Poczta Polska przegapiła wejście w XXI wiek
Nie mam nic przeciwko Poczcie Polskiej samej w sobie – to kawał historii i długoletniej tradycji. Taka firma powinna istnieć i być dumą narodową, ale coś tu nie trybi.
Zamiast pielęgnować tradycję i zrobić z niej wielką zaletę i niepowtarzalność oferty, obecna Poczta Polska tkwi w letargu, jakby czas zatrzymał się w latach 90. XX wieku. Była to bodaj ostatnia dekada, w której Poczta Polska nie musiała starać się o klienta, gdyż ten nie miał innego wyboru, a wszelkie paczki i listy mógł wysłać właśnie przez PP.
Od tego czasu minęło już 30 lat, a nikt u sterów dawnego monopolisty nie zastanowił się na poważnie, jak konkurować z takimi firmami kurierskimi, jak InPost, DHL czy DPD. W przeciwieństwie do nich Poczta Polska ma wielkie problemy z konkurencyjnością i chyba nikt nie ma pomysłu, jak przywrócić jej dawny blask i chwałę. No i żeby wreszcie była rentowna.
Dostarczyć list czy awizo?
Wielu z nas może stwierdzić, że pracownikom Poczty Polskiej nie zależy na kliencie. „Niemiłe panie w okienku", „niemiła obsługa" – z takimi opiniami spotykałem się niejednokrotnie, choć przyznam szczerze, że sam nie byłem świadkiem takiej sytuacji. Gdy już tylko udaję się na pocztę w celu odebrania listu, zawsze jest miło i kulturalnie.
Osobiście mam jednak zastrzeżenia do awizo. Nie wiem, czym jest to dokładnie spowodowane, ale odkąd mieszkam pod obecnym adresem, a więc od przeszło 5 lat, nigdy nie widziałem listonosza na oczy. A wiem, że bywa tu obecny, bo z uporem maniaka zostawia w skrzynce awizo.
Tak jak wczoraj.
Awizo to pięta achillesowa Poczty Polskiej
Może nie powinienem bardzo narzekać, bo mam możliwość urwania się z pracy na te ~30–45 minut, ale przecież nie każdy ma taki przywilej. Tymczasem placówki Poczty Polskiej są otwarte najczęściej do godzin popołudniowych, kiedy większość z nas kończy pracę. W przypadku mojej placówki chyba tylko w piątki godziny otwarcia są przedłużone.
Od 5 lat dostaję awizo, czego nie rozumiem, bo zamiast niego można wrzucić do skrzynki list, co zajmuje tyle samo czasu i energii. Jak na ironię, od tylu samu lat pracuję zdalnie, więc miałbym możliwość odebrania przesyłki, ale nikt nigdy nie zadzwonił na domofon. Swego czasu prosiłem na poczcie, aby listonosz tak robił, ale nadaremno. Pamiętam, jak jeszcze kilkanaście lat temu nie było takiego problemu – pytanie, czy to obecny standard, czy zależy od listonosza?
Jak dla mnie to może nawet nie ceny, ale właśnie kwestia awizo jest źródłem wielu problemów i negatywnych opinii na temat Poczty Polskiej. Takie postępowanie może skutecznie zniechęcać do jej usług nawet tradycjonalistów. Ja sam ostatni raz świadomie skorzystałem z usług Poczty jakieś kilkanaście lat temu, gdy w piątek zamiast pilnej przesyłki przyszło do mnie awizo. Niestety paczka była do odebrania w kolejnym dniu roboczym, a akurat było to przed długim weekendem i zrobiłem to dopiero we wtorek. Warto wiedzieć, że Poczta niedawno wprowadziła elektroniczne awizo – ale to wciąż jedynie powiadomienie, nie rozwiązanie problemu doręczania.
We współczesnych firmach kurierskich jest to nie do pomyślenia. Zwłaszcza że doręczanie tradycyjnych listów i tak powoli odchodzi do lamusa – co stawia pod znakiem zapytania przyszłość całego modelu biznesowego PP. Tymczasem zbieram się i idę z wczorajszym awizo na pocztę...
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj