Poznaniacy na wakacjach, czyli proces z powodu plastikowej deski sedesowej w hotelu w Grecji

Codzienne Zakupy dołącz do dyskusji (182) 07.02.2018
Poznaniacy na wakacjach, czyli proces z powodu plastikowej deski sedesowej w hotelu w Grecji

Udostępnij

Justyna Bieniek

Wiecie jak w internecie śmieją się z poznaniaków? Gość w dom, cukier do szafy. Przekonanie o skąpstwie i oszczędności mieszkańców, tego skądinąd pięknego miasta nie wzięło się znikąd, niedawno pewne małżeństwo postanowiło dołożyć do tego swoją własną cegiełkę. Wszystko za sprawą nieudanych wakacji na greckiej wyspie i hotelu, w którym turystom nie spodobała się m.in. plastikowa deska sedesowa.  

Miesiąc miodowy w Grecji

Młode małżeństwo poznaniaków wyjechało w podróż poślubną na jedną z grackich wysp. Wakacje pewnie można byłoby zaliczyć do udanych, gdyby nie jeden szczegół, a właściwie pomieszczenie, które stało się zarzewiem konfliktu. Hotelowa łazienka, a w szczególności deska sedesowa, zdaniem wczasowiczów zdecydowanie nie zasługiwała na pięć gwiazdek.

Powodów reklamacji było oczywiście o wiele więcej, oprócz plastikowej deski, która zawiniła jedynie tym, że była plastikowa. Łazienka miała wytartą baterię i odpływ, ciemne (z brudu) fugi, nagrzewającą się zbyt szybko suszarkę, ubytek w jednym z kantów wykonanych z płytek oraz wannę z ceratową zasłonką zamiast obiecanego prysznica. Po pomieszczeniu biegał również karaluch.

Straty moralne za plastikową deskę

Po powrocie z wakacji turyści postanowili złożyć reklamację w biurze podróży, w którym wykupili wyjazd. Organizator nie przychylił się jednak pozytywnie do ich żądań – turyści domagali się 5000 zł odszkodowania, w tym 3500 zł miało stanowić zadośćuczynienie za straty moralne.

Sprawa trafiła do poznańskiego sądu, który również nie podzielił argumentacji wczasowiczów. Podobną decyzję, po złożeniu apelacji podjął również Sąd Okręgowy. Na szczęście (dla przyszłych reklamujących), zdaniem sądu główną przyczyną oddalenia powództwa nie była bezpodstawna reklamacja, ale fakt, że o usterkach turyści nie powiadomili rezydenta od razu po przyjeździe, a dopiero dwa dni przed końcem pobytu, co w pewien sposób podważa ich wiarygodność.

Oczywiście z całą pewnością, nikt nie podejrzewa turystów o to, że chcieli jakość na tej reklamacji zarobić. W końcu dla niektórych z nas negatywny komentarz dla hotelu wystawiony na portalu to za mało. Skutek jest jednak taki, że do całego zamieszania muszą dopłacić 1684 zł kosztów procesu. Stare polskie przysłowie mówi: chytry dwa razy traci, a mądrość ludowa dodaje: nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.