Rząd będzie próbował zamienić twoją firmę w umowę o pracę. Do samego końca, twojego lub ich

Biznes Firma Podatki Praca dołącz do dyskusji (301) 09.05.2019
Rząd będzie próbował zamienić twoją firmę w umowę o pracę. Do samego końca, twojego lub ich

Udostępnij

Jakub Kralka

Zgodnie z przewidywaniami Bezprawnika… a w zasadzie zgodnie z przewidywaniami każdego zainteresowanego, rząd wcale nie wycofuje się z inicjatywy o nazwie „test przedsiębiorcy„. Porzuca jedynie nośne hasło.

Zapewne kojarzycie moje felietony na Bezprawniku, w których wskazywałem, że samozatrudnienie to idealna forma zatrudnienia i choć wydaje mi się to nieprawdopodobne, w idealnym świecie wszyscy byliby swoimi własnymi pracodawcami, z kontrahentami działając w relacjach B2B. Samozatrudnienie dla każdego Polaka to:

  • niższe koszty pracy (więcej pieniędzy w portfelu)
  • brak uprzywilejowanej prawnie pozycji jednej ze stron
  • równe obowiązki wobec państwa
  • edukacyjne walory na temat mechanizmów państwa, poprzez konieczność samodzielnego odprowadzania podatków i składek ZUS

Doskonale wiem, że to nierealne, ponieważ państwo marzy o tym, by pracodawcy „adoptowali” sobie obywateli i m.in. pilnowali ich obowiązku podatkowego. A jak ktoś zarabia mało, to winny jest pracodawca, a nie ograbiające wielką dolę od tego państwo.

Jestem przekonany, że wszystkie pogłoski o testach przedsiębiorcy są tylko preludium do przedsiębiorczego holokaustu, który szykuje nam się w kolejnych latach. Politycy rozdmuchali bowiem do granic nieprzyzwoitości aparat socjalny, a jednym z głównych pomysłów na ich sfinansowanie będzie zwiększanie podatków w każdym możliwym sektorze. Zaś wymuszenie na samozatrudnionych przejścia na umowę o pracę doprowadzi do:

  • znaczącego wzrostu kosztu pracy
  • braku możliwości dokonywania odliczeń podatkowych

Samozatrudnienie prawem człowieka

Ten skandaliczny atak na samozatrudnienie wynika z kompletnej nieznajomości specyfiki przedsiębiorcy. Wiele osób prowadzących działalność gospodarczą na samym starcie swojej drogi wcale nie ma jednego klienta. Ma ich zero.

Czasem dopiero po pewnym czasie pojawia się wymarzony, pierwszy klient. I ten wymarzony pierwszy klient może wstąpić w rolę podmiotu dominującego do tego stopnia, że przynajmniej przez jakiś czas prowadzący działalność gospodarczą skupi się tylko na nim. To zupełnie normalne i byłoby to dużo prostsze do zrozumienia politykom, gdyby przynajmniej niektórzy z nich prowadzili kiedyś działalność gospodarczą.

Oczywiście niektóre osoby po prostu chcą być samozatrudnione i jeden partner-pracodawca jest ich celem. Z treści kodeksu pracy wnioskuję, że umowa o pracę jest przywilejem pracownika, a nie obowiązkiem, do którego chce zmuszać niektórych rząd. Również kodeks pracy pozwala się już teraz uporać z pracodawcą, który sam wymusza samozatrudnienie na pracowniku.

Wygląda więc na to, że rząd kolejny raz chce naszego dobra. Dobra liczonego w setkach i tysiącach złotych do rozdania w obietnicach wyborczych, na niedziałający program demograficzny 500 plus, na emerytury dla matek, na nierentowne TVP itd.

301 odpowiedzi na “Rząd będzie próbował zamienić twoją firmę w umowę o pracę. Do samego końca, twojego lub ich”

  1. Zawsze się zastanawiam, jak wygląda życie w bańce, z której nie widzi się problemów społecznych. Powszechnym problemem w Polsce jest wymuszanie przez pracodawców na pracownikach przejścia na samozatrudnienie, które ma przynieść oszczędności pracodawcy i umożliwić ew. łatwiejsze zwolnienie pracownika. Sam mam w najbliższym otoczeniu sporo osób, które wykonują pracę biurową w wymiarze pełnoetatowym, ale muszą mieć jednoosobową działalność gospodarczą. Jest to powszechne łamanie prawa pracy i nie można tego inaczej traktować. I dobrze, że się tym zajęto.
    PS. Zawczasu – można się zwolnić/nie brać pracy/przeprowadzić się/wziąć kredyt to średnie sposoby rozwiązywania problemów występujących w społeczeństwie w skali masowej.

    • Jakim problemem społecznym jest fakt że ktoś z własnej woli chce pracować jako samozatrudniony?

        • Tylko że ostrze tego mechanizmu nie jest wymierzone w ludzi do tego zmuszani, tylko w tych, którzy robią to z własnej woli, bo jest to dla nich korzystne.
          Poza tym jest różnica między samozatrudnieniem w ramach JDG (tzw. B2B), a umową o dzieło – a to ta druga jest toksyczna. Pierwsza jest wyłącznie niekorzystna finansowo dla państwa.
          O weryfikacji zatrudniania na dzieło (testu artysty?) jakoś się nie słyszy.

          • Bo to już się dzieje, niewiele rzeczy można opchnac jako dzieło

          • ma być wymierzone w zmuszanych? a nie w zmuszających? z tą własną wolą też jest różnie, ludzie wolą udawać przed samym sobą że z własnej woli wybrali śmieciówkę

          • Masz rację, źle napisałem. Chodziło mi o to, że mechanizm powinien raczej penalizować te wymuszone kontrakty, a nie dobrowolne. I uderzać w zmuszających (wujowych pracodawców), a nie w świadomie wybierających samozatrudnienie.

      • Zgadzam się z tym, że istnieje problem wypychania na samozatrudnienie. I ten problem można rozwiązać a nawet należy się nad nim pochylić.

        Ale żeby wybierać co i jak mam robić to już skandal.

        • Ale autor artykułu nie pisze, że jest problem i należy się nad nim pochylić w jakiś inny sposób, tylko hurr durr zamach na wolność, samozatrudnienie jest cudowne.

          • Czytałem :) Z mojej perspektywy to zamach na wolność bez dwóch zdań :)
            Ale rozumiem, że są tez inne punkty widzenia na ten temat, więc gdybym nie wiedział jak uchwala się zmiany w przepisach w tym kraju, trzymałbym kciuki za logiczne rozwiązanie satysfakcjonujące jednych i drugich.
            Ale wiemy, że nie będzie ono logiczne. I to raczej mnie martwi…

            BTW – nie wiem tylko skąd biorą się te wszystkie oderwane od rzeczywistości szacunki, ile to budżet traci na „fikcyjnym samozatrudnieniu”.

            Wg. mnie zyskuje. Ci faktycznie wypychani przejdą częściowo znowu do szarej strefy. Część dostanie wyższe obciążenia podatkowe. Część poczuje się unieszczęśliwiana na siłę. Nie każdy może sobie wyjechać do cywilizowanego kraju i kontynuować normalne życie za granicą, ale pewnie tacy też się znajdą.

            Znąjąc wyliczenia naszego Ministerstwa Finansów nikt tego nie uwzględnił. Zobaczyli $ w oczach i rozpoczęli krucjatę…

        • Tylko firma jak juz chce na DG zatrudniac to otworzy 3 spolki i da trzy fakturki :)

          Ucierpia najbardziej realne firmy, ktore maja np. kontrahenta na pol roku, 3-4 miesiace wolnego i znow kilka miesiecy u innego podmiotu…wiec realne firmy:)

      • Korpo ma problem, bo teraz przychodzi mlodzy i chce na fakture albo zlecenie, a to niepewny pracownik i nie dajacy sobie wscikac etatow za 2-3 osoby, bo ma jeszcze innych kontrahentow :) Taki to jest problem stad naciski na eliminacje….podobnie ma sie sprawa ze zleceniami, gdzie wszystkie beda ozusowane :)

        • Ale to jest wyłącznie problem korpo, a nie młodych.

          Poza tym – upadek dużych korporacji przy obecnym modelu zatrudnienia to rzecz od dawna oczekiwana i uważana za nieuniknioną.

    • Zupełnie inny problem to wypychanie pracodawców na samozatrudnienie, zupełnie inny to brak możliwości samozatrudnienia.
      Państwo powinno umożliwić wybór.

      Swoją drogą to wypychanie też wynika z złej polityki państwa. Skoro to się opłaca, to koszty zatrudnienia są za wysokie.

      • Dla sporej części pracodawców każde koszty zatrudnienia są za wysokie. Niestety to efekt folwarcznego prowadzenia biznesów, który prędzej czy później odbija się na firmach. Dobrym przykładem jest LPP, które kilka lat temu – co przyznawał prezes – zorientowało się, że zarabiający gorsze projektanci odchodzą do konkurencji. Dopiero znacząca poprawa warunków pracy pozwoliła firmie ruszyć dalej.

        • Taaa a może raczej efekt rozbuchanych od lat socjali. Pracodawca do twojej pensji brutto musi dołożyć jeszcze 1/4 jej.

    • Dodatkowo wielu z nich nie zdaje sobie sprawy jak to dla nich jest krzywdzące. Otrzeźwienie przychodzi z wiekiem, gdy inni odpoczywają na urlopach, leczą kontuzje lub choroby, biznesmeni z jednym klientem, zabierają pracę do domu i muszą być na każde zawołanie „klientów”.

      Chorobowe? Zwyczaj nie znany w ich cywilizacji, dojdą do niego w etapie ewolucji za następnych kilka – kilkanaście lat.

      • Fakt – życiowo tak jest. Nie ma normalnych urlopów, chorobowych itd. Jest wieczny tryb standby, bo nawet będąc chorym, można być przykutym do pracy zdalnej. Znaczy – mogą być urlopy, ale najczęściej bezpłatne, bo przedsiębiorca nie ma prawnie formy urlopu wypoczynkowego. Choć oczywiście są korpo, które mimo B2B oferują warunki jak na umowie o pracę (płatny wypoczynek).

        A samo chorobowe na samozatrudnieniu też jest rzadkie – bo choćby kwoty L4 na preferencyjnych składkach są takie, że nie opłaca się nawet chorować :-)

        • Po co Ci platny urlop jak biore go sobie sam jak chce odpoczac od zlecen i robie np. 2 miesiace hmmm ? Na etacie takie cos zrobie? Mam marne 26 dni urlopu i zasuwam w wigilie czy sylwka np.

          Chorobowe na DG jest tak samo jak na etacie (tylko kwota nizsza, ale ja rekompensuje wyzszy zarobek niz na etacie, bo nie placisz tyle na…ZUS)…najczesciej powtarzany mit jaki sie slyszy…a ponadto i tak po 1 miesiacu L4 ZUS wezmie i ozdrowi :)) Tyle Ci po etacie i zasilku chorobowym :)

          • Można wieczny urlop – niekoniecznie płatny. I zawsze na czuja. Mnie zawsze denerwuje jak postanowie wolne, a i tak mam tyle telefonow i rzeczy jakie z tego wynikaja, ze chromole takie wolne. Etat za nami poczeka, dzialalnosc juz nie. Czasem nawet nie oszukuje sie, ze biore wolne – bo to bez sensu.

            A samo L4 – juz w ogole na preferencyjnym ZUS to smiech na sali. Przez pierwsze 2 lata na preferencji nie oplaca sie go brac. Kwoty miedy 40-100zl za tydzien chorobowego (realny przyklad). Pozniej jest lepiej, ale… Nawet na chorobowym ja mige stanac w miejscu, klienci nie.

            Jako przedsiebiorca doceniam DG. Ale czasem niemoznosc odklejenia sie myslami od firmy, a nawet jak cos to klienci nie pozwola zapomniec – czasem to meczace bardzo. Sa mysli czy nie przejsc na ograniczajacy zasadami, ale stabilny etat. Szczegolnie jak po raz kolejny trzeba walczyc o swoje pieniadze bo ktos przestal byc wyplacalny.

          • Wiesz ja mialem taki problem na etacie z tymi telefonami, bo bylem tam mozgiem, a reszta to byli… ;) Wiem nieskromnie brzmi, ale niestety mialem taki problem, ze nie chcieli mi dawac w ogole wolnego. W innym korpo musialem znow planowac w listopadzie na kolejny rok :(

            Ja juz preferencyjnego ZUS nie pamietam :P Natomisdt cos za cos….ile zarobisz dzieki temu, ze tak niski ZUS? To rekompensuje ten niski zasilek…na etacie masz go wyzszy, ale co z tego jak oddasz to w nizszej pensji.

            Nie wiem co robisz, dla mnie DG to odklejenie sie, ale mam 2-3 stalych kontrahentow i czasem fuchy. Na etacie wlasnie mialem problem z oderwaniem, bo mi nie dawali spokoju, ale to wiadomo kwestia wgledna. Na etacie gorzej tez sie zbiera referencje, bo ma sie jednego kontrahenta :)

          • Sektor IT – marketingowy. To klient cos sobie popsuje, tu sam probowal cos polepszyc i schrzanil. Nie narzekam tez na telefony przychodzace od nowych leadow. Ale ogolnie nie ma dnia, zebym nie mial telefonow lub ilus tam maili na skrzynce – musialem aby to ogarnac wdrozyc system zgloszen (ticketowy) i abonament na infolinie serwisowa. Ale tez klientow mam ok 50 wiec jest co robic. Moze jest ich za duzo wrecz i stad to wynika. Ale mam tez pracownika. Lecz wiadomo ze przez lata wszyscy przyzwyczaili sie tak, ze do mnie dzwonia w pierwszej kolejnosci.

          • Przy takiej ilosci klientow i nakladzie pracy, moje zycie prawie podporzadkowalo sie wlasnej DG. Nie wiem co to wolne, nie wiem co to weekend bez pracy. Dlatego czasem marze o jakims stabilnym etacie. Ale też kolejnego pracownika szukam, zeby jakos to unormowac.

      • Krzywdzące? Tak może twierdzić tylko komunista który chciałby by państwo sprawowało nad wszystkim kontrolę.

        Poza tym samozatrudnieni muszą płacić składkę chorobową w ZUS, więc nic się nie zmienia.

      • To o czym piszez to był moj etat, zmuszanie do sb i ndz….pracowalem w korpo w czasach jak na moje miesjce bylo 1000 osob…..do domu zabieralem prace w korpo

        Dopiero na DG odsapnalem….pracuje moze ze 20% tego co wczesniej…

    • Tylko na tej jednej DG jakby pomysleli to by podlapali 2-3 innych kontrahentow i tego glownego postawili pod sciana, szczegolnie dzis w sytuacji jak mlodzi nie chca pracowac :) Problem, o ktorym piszesz istnial maksymalnie 5 lat temu….aktualnie jest w druga strone to pracodawca chce kogos na etat, bo na nim pracownik jest poddanym, a na fakturze jest kontrahentem i to im przestalo odpowiadac :)

    • A ciekawe ze wg stattstyk 7/10 ludzi deklaruje samozatrudnienie z wlasnej woli i tylko 1/10 – z nacisku pracodawcy
      No chyba ze “twoje otoczenue” oznacza te wspomniane “masy”

    • Ludzie przechodzą na B2B ponieważ są świadomi ogromnych kosztów jakie są na UoP. Przeciętny kowalski myśli tylko netto / brutto, podczas gdy jest jeszcze super brutto u pracodawcy, dużo młodych ludzi zakłada JDG aby móc legalnie dorobić po za głównym miejscem pracy (brak zabaw z dziełem itp) oraz ze względu na mały zus (2 lata + pół roku ulgi) co daje ogromny zastrzyk gotówki przy małych zarobkach.

      Tak jak piszesz zmuszanie jest rzeczą złą, czyli tym samym co prawdopodobnie czeka ogrom ludzi w tym kraju. Ludzie nie są na JDG bo to fajne, tylko dlatego że są przerażeni podatkami (drugi próg podatkowy to żart w dzisiejszych czasach, podbnie jak Kwota wolna od podatku).

      Niestety ale smutne to jest, że walczy się z chęcią do pracy i ambicją.

  2. Nie podejrzewam tutaj rządu o chwalebne intencje (po prostu szuka kasy na realizację obietnic), lecz prawdą jest, że samozatrudnienie jest jedną z przyczyn realnego degresywnego systemu podatkowego w naszym kraju – najlepiej zarabiający uciekają od wyższego progu w podatek liniowy. Degresywny system podatkowy sprzyja zwiększaniu się rozwarstwienia społecznego, co z punktu widzenia państwa nie jest zbyt korzystne.

    Dla mnie więc rząd powinien walczyć z takimi patologiami.

    • Może rozwiązaniem byłoby po prostu:
      – rozsądne podniesienie kwoty wolnej od podatku do wartości minimum socjalnego
      – wprowadzenie rozsądnej polityki podatkowej i podatku liniowego dla wszystkich lub podatku skali dla wszystkich. Osobiście prowadzę działalność i korzystam ze skali co w moim przypadku jest opłacalne :) Ale pewnie gdybym miał możliwość zapłącić mniej na liniowym zdecydowałbym się na niego bez 2 zdań. Ale czy to jest złe u przedsiębiorcy że wybiera podatek bardziej dla niego opłącalny? Cały problem mogliby rozwiązać 1 ustawą, która wyrównałaby stawki dolnego progu i podatku liniowego, jednocześnie z ograniczeniem dochodów na liniówce. Proste.

      Problem jest taki, że miłościwie panujący nie chcą takiego rozwiązania, bo im zależy właśnie na tym, żeby tych mikro firm nie było, tak jak napisano w artykule.

    • Niestety państwo zmusza do tego kombinowania z płaceniem podatków. Jestem na podatku liniowym mam z reguły 1 klienta przez 1-2 lata w zależności od długości kontraktu. Dzięki podatkowi liniowemu oszczędzam w każdym miesiącu kilka tysięcy + płacę najniższy zus i sam odkładam na emeryturę bo nie wierzę w emeryturę od państwa.
      Przeszedłem na samozatrudnienie bo państwo DAJE taką możliwość, nie robię nic nielegalnego, ponadto pracuję bardzo nieregularnie w jednym miesiącu 50h w innym 200h, jednego dnia 2 godziny innego 12, jaka forma zatrudnienia da mi taką możliwość? Pracodawcy nie są tak elastyczni, nie tworzą umowy o pracę gdzie pracujesz jak chcesz. Mamy jeszcze umowę zlecenie, którą rząd oficjalnie nazywa „ŚMIECIÓWKĄ” co jest kolejną bzdurą dla mnie bo dają możliwość wyboru więc jeśli komuś pasuje zlecenie to tak pracuje.

      Jeśli państwo szuka kasy to powinni zacząć likwidować administrację i papierologię. Kolejne nakazy i zakazy będę musiały być kontrolowane co zmusza do zatrudnienia kolejnej armii urzędników, która nie tylko będzie marnowała swój czas i pieniądze podatników ale też czas przedsiębiorcy.
      Jeśli już tak bardzo chcą rozdawać pieniądze to niech zrobią takie warunki, których nie trzeba sprawdzać i kontrolować, to też by była oszczędność, a teraz się zastanawiamy czy 500+ idzie faktycznie na dzieci czy dla rodziców na alkohol.

      Najgorszym problemem tych wszystkich nakazów i zakazów, jest biurokracja, ciąganie ludzi po urzędach, zbieranie jakichś dokumentacji i udowadnianie czegokolwiek dla urzędu. I tak jeśli zostanie wprowadzony nakaz zatrudnienia na umowę o pracę, zaczną powstawać wirtualne firmy, którym się będzie wystawiało faktury co miesiąc na 100zł, żeby mieć więcej klientów niż jednego. Ci bystrzejsi przedsiębiorcy i tak te przepisy ominą tak sprytnie jak żabka omija zakaz handlu. Bo jak napisał autor tekstu ten ruch zaatakowałby naszą wolność wyboru. Jeśli chcą żeby ludzie zaczeli być zatrudnieni na umowę o pracę niech sprawią, że ludzie sami tego zechcą.

      • Wirtualna firma nic nie da (pomijajac, ze to pusta faktura i wysokie sankcje), bo ma byc tez kryterium dochodowe i znajac zycie bedzie takie zeby wiecej sie zalapalo na etat).

        • Ale chyba prowadząc własną firmę informatyczną, mogę wystawić fakturę Tacie i Bratu w wysokości 100zł ukazując, że dbam o ich zaplecze informatyczne. W ten sposób będę miał już 3 klientów (1 klient to ten główny). Lub wystawić znajomym albo komuś :)

          • Dokładnie. Ale US może nie zgodzić się z Twoją argumentacją, zresztą słusznie, że rodzina to klienci (co innego jeśli mają działalność i wystawiają faktury).

    • „Test przedsiębiorcy” jest wymierzony w JDG, bo tam są konfitury do wyjęcia.
      O „teście artysty” wymierzonego w umowy o dzieło (toksyczne dla pracownika) jakoś cicho…

    • Jak pisalem wczoraj, ze w PL jest podatek degresywny to rzucili sie na mnie, ze wcale tak nie jest :D

    • To czemu ta walka nie polega na wprowadzeniu podatku liniowego do umów o pracę? Przecież to byłoby najskuteczniejsze

      • Podatek liniowy sprzyja najbogatszym i pogłębia nierówności społeczne. To nie jest najlepsza droga do budowy bogatego społeczeństwa. Podatek liniowy tak naprawdę sprawia, że cały system podatkowy jest degresywny, czyli największe koszty ponoszą ci najbiedniejsi.

        Progresywny system podatkowy jest jednym z najlepszych sposobów na niwelowanie nierówności społecznych, pomoc najbiedniejszym.

        • Ale równość społeczna nie istnieje i nigdy istnieć nie będzie. Nikt nie broni najbiedniejszym zarabiać więcej. To kwestia należąca tylko do nich.

          • Oczywiście, że pełna równość to niebezpieczna antyutopia, lecz należy dążyć do niwelowania nierówności społecznych. Społeczeństwa, w których różnice pomiędzy najbogatszymi, a najbiedniejszymi są mniejsze rozwijają się szybciej, a ludzie są generalnie bardziej zadowoleni z życia.

            „Nikt nie broni najbiedniejszym zarabiać więcej. To kwestia należąca tylko do nich.”

            To jest wg mnie bzdura – w życiu człowieka naprawdę bardzo wiele zależy od szczęścia, a hasła „każdy jest kowalem własnego losu” są batem używanym przez bogatych (często z odziedziczonym majątkiem) w stosunku do tych biednych. W życiu każdego z nas bardzo wiele zależy od rzeczy, które są w dużej mierze od nas niezależne (miejsce urodzenia, status i majątek rodziców, zdrowie, zwykłe szczęście itd). Państwo powinno wyrównywać szanse, umożliwiać równy start wszystkim, pomagać tym, którzy nie ze swojej winy popadli w biedę. O tym mówię, nie o pomaganiu patologi.

  3. Komunistyczny rząd PiS najchętniej znowu wprowadziliby kołchozy, wielkie fabryki i plany pięcioletnie.

  4. To się nasi południowi i wschodni sąsiedzi ucieszą jak najlepiej zarabiający zaczną tam zakładać swoje jednoosobowe firmy.

      • Zdziwiłbyś się, już teraz coraz więcej usług jest outsourcowanych na ukrainę czy litwę, gdzie specjaliści są równie dobrzy a podatki i siła nabywcza dużo wyższa.

        • Ale zaraz, mówimy o firmach najlepiej zarabiających (rozumiem że będą w coś tam inwestować), czy o outsourcingu pracowników?

          • Ja mówię o IT, bo nie oszukujmy się, „test przedsiębiorcy” to próba wyciągnięcia pieniędzy od samozatrudnionych programistów, którzy specjalnie pozakładali działalność żeby więcej zarabiać i nikt ich do tego nie zmuszał.

          • W IT to jest najwięcej kucy, to z reguły młode osoby z awansu społecznego (tatulo jeszcze w latach 80 srał w dół kloaczny za stodołą) otumanione nagle wysokimi zarobkami w branży IT, którym woda sodowa uderzyła do głowy

          • a raczej po o zęby pracodawca na nich więcej zarabiał… smutne jak wiele jest osób nie potrafiących liczyć także w IT

    • Musisz udowodnić, że masz tam centrum zyciowe I interesy, 1os DG szybko wraca z kwikiem. Nie da się mieć firmy tam i fakturowac tylko tu, a tam biuro wirtualne.

      Jest to szybko wylapywane.

      Widać, że nie wiesz o czym piszesz

      • Zeby zalozyc spolke za granica musisz miec centrum interesow? Prowadziles kiedys firme wogole? To sie skonczy tak ze ludzie zarbijacy wiecj pozakladaja spolki na Malcie, Estonii czy Cyprze i polski fiskus i zus dostanie rowne 0pln.

        • Oczywiście, jestem wspólnikiem spólki cywilnej.

          Mowisz o ucieczce biedaprzedsiebiorców z 1osDG czy i dużych sp zoo?

          • Mowie np o specjalistach IT pracujacych dla zachodnich kontrahentow na polska jednoosobowa dzialalnosc.
            Chyba nie myslisz ze ludzie zarabiajacy kilkaset tysiecy rocznie bez mrugniecia okiem zaplaca 32% podatku?
            Takie cos moze tylko wymyslic ten rzad.

          • Ile takich osób będzie? Tu chodzi o tych wszystkich wyrobmikow za 120 – 150 zyla za godzinę

          • 150/h daje ponad 20k miesiecznie. Spokojnie juz sie oplaca zalozyc spolke w Estonii. Mozna to zrobic samemu i zdalnie.
            Jesli uwazasz ze specjalisci bez szemrania beda placic 32% to jest tak samo naiwny jak premier bankster.

          • pozyjemy, zobaczymy.

            juz teraz samo zalozenie firmy gdzies, a wystawianie faktur na wylacznie polskie firmy, mieszkanie tu, a nie tam gdzies przez wieksza czesc roku jest lapane, a delikwent jest sprowadzany na ziemie

          • mówisz o jednoosobowej działalności gospodarczej
            spółki zoo możesz zakładać gdzie chcesz i ile chcesz, a w takich krajach jak Czechy czy Estonia jest to stosunkowo proste i tanie, zresztą pełno jest firm pośredniczących czy nawet sprzedających już gotowe spółki

  5. Wystarczyłoby się ograniczyć do branż, w których problem ten występuje najczęściej, np. transport.

    Ale pewnie znowu wyleją dziecko z kąpielą, generując niepotrzebne koszty kontroli.

  6. Trend zmuszania ludzi, do samozatrudnienia i pracowania w korpo na B2B (który jest nie do końca legalny), to największe zło naszych czasów, nie wiem skąd bierze się to idylliczne „samozatrudnienie jest super”. Stek bzdur.

    • jęcza biznesmeni z biznesami, z których mają problem by opłacac ZUS. WOLNOŚĆ! ;)

    • Ja pracuje na samozatrudnieniu i bardzo, bardzo sobie to chwalę. Nie podoba mi się, że rząd robi zakusy, żeby mi to ograniczyć. Piszę o sobie, za innych odpowiadać nie mogę.

    • Chyba mowisz o sytuacji z 10 lat temu :) Dzis DG to duzy plus…przepisy na etacie sa tak dziwne i niezyciowe i daja ogromna wladze pracodawcy, ze dziwi mnie jak specjalista chce UoP, ktora nie dosc ze zabiera mu kase kasy to i swobode dzialania

    • Jeżeli ktoś kogoś zmusza to faktycznie nie powinno mieć to miejsca… ale dlaczego karać ludzi którzy dobrowolnie wybierają taką formę pracy ? Sam niedawno założyłem firmę, mój klient chciał mnie zatrudnić na umowę o pracę ale SAM wybrałem B2B – po prostu bardziej mi się to opłacało. Dlaczego ? Dlatego że nie mam za grosz zaufania do polskiego państwa w kwestii mojej przyszłej emerytury a i teraz mogę płacić mniejsze podatki. I tak… samozatrudnienie jest super o ile ktoś wie z jakim ryzykiem (wypadek, brak zleceń, kontrole, itd..) się to wiąże. pozdrawiam

  7. „samozatrudnienie prawem” – o ile spełnia kryteria/przepisy. Ogrom to tylko oszuści podatkowi wykorzystujący niezborność państwa.

      • Są tacy co zatrudniają się w jednej firmie i pracują tak samo jak osoby, które są na etacie z tym, że korzystają z ulg podatkowych jakby prowadzili firmę.

        • No dobrze, ale co w tym złego? Wykonują usługę na rzecz swego klienta – a czy to zajmie 5 minut, 10 minut, godzinę czy 15 dziennie…co w tym nie tak? Ja kiedyś z pierwszym klientem wkopałem się tak, że zajmował mi 8-12h dziennie. I jakby nie spojrzeć etatowe godziny.

          W sensie – mają do tego prawo, wybrali formę opodatkowania, rozliczają się legalnie, płacą podatki.

          A te ulgi podatkowe…to trzeba mieć spore przychody, aby coś z tego realnie skorzystać.

        • a jakie to „ulgi podatkowe” mają samozatrudnieni ?
          Płacisz co miesiąc 1260 zł ZUSu ?
          Masz płatny urlop / zwolnienie lekarskie ?

          • Koszty, leasingi, są tacy co nawet podlicznik energii elektrycznej zakładają w pokoju na DG, lol

          • Leasing zakwestionuja 1os DG? Fajne macie rozeznanie naprawde :)

            JAk masz wydzielona przestrzen to czemu nie podlicznik ?

          • A czemu nie? Musisz potrafić udowodnić, że ów leasing służy osiągnięciu, zabezpieczeniu lub zachowaniu źródeł przychodów.

            Poza tym optymalizacja podatkowa jest świetna – najważniejsze, aby państwo dostało jak najmniej. Z 60-70% odebranych zarobków, Państwo Polskie nie gwarantuje niczego – o ile oczywiście nie jesteś nierobem albo madką z bombelkami.

      • Jak pracuja 9-17 pod dyktando pracodawcy, bez swobody wybierania i odrzucania zadań, w miejscu i na sprzęcie pracodawcy, to nie jest to przedsiębiorczosc tylko praca najemna, która powinna być opodatkowania inaczej niż osoby, które faktycznie podejmują ryzyko działalności na wolnym rynku, zdobywania kontrahentów, wybierania swoich dostawców, etc.

        Liniowy to jest właśnie premia za takie ryzyko.

        Jasne już?

        • Taaa? Ale moga odmowic nadgodzin w odroznieniu od goscia na Uop….i nie grozi im dyscyplinarka….cos za cos…

          • Może mogą. Ludzie na etatach często tak samo nie mogą.

            Argument inwalida

          • Kto może? Pracownik nie moze odmowic nadgodzin, definiuje to pracodawca…jak odmowisz to moze wreczyc dyscyplinakę…znam tylko przegranych spraw u mnie w korpo sprzed paru lat….Nie wygrasz w zasadzie z najlepsza kancelaria ze stolicy ktora wynajmuje korpo :)

            Znam sytuacje zwolnienia osoby, bo wyszla inna brama po pracy, co bylo niezgodne z regumalimen pracy i za to dostala dyscyplinarke….Pracodawda ma nieograniczone mozliwosci, pracownik to „se” moze szczegolnie w duzym podmocie…

  8. W pełni zgadzam się ze stwierdzeniem, że zmuszanie ludzi do przejścia na samozatrudnienie z UoP powinno być karane. Jeżeli rząd nie jest w stanie pomóc obywatelowi w takiej sytuacji to oczywiście pozostaje jeszcze zmiana pracy i odpowiednia opinia na temat pracodawcy żeby inni unikali takiej firmy.
    Co do samozatrudnienia z własnej, nieprzymuszonej woli nie widzę tutaj nic niezgodnego z prawem.
    Sam korzystam z takiej formy zatrudnienia ze świadomością wszystkich plusów i minusów.
    Kiedyś znajomy wyraził opinie, że ludzie prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą na rzecz rezygnacji z etatu to złodzieje, natomiast jak policzyłem mu ile płaci się podatku VAT, dochodowego oraz ZUS (najczęściej najniższy) to pokazałem że oczywiście jest plus tej formy ze względu na większą ilość gotówki która zostaje na koniec miesiąca ale główny minus jest taki, że emerytura albo będzie bardzo niska albo jej nie będzie. Czy widzi ktoś tutaj zależność? Jak sam sobie nie odłożę na emeryturę z tej „większej ilości pieniędzy” jakie mi zostają na koniec miesiąca to jej nie będę miał. Chyba jeszcze żyjemy w wolnym Państwie więc chciałbym sam decydować o swojej przyszłości.

    Znajomy użył też argumentu, że samozatrudnieni uciekają od kontrybucji w budżecie Państwa, a przecież żyjemy w „społeczeństwie” tzn. jeśli zarabiasz więcej to powinieneś odprowadzić dużo więcej podatku na UoP żeby pokryć różnicę z osób, które takich dochodów nie posiadają. Wielu pewnie zgodzi się lub nie zgodzi z tym stwierdzeniem. Ja osobiście nie zgadzam się, żeby ciężko zarobione przeze mnie pieniądze (niech każdy sam sobie odpowie na pytanie jak przykłada się do swojej pracy i ile wysiłku, nerwów go to kosztuje) były przeznaczane na innych poza mną i moją rodziną.
    Ile jest osób, którym nie chciało się uczyć, nie chce się pracować i czerpią garściami z dodatków socjalnych. Dlaczego mam pracować na takie osoby?
    Oczywiście są też osoby, którym życie potoczyło się nie tak jakby tego chcieli nie z ich winy ale takie jest życie i to dzieje się wszędzie i będzie miało miejsce zawsze. Jeżeli ktoś się z tym źle czuje i sumienie nie daje mu spokoju mogą bez problemu oddać swoje wynagrodzenie każdemu komu chcą, natomiast proszę o to aby nie decydowali za mnie.

  9. Tak się zastanawiam, jeśli ktoś ma jednego klienta, który utrzymuje jego (na DG) i jego pracownika/pracowników zatrudnionych na UoP, to co wtedy? Klient na zatrudnić ich wszystkich?

    Dobrze że mam dwóch klientów :)

      • Czyli jak w kopalniach, nie mam potrzeby zatrudniać pracowników ale muszę bo rząd tak chce. Kilka lat temu zatrudniałem na umowę zlecenie kilka osób 2 razy w miesiącu na jeden dzień. Teraz juz tego nie robię bo nie mam takiej potrzeby i pracuje sam. Według rządu juz nie jestem „przedsiębiorcą” i muszę iść do klienta żeby mnie zatrudnił na etat. Komuna to był pikuś przy tym co teraz robi PiS. Głosowałem na nich ale więcej się na to nie złapie i coś mi się wydaje, że po wyborach jeśli będą rządzić tak dokręcą śrubę, że wszyscy będą piszczeć.

  10. Najsmieszniejsze jest to, że jak to bylo realnie potrzebne tj. 10-15-20 lat temu to tego nie było. Jak teraz nie jest to potrzebne, bo 90% chce tak pracować to nagle okazuje się, że trzeba wpychać ludzi na etaty.

    No, ale wiadomo jak korpo oplacala sie DG pracownikow to bylo cacy, ale w dobie jak „pracownik” chce miec wiecej kontrahentów to przestało odpowiadac, bo przecież najlepszy pracownik to pracownik przywiązany ekonomiczne (najlepiej jak ma jeszcze hipoteke), stad placz i teraz chca na etacik pracownika, bo przeciez mozna wpychac nieograniczona ilosc nadgodzin (pod grozba dyscyplinarki) i jeszcze zwiazany okresem wypowiedzenia i wpychanie kazdego zadania (co na umowie zlecenia juz takie latwe nie jest)….

    Specjalisci wyjada, a sporo zacznie pracowac na czarno….tak mysle…

    • Nikt nie wyjedzie. Tak samo jak nikt nie wyjechał gdy Duda został prezydentem czy PiS wygrał w sejmie i Senacie

      • Co ma wygrana do wyjazdu ? :) Zmienia to cos ekonomicznie ? :)

        DG ma duzo osob, ktore sa zaradniejsze niz pracownicy orzacy dla korpo, tak wiec nie bylbym takim ooptymista. Poczekaj jak nagle zaczna otwierac firmy w Czechach i przepuszczac zlecenia przez Czechy plus DG w PL na minimalnym ZUS i od czasu do czasu cos :) Natomiast to dotyczy biurowych, a specjaliscie techniczni to rozrost pracy na czarno…

        • Widać, że erotoman gawedziasz.

          Firma w Czechach ma sens jak masz tam centrum życiowe i interesy. Wirtualne biuro nie da rady i już niejeden co kozaczyl wracał z kwikiem. To nie dla 1os DG. Teraz skarbówki w EU wymieniają dane szybko, elektronicznie.

          • Naprawdę? Wracal z kwikiem jak mial DG rownoczesnie w PL i CZ i placil z obydwu ZUS, a bedzie to minimalny ZUS ? Hahhaha :) PIT rozliczony w czechach pokazujesz w PL i masz tak jak etacik zagranica, czyli albo nic nie placisz albo roznice…wiec i tak wyjdzie taniej niz etat….

            Wracajacy z kwikiem robili tak, ze udawali, ze sa w CZ…i na to masz orzecznictwo :) UE dopuszcza prowadzenie DG w kazdym kraju i moge sobie otworzyc firme nawet na Cyprze i tam miec wystawiane faktury. oczywiscie PIT i ZUS rozliczane w PL, wiec nie opowiadaj :)

            Ponadto zapomnialeś jeszcze o masowo otwieranych Sp. z o.o., gdzie taka osoba nie zaplaci juz w ogole ZUS itd.

          • Tak czy siak żadnej masowki nie będzie.

            Mając wydmuszke w Czechach fakturujaca firmy z PL czekaj na kontrolę

          • Jaka kontrole ? Kogo ? Etaciak ma kontrole jak rozlicza dochodowy w innym kraju, a potem rozlicza roznice w PL ? Pokaz mi takiego :) Tez ma osrodek zycia w tym kraju, tak robi 100% jezdzacych na saksy. Mechanizm jest identyczny :)

            Oczywiscie, ze bedzie masowka, bo jeszcze zapominasz, ze nawet w Czechach jest wyzszy socjal i sluzba zdrowia, o DE juz nie mowie, wiec gosc, ktory spokojnie radzi sobie na rynku jak IT, finanse czy inzynierowie wyjada za pstryknieciem palcow :)

            Mnie w tym kraju trzyma moja DG, jak bede musial isc na etat to DE witaj…dostaje regualanie stamtad oferty, ale nie chce mi sie rezygnowc z niewielkiej liczby godzin pracy. Jak mam zasuwac na etacie +40h to na pewno nie w PL….za slaby socjal, emerytury czy ochrona zdrowia….

          • Czlowieku przestan trollowac! Zeby zalozyc spolke nie potrzebujesz zadnego centrum zyciowego. Nie masz pojecia oczym piszesz.

          • kolego niepełnosprytny, oczywiście, że założyć możesz wszędzie, ale uciec z ZUS i podatkami trudniej.

            Czy pomogłem?

          • Nie masz pojecia o zym piszesz! Jaki ZUS? Zakladasz spolke na Malcie, wyplacasz sobie dywidende od ktorej placisz 0 podatku w Polsce. Przeczytaj sobie umowe np Polska-Malta o unikaniu podwojnego opodatkowania.
            Nie masz pojecia o istniejacych mozliwosciach i piszesz idiotyzmy.

          • Kolego, jak by to było takie proste to już by wszyscy siedzieli na Malcie

          • Hahaha. Ale argument. Dlaczego jest trudne? Pisalem ci ze nie masz pojecia o czym piszesz. Przy malych dochcodach jest to nieoplacalne bo koszty prowadzenia firmy na Malcie sa duzo wyzsze niz w Polsce.

          • hahahah, niepłenosprytny, tu nie chodzi o tuzów zarabiających >300000 rocznie – to jakis margines po ktory nie warto sie schylac.

            Tu chodzi o tych wszystkich co zarabiają poniżej tej kwoty i nie bedzie im sie oplacalo uciekac.

            Jest kumacja?

          • Hahaha. Rozbawiles mnie. Napewno banksterowi chodzi o tych biedakow pracujacych na dzialalnosci i zarabijacych pwoiedzmy 3kpln. To ile wtedy z nich zedrze? No chyba ze myslisz ze nie chodzi o kase na rozdawnictwo tylko zeby tym biedakom zrobic dobrze.
            A bedzie tak:
            Strzelam ze pewnie kolo 10 tysiecy osob przejdzie na umowe o prace i bankster bedzie z kazdego z nich mial moze 500zl miesiecznie.
            A jednoczesnie calkowicie zniknie powiedzmy tysic osob ktore co miesiac placily np 4k.
            Bedzie sukces. Hahaha

  11. To poproszę orzecznictwo…temat rozeznawalem pare lat temu jeszcze w korpo, nawet analizowalem ze znajomym prawnikiem i nie bylo takiej opcji….Chyba, ze masz na mysli, ze codzienne nagodziny, tylko wtedy jeszcze musi Ci je ktos zapisac….Prawda jest taka, ze jako pracownik nic nie udowodnisz, bo nie masz zadnych narzedzii, a nagrac nie mozesz…tak wiec teoria, teoria….

    To ktos w tym kraju placi za nadgodziny, serio ? :D :D :D Ja mam z korpo nie zaplacone setki nadgodzin – i nie, nie bylo opcji rejestrowania, bo nikt ich ci nie zapisal :)) A jakbym za duzo fikal to jak fikajacy koledzy bujalbym sie z dysxyplinarka i szukal nowej pracy z wilczym bilecikem :)

      • O czym Ty mowisz? Dostajesz swiadectwo pracy z odpowiednim paragrafem i nowa firma juz wie….a sprawe masz potem….Wiec, no jak to jest, slucham ? :)

        Sad jedynie przywraca do pracy, to jest najczestrze….miales kiedys z tym w ogole do czynienia ?

        • Zadasz sadownie sprostowania świadectwa pracy. Muszą być twarde przesłanki i dowody. Tak mówi SN.

          • Ale sprawe masz za kilka miesiecy, a w tym czasie masz swiadectwo w reku z dyscyplinarka i szukasz pracy :D

            Ponadto szary pracownik musi isc do prawnika, zeby mu to zrobil, bo chyba nie sadzisz, ze Pan Gienek i Pani Wiesia zrobia to sami, wiec to koszty….

            Nastepnie niekoniecznie musisz wygrac, wiec znow moga byc koszty i mozesz zostac z dyscyplinarka….i swoja droga jak pracownik ma cos udowodnic, jak szef powie, ze kazal a wspolpracownicy potwierdza, ze bylo w wuj pracy, bo to u nas norma :)))

            NA DG czy zleceniu nie ma takich bzdur…nie podoba mi sie to juz nie przychodze i moga mnie :) i nie dostane zadnej dyscyplinarki itd. no i mam jezcze 2-3 innych kontrahentów, wiec nikt nie fika, bo wie ze pojde sobie robic u innych wiecej. Na DG jeszcze nikt nie probowal na mnie wymuszac nadgodzin, a na etacie to juz pisalem….

  12. To jest subiektywna ocena autora czy narzucanie innym swojego zdania….bo mam wrażenie ze to 2gie. Jestem przeciwnikiem firm widmo, ponieważ blokuja one miejsce mlodym na rynku pracy np.: w sluzsłu zdrowia.

  13. Podobno TVP i LOT ma trochę umów b2b. Może warto aby ktoś z dziennikarzy zapytał się w państwowych firmach ile ludzi zatrudniają w ten sposób.

  14. Samo zatrudnienie ok ale nie dla matek. Na macierzyńskim dostaniesz 500 zł. To dobre ale dla młodych bez rodzin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *