Państwowy gigant w permanentnej restrukturyzacji
Poczta Polska działa dziś jako spółka akcyjna w całości należąca do Skarbu Państwa. Jest operatorem wyznaczonym do świadczenia tzw. usług powszechnych, co oznacza m.in. obowiązek zapewnienia dostępu do podstawowych usług pocztowych na terenie całego kraju – także tam, gdzie prywatnym firmom zwyczajnie się to nie opłaca (chociaż takich miejsc w Polsce obecnie raczej już nie ma).
Problem w tym, że obowiązek ten od lat zderza się z brutalną rzeczywistością rynkową. Spada liczba tradycyjnych listów, administracja się cyfryzuje, sądy i urzędy powoli przechodzą na e-doręczenia, a klienci prywatni wybierają komunikację elektroniczną. Poczta Polska od lat przechodzi kolejne reorganizacje i programy naprawcze. Była mowa o restrukturyzacji zatrudnienia, optymalizacji sieci placówek, cyfryzacji usług, poprawie rentowności. W teorii – nowoczesna transformacja. W praktyce – ciągłe gaszenie pożarów, w dodatku nieskuteczne.
Zamiast spektakularnej poprawy sytuacji finansowej, regularnie słyszymy o stratach, potrzebie kolejnych zmian i szukaniu oszczędności. A firma, która szuka oszczędności, zwykle zamiast zyskiwać nowych klientów, traci dotychczasowych.
Oszczędności widać gołym okiem - Poczta Polska niestety się nie rozwija
Obecne „uzdrawianie” Poczty Polskiej najbardziej odczuwalne jest tam, gdzie klient styka się z nią bezpośrednio. W wielu miejscowościach zlikwidowano część placówek, inne przekształcono w tzw. punkty pocztowe. Zmieniono i skrócono godziny otwarcia. Kadrowe cięcia sprawiły, że w niektórych urzędach czynne jest jedno okienko, przy którym ustawia się kolejka. I to nie byle jaka. Obrazek jak z kronik filmowych z lat 80.: kilka osób z awizami, ktoś nadaje paczkę, ktoś inny realizuje przekaz, a za nim stoją trzy osoby, które przyszły opłacić rachunki. Wystarczy, że przed nami trafi się dwóch emerytów realizujących przekazy pocztowe, by wizyta w urzędzie zamieniła się w test cierpliwości.
W świecie, w którym przesyłkę kurierską można zamówić z aplikacji i nadać w paczkomacie w trzy minuty, taki model obsługi jest zwyczajnie absurdalny. I klienci wiedząc o tym, rzadko wybierają Pocztę Polską, decydując się raczej na usługi prywatnych firm – często szybszych i tańszych.
Tną koszty, tracą klientów
Problem polega na tym, że cięcia kosztów nie przekładają się na odzyskanie konkurencyjności. Poczta Polska może dziś wydawać mniej na utrzymanie sieci i zatrudnienie, ale jednocześnie traci klientów. Przesyłki często docierają wolniej niż u prywatnych operatorów, a ceny nadania listów czy paczek nie są na tyle atrakcyjne, by rekompensowały dłuższy czas oczekiwania.
Do tego dochodzi aspekt psychologiczny. Długa kolejka skutecznie zniechęca do skorzystania z usługi. W efekcie z Poczty Polskiej korzystają głównie seniorzy oraz profesjonalni pełnomocnicy, którzy z racji procedur wciąż muszą nadawać pisma w tradycyjnej formie. Reszta klientów przeniosła się do prywatnych przewoźników lub automatów paczkowych.
Rynek nie znosi próżni. Jeśli państwowy operator nie zapewni szybkości i wygody, zrobi to ktoś inny – i to właśnie od lat się dzieje. Poczta Polska próbuje dostosować się do aktualnych wymagań rynkowych, jednak z mizernym skutkiem.
Konkurencyjność to nie tylko redukcja etatów
Przedsiębiorstwo, które chce dziś konkurować z całą rzeszą prywatnych firm, nie może opierać swojej strategii wyłącznie na redukcji kosztów. Musi zmienić ofertę i dostosować ją do realnych potrzeb rynku. Owszem, Poczta Polska miała kilka ciekawych pomysłów – choćby współpracę z FlixBusem i sprzedaż biletów w placówkach. Tylko czy ktoś rzeczywiście kojarzy, by kupował tam bilet na autobus? W praktyce takie inicjatywy nie zmieniły zasad gry.
Jeżeli Poczta Polska chce odzyskać klientów, musi zacząć konkurować ceną, szybkością i jakością obsługi. Zarówno przy okienku, jak i w dostarczaniu przesyłek (tak, koniec z awizami dla osób, które nie zdążą w ciągu 3 sekund otworzyć drzwi). Musi dać gwarancję, że paczka dotrze szybko i bezpiecznie, a nadanie jej nie będzie wymagało pół dnia urlopu.
Dziś Poczta Polska przypomina firmę, która próbuje przetrwać, ograniczając własną skalę działania. Tyle że w świecie usług logistycznych to nie minimalizm wygrywa, lecz efektywność i wygoda. Bez realnej zmiany modelu biznesowego państwowy gigant może dalej się „restrukturyzować” – aż w końcu nie będzie czego ratować.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj