Podatek handlowy dla sklepów mniej surowy? Pod wpływem fali krytyki ze strony ekspertów oraz praktyków przedsiębiorczości, rząd prawdopodobnie jutro przedstawi swój nowy pomysł na podatek handlowy dla sklepów. Nie zapowiada się wprawdzie na koncepcję moich marzeń, ale czytając o proponowanych zmianach przynajmniej nie łapię się już za głowę (jak np. o tej z dodatkowymi opłatami za handel w niedzielę). 

Bezprawnik jest blogiem prawniczym, pierwszym na taką skalę. Naszym zadaniem, jako autorów, jest przede wszystkim tłumaczenie obowiązującego prawa oraz opiniowanie tego, które dopiero wejdzie w życie. Mamy w tej materii pełną dowolność, redakcja nie narzuca jednej, określonej linii komentarza. I tak oto czasem zdarzy się skrytykować rząd Beaty Szydło (a wcześniej Ewy Kopacz) i wtedy nie brakuje opinii w stylu „Brawo Pani Maju, w punkt!” albo „Resortowe dzieci prześlizgnęły się nawet do blogosfery”.

Czasem zdarza się rząd pochwalić i wtedy ci sami komentujący zamieniają się swoimi kwestiami. Niezmienne jest natomiast to, że nie przyświeca nam żaden interes polityczny – komentujemy tak, a nie inaczej, bo zależy nam na tym, by prawo było sprawiedliwe, dobre i proste w zrozumieniu. Przynajmniej w rozumieniu autora konkretnego wpisu.

Podatek handlowy dla sklepów i inne absurdy

I jak się okazuje, warto rozmawiać. W obliczu dość intensywnej krytyki, całej fali uwag i zażaleń, politycy zaczynają się wycofywać z koncepcji politycznej, którą miesiące temu poznaliśmy pod nazwą „podatek dla hipermarketów”. Szybko jednak okazało się, że to co początkowo było podatkiem dla tych niedobrych i wyprowadzających z Polski pieniądze koncernów spożywczych, zamienia się w szeroko zakrojoną falę dodatkowych danin nakładanych na w zasadzie wszystkich przedsiębiorców trudniących się handlem. W tym również sklepów internetowych, które tak pokochaliśmy.

My w Bezprawniku świadczymy usługi dla kilkunastu sklepów internetowych, to wbrew pozorom rzadko kiedy jest Komputronik, a zdarzali się już klienci, którzy mieszkają i śpią wśród piramid zbudowanych ze sprzedawanego towaru. Uczciwi ludzie, którzy znaleźli sobie internetową niszę, na której dotąd można było ciężką pracą i przy dużym zaangażowaniu trochę zarobić.

Problemy się zresztą piętrzyły i piętrzyły, gdzieś tam w powietrzu unosiła się koncepcja tego, by sklepy w niedzielę zamknąć, a handlującym w soboty dołożyć kolejny podatek. Potem pomysł przesunął się w kierunku podatku niedzielnego, jednakże w opinii wielu internautów nadal pozostawał w oparach absurdu. Podobnie jak opisywane przez nas założenie, że jeśli sklep internetowy nie uiści dodatkowych opłat, to zostaną one przeniesione na kuriera. Z kolei Dawid Kłosiński ze Spider’s Web przyznał, że planowana ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej może się okazać prawdziwym zabójstwem dla zyskujących ostatnio na popularności zakupów w chińskich sklepach typu AliExpress.

Rezultatem tych zmian jest to, że oberwałoby się bardzo solidnie polskim przedsiębiorcom, konsumentom i dopiero gdzieś tam w trzecim rzędzie portugalskiej Biedronce. Czyli zupełnie inaczej, niż mówiono w kampanii.

Podatek handlowy dla sklepów będzie nieco lżejszy?

Nie dziwi zatem, że w obliczu ostatnich zmian wokół handlu nie brakuje wyjątkowo zgodnego sprzeciwu przedsiębiorców, wspieranych ponadto czujących zagrożenie klientów, którzy wreszcie zaczynają rozumieć, że podnoszenie podatku „tym potwornym dorobkiewiczom” i tak będzie skutkowało podniesieniem cen, jak bardzo szybko miało to miejsce w przypadku konstrukcji jaką jest podatek bankowy.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Zdaniem Pulsu Biznesu jeszcze jutro w trybie pilnym ma odbyć się spotkanie Beaty Szydło z zespołem parlamentarnym, które rozpocznie proces odkręcania swoich pomysłów w zakresie podatku handlowego. Jednym z filarów zliberalizowanej koncepcji podatku ma być całkowite wycofanie się z dodatkowych opłat za handlowanie w weekendy. Zdecydowanie w górę miałaby podnieść się też kwota wolna od nowej daniny, zaś w przyjętym formacie miałaby się wahać w formie liniowej, w przedziale od 1,5% do 2%. Zmiany w zakresie odliczeń mają czekać również franczyzobiorców.

Wedle źródeł Pulsu Biznesu mówi się o zupełnie nowej wersji ustawy, napisanej przez resort finansów, więc niewykluczone, że to nie koniec zmian.