Miarka się przebrała. Brytyjczycy wprowadzają podatek od usług cyfrowych, wymierzony w Google i Facebooka

Podatki Zagranica dołącz do dyskusji (42) 01.11.2018
Miarka się przebrała. Brytyjczycy wprowadzają podatek od usług cyfrowych, wymierzony w Google i Facebooka

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Wielkie, globalne korporacje mają zwyczaj unikania opodatkowania. Któż może je za to winić? Są przy tym na tyle skuteczne, że poszczególnym państwom do budżetu zbyt wiele pieniędzy z podatków od nich nie dostają. Współpraca międzynarodowa zbyt wiele w tej kwestii, póki co, nie pomaga. Brytyjczycy doszli do wniosku, że czas najwyższy wprowadzić podatek od usług cyfrowych na własną rękę.

Nowy podatek od usług cyfrowych ma być z założenia wymierzony w gigantów z branży technologicznej

Problem dotyczy w szczególności właśnie tego rodzaju gigantów technologicznych. Pisaliśmy już o tym, jak to wokalista Ed Sheeran płaci brytyjskiemu fiskusowi dużo więcej pieniędzy, niż Facebook, Starbucks czy Amazon. Wygląda na to, że cierpliwość Brytyjczyków do optymalizacji podatkowej korporacji informatycznych z Doliny Krzemowej się wyczerpała. Jak podaje Business Insider, tamtejszy rząd planuje wprowadzenie nowego podatku od usług cyfrowych.

Projekt zakłada nałożenie na dochody osiągane przez przedsiębiorstwa dzięki użytkownikom z terenu Wielkiej Brytanii podatku w wysokości 2% przychodów. W założeniu ma to dać tamtejszemu skarbowi państwa nawet 400 milionów funtów w roku wprowadzenia podatku. Obejmie on jednak tylko te firmy, które generują przynajmniej 500 milionów funtów globalnego przychodu. Brytyjczycy chcą opodatkować gigantów w rodzaju Google, Facebooka czy Amazona, a nie mniejsze firmy bądź rozmaite start-upy. Philip Hammond, Kanclerz Skarbu w rządzie Theresy May, poinformował, że rząd planuje wprowadzenie podatku w 2020 roku. Obecnie prace są na etapie konsultacji społecznych.

Wielka Brytania zamierza stosować podatek od usług cyfrowych do momentu wypracowania globalnego kompromisu

Warto zadać sobie pytanie: jak to się dzieje, że globalne korporacje osiągające tak wysokie zyski są w stanie płacić tak niewielkie podatki w poszczególnych państwach? Odpowiedzią jest stosowany przez nie mechanizm optymalizacji podatkowej. Polega on na stosowaniu skomplikowanej sieci zależności pomiędzy głównym przedsiębiorstwem, a zakładanymi w państwach o wyjątkowo korzystnych zasadach opodatkowania „spółkach-córkach”. To właśnie za ich pośrednictwem realizowana jest sprzedaż na poszczególnych rynkach. Tymczasem lokalne odnogi korporacji co najwyżej świadczą usługi na rzecz „spółki-matki”, raportując niskie przychody oraz zyski. Cel takich manewrów wydaje się być oczywisty – by jak najwięcej pieniędzy trafiało bezpośrednio do macierzystego przedsiębiorstwa.

Brytyjczycy w ten sposób właściwie stają się pionierami realnej walki z agresywną optymalizacją podatkową ze strony gigantów technologicznych. Nie oznacza to bynajmniej, że zamierzają oni odwrócić się plecami od swoich międzynarodowych partnerów. Wielka Brytania wciąż ma brać udział w pracach zarówno grupy G20, jak i OECD w sprawie wypracowania wspólnego sposobu opodatkowania tego rodzaju przedsiębiorstw. Co więcej, podatek od usług cyfrowy ma być stosowany jedynie do momentu wypracowania odpowiedniego globalnego porozumienia.

Gdyby nie brak umiaru w optymalizacji podatkowej przedsiębiorstw, rząd Wielkiej Brytanii najpewniej nie podjąłby tak radykalnych kroków

Jak się łatwo domyślić, perspektywa wprowadzenia podatku od usług cyfrowych przez Wielką Brytanię nie spotkała się z ciepłym przyjęciem ze strony reprezentantów firm, które mają zostać nim obłożone. Zdaniem grupy TechUK, zrzeszającej Facebooka, Google i Amazona, wprowadzenie nowego podatku ma być niekorzystne dla inwestycji oraz złe dla brytyjskiej gospodarki. On sam określony został zresztą mianem „złego pomysłu”. TechUK przekonuje również, że rozwiązanie problemu z opodatkowaniem globalnych przedsiębiorstw technologicznych powinien zostać rozwiązany na szczeblu międzynarodowym. Wielka Brytania zaś, wprowadzając podatek na własną rękę, ma wyłamywać się ze współpracy ze wspomnianymi wyżej organizacjami.

Takie stanowisko nie powinno w żadnym wypadku dziwić. Uzgadnianie wspólnego stanowiska na poziomie międzynarodowym spokojnie może zająć długie lata, o czym pośrednio świadczyć może także proponowany termin, w którym podatek od usług cyfrowych ma być wprowadzony. W tym czasie zyski, jakie agresywna optymalizacja podatkowa przynosi korporacjom byłyby niezagrożone. Brytyjczycy wydają się być tego świadomi. Potwierdzają to słowa Hammonda: „Nowa globalna umowa to najlepsze długoterminowe rozwiązanie, ale postęp idzie bardzo powoli. Nie możemy cały czas tylko rozmawiać.” Ciężko się z nim nie zgodzić. Warto przy tym zauważyć, że gdyby poszczególne korporacje nie unikały opodatkowania na tak dużą skalę, to najprawdopodobniej rządy, nie tylko Wielkiej Brytanii, nie uznałyby problemu za aż tak palący.