnieli, że w połowie 2020 roku Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego prognozowała, że obostrzeń nie przetrwa do końca roku 20 proc hoteli. Tak dużego przyrostu zadłużenia nie było w ciągu ostatnich lat, a styczeń – miesiąc ferii i potencjalnych wyjazdów, które w tym roku były zakazane – nie przyniósł żadnych możliwości odrobienia strat.

Sektorem, który najlepiej w branży HoReCa radzi sobie w pandemii jest catering, co nie dziwi. Firmy cateringowe od dłuższego czasu opierają swój model usług o dowożenie pożywiania pod drzwi klienta czy do siedziby firmy.

Otwarcie gastronomii i fitness i innych najbardziej dotkniętych ograniczeniami firm w lutym nie będzie więc łaskawym ukłonem władzy w stronę przedsiębiorców, ale próbą ratowania gospodarki. Na pewno jeszcze w bardzo ograniczonym stopniu, ze względu na wymogi sanitarne. Jednak takie rozwiązania są na pewno lepsze niż drukowanie banknotów o nominale 1000 złotych.

115 odpowiedzi na “Otwarcie gastronomii i fitness w lutym, bo przedsiębiorcy są grzeczni”

  1. Obiecanki cacanki. Pisałem w listopadzie że jak zamkną to na kilka miesięcy i wszystko wskazuje że tak będzie.

  2. Ależ oni doskonale wiedzą, że żadnego wzrostu zachorowań nie będzie bo zgodnie z krzywą normalną epidemia w tej fali będzie wygasać. Już ma to miejsce. Czy po feriach nastąpił wzrost zachorowań? Pytanie retoryczne. Jest to najzwyklejsza, wykalkulowana, cyniczna / chamska / skurwisyńska / szlachetna / bezinteresowna (niepotrzebne skreślić) gra na zwłokę pod (potencjalny) lemingowy elektorat, niekoniecznie aktualnie pisowski, obliczona na zbijanie za wszelką cenę w statystykach zgonów (odsyłam do „genialnej” inaczej wypowiedzi Horbana) i kupowanie sobie czasu pod szczepienia oraz jak powiedziałem ewentualnych głosów. Kosztem przedsiębiorców oczywiście.

    • A te dane o wygasaniu epidemii od wróżki? Luty i marzec to szczyt sezonu grypowego, COVID w zeszłym roku zaczął atakować właśnie w marcu, więc można spodziewać się ponownego wzrostu zakażeń. W Hiszpanii już to się dzieje i nigdy nie mieli tylu zakażeń.

      • Hiszpania miała zimę stulecia i dla nich to bez przyzwyczajenia do takiej sytuacji katastrofa odporność. Przecież dla ludzi mających zimy jak nasze ciepłe jesieni e, po wielu miesiącach w klatce musi się skończyć skokiem e kategorii grypopodobne.

        My tu gadu gadu, a aktualnie nadmiar zgonów rok do roku odejmując Covida to SIEDEMDZIESIĄT PIĘĆ TYSIĘCY zabitych przez panikę i zatkanie służby zdrowia 19nastką, zamiast leczenia normalnie z solidnym wzmocnieniem finansowym i nie tylko.

  3. Rząd nie może otwarcie przyznać się, że z powodu masowego otwierania się przedsiębiorców – mimo zakazu – planuje szybsze otwarcie biznesów niż planował (jeżeli w ogóle był jakiś plan, w co wątpię), bo to byłoby wizerunkowe samobójstwo przed własnym elektoratem.

    Stąd ta narracja, że bunt przedsiębiorców to odizolowane przypadki samowolki, a rząd otwiera gospodarkę, bo… W sumie nawet nie wiem jaki wymyślili na to usprawiedliwienie. W pewnym momencie przestałem już słuchać jak strona rządowa próbuje tłumaczyć swoje posunięcia. Wystarczy wiedzieć, co chcą zrobić. Intencji można się po prostu domyślić.

  4. I tak będą cykać co tydzień z o ostrzeżenia mi, zrobić twardo, dobra zamykamy się na miesiąc a potem czy tak czy srak otwarte wszystko bez względu na wszystko i tyle

  5. Jeden facet dobrze powiedział redaktorowi na stoku, czy pan się nie boi? A widział pan co się dzieje w biedronkach ile ludzi?, tak samo gastronomia każdy siedzi z dala od siebie wszystko zdezynfekowane to jak ma się zarazić, a i te dziady kużwa, ma jeden z drugim godziny dla seniorów to łazi cały dzień

    • akurat porównanie do Biedronki błędne, bo gdzieś musisz pójść kupić żarcie. Stoki czy piwo w barze to przyjemny dodatek, ale nie umrzesz jak z tego nie skorzystasz.

      • Chodzi chyba bardziej o to że w jednym miejscu się izolujesz jak tylko możesz a jednocześnie w drugim jest człowiek na człowieku i nikomu nic nie jest. To jest właśnie to zamykanie biznesów w imię pandemii

        • no zakupów żywności po prostu nie możesz zaprzestać ani zamrozić. Nic na to nie poradzisz… A inna sprawa, że w okresie gdy maseczki były obowiązkowe tylko w przestrzeniach zamkniętych, to ludzie tak se je nosili. Jeden na całej twarzy, inny tylko na ustach bo się udusi jak założy na nos, facet w sile wieku, jeszcze inni nie nosili wcale.

      • Niech będze castorama albo meblowe jako przyklad. Bez nowego łóżka też byś przeżył. Ale jak chciałem kupić dziecku buty, to zamknięte. Dlaczego? Zero logiki, tam nigdy nie było tłumów.

        • Gdyby chcieć drążyć, to powiedziałbym że buty możesz dzisiaj kupić online po podobnej cenie i z podobnym poziomem ryzyka, że trafisz na kiepską parę. Ale no nie robię z siebie jakiegoś rzecznika rządu, gdybym to ja decydował, to wolałbym dopuścić bardzo niskie limity osób, ale takie żeby przedsiębiorcom zwracało się chociaż za najem i media. Resztę częściowo pokrywałyby wtedy te programy pomocowe, i możnaby tak czekać na wiosnę…

  6. Masakra, srają się z obostrzeniami lub ich brakiem, a i tak umrze kto ma umrzeć. Co nam niby grozi? Zapaść służby zdrowia? Wolny żart, już mamy nadprogramowe 75 tys. zgonów.

    • Czyli jest źle, więc olejmy to żeby było wreszcie gorzej? Zamykanie oczu na statystyki nie spowoduje, że one magicznie znikną.
      Swoją drogą tak jak wspomniano – najgorzej mają ci, co nie mogą się przerzucić na obsługę klienta niestacjonarnie. Knajpy pół biedy, bo mogą dostarczać na wynos, a gorzej mają np. te siłownie czy stoki.

        • No ale jak się otworzą na full i przywiozą trzy duszące się osoby, dla których będzie jedno miejsce, to co zrobią?
          Nie zaprzeczam, że to zamknięcie nie może trwać wieczność. Ale otwierałbym powoli i w pierwszej kolejności te branże, które w żaden sposób nie mogą obsługiwać klientów inaczej, niż stacjonarnie.

  7. Kwietniu zamkną bo będzie mutant gorszy niż kowid niech zamykają ją na kasie śpię mi to lata he he

  8. Śmieszni ludzie z pisu…przecież tylko u mnie w małym miasteczku działa kilkanaście punktów. No ale można było się spodziewać „złagodzenia” w lutym, bo wtedy powiedzą, że to oni chcieli a nie dlatego że ludzie ich zakazy w dupie mają…

  9. Przecież protokoły sanitarne istnieją już od wiosny, bo gastronomia i hotelarstwo w nich cały czas funkcjonowało. A tu nagle trzeba „wypracować je od nowa”. Typowa pisowska nowomowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *