- Home -
- Nieruchomości -
- Podatek katastralny od trzeciego mieszkania. Dlaczego liberałowie bronią spekulantów
Podatek katastralny od trzeciego mieszkania. Dlaczego liberałowie bronią spekulantów
Znowu zrobiło się głośno o podatku katastralnym w tej mniej szkodliwej postaci. Lewica w zeszły piątek złożyła w Sejmie projekt ustawy, którego głównym założeniem jest opodatkowanie trzeciej i każdej kolejnej nieruchomości mieszkalnej podatkiem od ich wartości. To danina, którą nazywam "współczesnym domiarem" albo "podatkiem antyspekulacyjnym".

Propozycja Lewicy zakłada, że stawka podatkowa miałaby stopniowo rosnąć z 0,5 proc. po ewentualnym wejściu w życie ustawy do poziomu 1,5 proc. za 10 lat. Politycy tej partii zakładają, że karny podatek katastralny objąłby niewiele ponad 1 proc. społeczeństwa.
Lewica chciałaby uderzyć w "burżujów", ale realia sceny politycznej nie dają szans
Czy takie rozwiązanie ma szansę na uchwalenie? Ależ skąd. Zbyt wielu posłów i senatorów samemu inwestuje w nieruchomości. Na przeszkodzie stoi też prezydent Karol Nawrocki, który zobowiązał się przecież publicznie do wetowania ustaw zakładających podniesienie podatków albo wprowadzenie nowych. Co prawda zdążył już złamać tę obietnicę, ale powiedzmy, że wyższy CIT dla banków się nie liczy.
Na tym właściwie moglibyśmy zamknąć rozważania. Problem jednak w tym, że politycy o poglądach wolnorynkowych postanowili pomóc Lewicy, strasząc podatkiem katastralnym w sposób zupełnie rozmijającym się ze społecznymi oczekiwaniami.
Pierwszym przykładem może być wypowiedź Ryszarda Petru. Stwierdził on na antenie RMF FM, że podatek katastralny od trzeciego mieszkania może zaboleć także mniej zamożnych Polaków.
Uderzy to w osoby szczególnie o niskich dochodach, które mają na przykład trzy mieszkania w mniejszych miejscowościach. Są różne rozwiązanie podatku katastralnego. Zwykle się to robi od wartości nie tyle mieszkania, ile gruntu. Natomiast w Polsce mamy całą masę mieszkań, chociażby w centrum Warszawy, gdzie mieszkają właśnie osoby o niskich dochodach, które mają relatywnie duże aktywa.
Ryszard Petru i Grzegorz Stawowy technicznie rzecz biorąc mają rację
To nie koniec, bo szerokim echem odbiły się słowa Grzegorza Stawowego, przewodniczącego klubu Koalicja Obywatelska w Radzie Miasta Krakowa. Najpierw radna Eliza Dydyńska-Czesak ogłosiła w serwisie X, że Stawowy miał powiedzieć podczas VI Krakowskiego Forum Dialogu: "Podatek katastralny spowoduje powrót mieszkań na rynek i załamanie cen, czego nikomu nie życzę".
Obwiniony siłą rzeczy próbował się bronić przed powiązaniem z tak kuriozalną wypowiedzią. W obszernym wywiadzie dla serwisu LoveKraków przedstawił, co naprawdę powiedział w trakcie wydarzenia. Ogólny sens pozostaje jednak taki sam.
Wprowadzenie karnego podatku katastralnego od trzeciego mieszkania przyniosłoby w samym Krakowie zwiększenie podaży o nawet 70 tys. nieruchomości mieszkalnych. Podstawowe prawa relacji pomiędzy podażą i popytem podpowiadają nam, że taki stan rzeczy przyniósłby załamanie cen. Podejście Grzegorza Stawowego do problemu chyba najlepiej podsumowuje następujący fragment przywołanego wywiadu:
Jeśli podatek byłby powszechny i wysoki, to dla wielu osób trzymanie pustych mieszkań stałoby się nieopłacalne. Zakładam, że te 70 tysięcy lokali to w dużej mierze własność osób fizycznych, które zarobiły pieniądze i – nie wiedząc, gdzie je zainwestować – kupiły nieruchomość jako bezpieczną lokatę kapitału. Stoi, jeść nie woła, płaci się niski podatek i czeka na wzrost wartości. Wysoki kataster by to zmienił.
Politycy walczący z podatkiem katastralnym źle odczytują nastroje społeczne
Słowa zarówno Ryszarda Petru, jak i Grzegorza Stawowego jak najbardziej są prawdziwe. Różnice pomiędzy nimi a dużą częścią naszego społeczeństwa tkwią w ocenie sytuacji.
Petru słusznie zauważa, że mogą istnieć osoby o niskich dochodach, które dysponują dużymi aktywami. Przykładem może być emeryt, który jakimś cudem posiada trzy mieszkania w mniejszej miejscowości, ale samą emeryturę ma niewielką.
Karny podatek katastralny sprawiłby, że utrzymanie tych nieruchomości stałoby się szalenie drogie. Skutki wprowadzenia podatku katastralnego oznaczałyby kilka tysięcy złotych rocznie za każde z nich, co przekracza możliwości osoby, która nie dysponuje stałymi dochodami pozwalającymi na pokrycie tej różnicy.
Problem jednak w tym, że nikt nie zmusza naszego hipotetycznego emeryta do trzymania tych mieszkań. Może je sprzedać, albo nawet przekazać dzieciom bądź wnukom. Właśnie o taki rezultat chodzi pomysłodawcom projektu.
Flipperzy i spekulanci na celowniku społeczeństwa
Podobnie jest w przypadku słów Grzegorza Stawowego. Polityk KO martwi się o osoby fizyczne, które ulokowały swoje oszczędności w nieruchomości. Nie ma się co oszukiwać: dokładnie to robi niemalże każdy Polak, który dorobił się przynajmniej paruset tysięcy złotych. Inwestowanie w mieszkania to w naszym kraju domyślny sposób lokowania kapitału niezależnie od tego, czy taka inwestycja ma jakiś głębszy sens.
Na wprowadzeniu podatku katastralnego od trzeciego mieszkania straciliby także domorośli inwestorzy średnich rozmiarów. Wciąż jednak nie sposób nie zauważyć, że w propozycji Lewicy chodzi właśnie o uwolnienie dziesiątków tysięcy mieszkań w głównych metropoliach oraz drastyczny spadek ich cen. Owszem, głównym "celem" projektu są flipperzy, pseudohotelarze i reszta zawodowych spekulantów. Nie nazwałbym ich może najbardziej znienawidzonymi grupami społecznymi w Polsce, ale do influencerów i polityków wiele im nie brakuje.
Obydwaj politycy, których roboczo określiłem mianem "liberalnych", źle odczytują przy tym nastroje społeczne. Większość Polaków chciałaby tanich i dostępnych mieszkań "do mieszkania". Nie ma znaczenia, czy środkiem do celu byłby rozwój budownictwa społecznego, dostęp do dotowanych przez państwo kredytów, czy karny podatek katastralny.
Pomyślność inwestorów to cena, którą przeciętny Kowalski jest w stanie zapłacić bez mrugnięcia okiem czy wyrzutów sumienia. Niektórzy się nawet ucieszą. Dlatego właśnie straszenie Polaków rezultatem, którego ci oczekują, jest naprawdę kiepskim sposobem na przekonywanie współobywateli, że wprowadzanie podatku katastralnego w tej formie to błąd.
Dlaczego lepiej nie dawać politykom możliwości opodatkowania wartości mieszkań
Prawdę mówiąc, są dużo lepsze powody, by propozycję Lewicy wyrzucić do kosza. Pierwszym z nich jest to, że luka mieszkaniowa stopniowo zanika. Każdego roku buduje się w Polsce ponad 200 tys. nowych mieszkań. Równocześnie katastrofa demograficzna sprawia, że jest nas coraz mniej.
Nie dostrzegamy tego gigantycznego wysiłku infrastrukturalnego, za który skądinąd odpowiadają przede wszystkim deweloperzy, z powodu metropoliocentryzmu debaty o rynku nieruchomości. Owszem, w miastach wojewódzkich brakuje mieszkań. Dzieje się tak dlatego, że skoncentrowaliśmy w nich wszystko, co ważne. Dlatego Polacy chcą mieszkać, a inwestorzy inwestować, przede wszystkim tam. Koncentrowanie rozwoju kraju w metropoliach to ważna składowa problemu.
Karny podatek antyspekulacyjny otwiera drogę do powszechnego katastru
Podatku katastralnego powinniśmy unikać jak ognia także z dużo prostszego powodu. Wprowadzenie karnej daniny antyspekulacyjnej nieuchronnie doprowadzi do stworzenia rozwiązań technicznych i prawnych, które można później zastosować przeciwko nam wszystkim. Nawet pomysł wpisania podatku katastralnego w konstytucji jako zakazu nie rozwiązuje fundamentalnego ryzyka nadużyć.
Powszechny podatek katastralny, naliczany od każdej nieruchomości, byłby ogólnonarodową tragedią. Mniej zamożnych Polaków nie byłoby stać na posiadanie domu czy mieszkania. Najemcy również by oberwali, bo przecież właściciele mieszkań musieliby sobie na kimś odbić wyższe koszty prowadzenia działalności. Z takiej daniny ucieszyliby się jedynie eksperci prawa podatkowego, ponieważ jej konstrukcja byłaby bardziej elegancka od obowiązującego dzisiaj podatku od nieruchomości.
28.03.2026 16:02, Marcin Szermański
28.03.2026 15:10, Miłosz Magrzyk
28.03.2026 14:29, Rafał Chabasiński
28.03.2026 13:24, Piotr Janus
28.03.2026 12:22, Piotr Janus
28.03.2026 10:36, Rafał Chabasiński
28.03.2026 9:24, Marcin Szermański
28.03.2026 8:26, Rafał Chabasiński
28.03.2026 8:16, Mariusz Lewandowski

„Proszę zatrzymać zepsuty produkt". Sklep tylko udaje, że jest miły i tak naprawdę wpuszcza cię w pułapkę
28.03.2026 7:20, Piotr Janus

Właściciele mieszkań w blokach masowo kupują panele na farmach. Rachunki za prąd spadają im o kilkadziesiąt procent
28.03.2026 6:42, Aleksandra Smusz
28.03.2026 4:30, Aleksandra Smusz
27.03.2026 21:47, Aleksandra Smusz
27.03.2026 19:12, Marcin Szermański
27.03.2026 18:00, Rafał Chabasiński
27.03.2026 16:31, Mateusz Krakowski
27.03.2026 15:24, Rafał Chabasiński
27.03.2026 14:16, Miłosz Magrzyk
27.03.2026 13:29, Marcin Szermański
27.03.2026 12:42, Aleksandra Smusz
27.03.2026 12:03, Mateusz Krakowski
27.03.2026 11:09, Edyta Wara-Wąsowska

Inspekcja Handlowa ma dla nas smutne dane. Nieprawidłowości w blisko 50 proc. skontrolowanych punktów handlowych
27.03.2026 10:11, Marcin Szermański
27.03.2026 9:13, Edyta Wara-Wąsowska
27.03.2026 8:53, Marcin Szermański


























