Uratował kobietę, którą przytrzasnęły drzwi miejskiej kolejki – zamiast medali, musi się złożyć wyjaśnienia na komendzie. Powód? Mógł… popełnić wykroczenie.

Historia, jakich wiele – kobieta wsiada do wagonu Szybkiej Kolei Miejskiej w Gdańsku w ostatniej chwili. Niestety, ułamek sekundy za późno – drzwi się zatrzasnęły, blokując kobietę pomiędzy skrzydłami, a pociąg ruszył z zakleszczoną pasażerką. Jeden z pasażerów widząc, co się dzieje, zrobił to, co każdy przyzwoity człowiek powinien zrobić – rzucił się na ratunek.

,,Co jest k…wa i dawaj go po ryju” – co w świetle prawa możesz i powinieneś zrobić w przypadku zaobserwowania napaści na kobietę

Okazuje się, że jak w filmach Marvela – koniec historii to nie wszystko, a po napisach końcowych pojawia się dodatkowa scena. W tym przypadku: wezwanie na komendę Straży Ochrony Kolei. I to bynajmniej nie po odbiór symbolicznego choćby dyplomu za przytomność umysłu, ale w celu przesłuchania w charakterze podejrzewanego:

https://twitter.com/rafosinski/status/856153476707086338

Otwieranie drzwi pociągu to wykroczenie

Zgodnie z cytowanym na wezwaniu art. 65 ustawy o transporcie kolejowym, karze grzywny podlega ten, kto kto wykracza przeciwko nakazom lub zakazom zawartym w przepisach porządkowych obowiązujących na obszarze kolejowym oraz w pociągach i innych pojazdach kolejowych. Z kolei, podczas jazdy pociągu zabrania się m.in. „otwierania zewnętrznych drzwi wagonów”.

Cel tych przepisów jest jasny: otwieranie drzwi wagonów w czasie jazdy w oczywisty sposób stwarza duże zagrożenie dla życia i zdrowia pasażerów. Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów, Zbigniew Cybulski, zginął tragicznie, próbując wskoczyć do odjeżdżającego pociągu. To zatem jest zrozumiałe, że otwieranie drzwi w czasie jazdy jest zabronione.

Jak jednak zwykle w prawie bywa, od każdej reguły są wyjątki. Tak jak zabicie człowieka nie zawsze będzie karane (np. przy obronie koniecznej), tak i otwieranie drzwi pociągu w czasie jazdy nie zawsze będzie wykroczeniem. Jak wynika z art. 1 §2 kodeksu wykroczeń „Nie popełnia wykroczenia sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu„. Nie wymaga dłuższego tłumaczenia, że ciężko obwiniać kogoś za to, że chciał uratować kobietę przed grożącym jej niebezpieczeństwem (nawet, jeśli sama na siebie sprowadziła to niebezpieczeństwo, lekkomyślnie wskakując do pociągu w ostatniej chwili).

Na szczęście, jak się wydaje, dyrekcja trójmiejskiej kolei doszła chyba do wniosku, że w przypadku naszego bohatera prowadzenie postępowania wyjaśniającego to nadmiar atrakcji i wciąż będzie on mógł – jeśli tylko będzie chciał – odebrać zaświadczenie o niekaralności:

https://twitter.com/rafosinski/status/856440470825820161

Szkoda tylko, że wymagało to tradycyjnego, weekendowego kryzysu w social mediach, bo wydaje się, że SOK-iści mogli sprawę wyjaśnić we własnym zakresie, choćby przeglądając monitoring kolejki. Nie ma wolności bez Solidarności Twittera?