Miał promile, miał też Mercedesa
Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę w Starej Wsi nieopodal Bielska-Białej, gdzie przed południem doszło do kolizji dwóch pojazdów. Kierujący Mercedesem zderzył się z prawidłowo przemieszczającą się Kią. Poszkodowany kierowca koreańskiego pojazdu dokonał obywatelskiego zatrzymania sprawcy zdarzenia, którym okazał się być 56-letni Ukrainiec.
Jak pisze miejscowy serwis bielskiedrogi.pl, sprawca zdarzenia wydmuchał 2,5 promila w wydychanym powietrzu. Na miejscu okazało się także, że pijany sprawca zdarzenia nie miał uprawnień do kierowania, a jednak wsiadł - w dodatku na "podwójnym gazie" - za kółko. Noc z niedzieli na poniedziałek spędził w policyjnym areszcie.
Często możemy narzekać (i słusznie) na wolne działanie sądów i przeciągające się sprawy, ale nie tym razem. W trybie przyspieszonym Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej uznał winę kierującego i wymierzył mu karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na 4 lata, a to jeszcze nie wszystko.
Obywatel Ukrainy stracił swój samochód - w tym przypadku nie było innej możliwości i sąd orzekł przepadek Mercedesa i dodatkowo wydał obowiązek wpłaty 5000 złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Pozostaje tylko MZK oraz kredyt
Serwis bielskiedrogi.pl nie wspomina dokładnie, jakie modele brały udział w kolizji. Mógł to być równie dobrze stary "okularnik" z lat 90. i niewielka Kia Picanto, ale równie dobrze mógł to być nowy (i drogi) Mercedes oraz jeden z licznych SUV-ów Kii o znacznej wartości. Dlaczego to takie ważne?
Konfiskata drogiego samochodu będzie bardziej bolała, ale jeszcze bardziej może boleć uszkodzenie czyjegoś mienia bez działającej ochrony OC. Nie wiadomo, czy ukraiński kierowca Mercedesa miał polisę OC, ale to i tak nieważne - przez prowadzenie pod wpływem alkoholu i tak go czeka regres, czy to od strony towarzystwa ubezpieczeniowego, czy też od strony Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG).
Pewne jest, że będzie musiał zapłacić za uszkodzoną Kię. Naprawa na 2000, a może 20 000 złotych? Nieważne, poszkodowany może się nie martwić, gdyż jego samochód wróci do poprzedniego stanu, za co zapłaci towarzystwo lub UFG (w zależności, czy na Mercedesa była wykupiona ważna polisa OC, czy nie). Następnie TU lub UFG zwróci się do sprawcy zdarzenia z regresem, a więc będzie domagał się zwrotu kosztów naprawy Kii.
A przecież mogło dojść do znacznie tragiczniejszej sytuacji, w której ktoś zostałby np. ranny. Także i koszty ewentualnego leczenia oraz rehabilitacji (czasami i dożywotniej renty) zostałyby przerzucone regresem na sprawcę, który np. nie miał prawa jazdy i był pod wpływem alkoholu. Nie ma żartów i rekordowe regresy w Polsce liczone są w milionach złotych na sprawcę.
Niewykluczone, że kierujący Mercedesem uszkodził po drodze elementy infrastruktury lub inne pojazdy, gdyż "wykonywał niebezpieczne i nieprzewidywalne manewry". Istnieje więc prawdopodobieństwo, że ma na sumieniu coś jeszcze. Możliwe, że szkody okażą się na tyle duże, że będzie potrzebny kredyt na spłatę regresu, a przez najbliższe 4 lata (o ile nie zostanie wydalony z Polski) pozostaje mu podróżowanie MZK.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj