Zamiast iść do notariusza, można sporządzić testament własnoręczny. To rozwiązanie ma jednak kilka dużych wad

Codzienne Rodzina dołącz do dyskusji (68) 15.10.2021
Zamiast iść do notariusza, można sporządzić testament własnoręczny. To rozwiązanie ma jednak kilka dużych wad

Joanna Majkowska

Coraz więcej osób decyduje się na spisanie testamentu. Nie każdy udaje się jednak w tym celu do notariusza. W końcu swoją ostatnią wolę można sporządzić też we własnym domu, bez pomocy jakiegokolwiek prawnika czy ponoszenia z tego tytułu kosztów. Spadkodawca powinien jednak pamiętać, że po jego śmierci mogą pojawić się duże problemy z testamentem własnoręcznym, które w przypadku notarialnego zwykle nie występują. 

1. Testament własnoręczny łatwiej podważyć

Zastanawiając się, czy wybrać testament własnoręczny, czy notarialny, wiele osób decyduje się na tę drugą opcję. I nic dziwnego, bo sporządzenie swojej ostatniej woli w takiej formie daje spadkodawcy większe poczucie bezpieczeństwa. Wciąż nie brak jednak i tych, którzy wolą wziąć kartkę, i np. posiłkując się wskazówkami z internetu, właśnie w taki sposób sporządzić testament.

Tu jednak pojawiają się problemy. Pierwszy z nich dotyczy samej ważności testamentu. Oczywiście przepisy jasno wskazują, kiedy testament jest nieważny. Teoretycznie wystarczy więc dopilnować wszystkich wymogów formalnych.

Skoro jednak spadkodawca sporządza ostatnią wolę, to chce, by dziedziczenie odbywało się na innych zasadach niż te wyznaczone przez ustawę. Jak można się spodziewać, nie wszyscy spadkobiercy będą zadowoleni z takiego obrotu spraw. W takiej sytuacji mogą spróbować podważyć testament. I o ile w przypadku tego sporządzonego notarialnie będzie to spore wyzwanie – notariusz dopilnuje wszystkich kwestii formalnych i upewni się, że zmarły spisuje swoją ostatnią wolę świadomie i dobrowolnie – to przy testamencie własnoręcznym zadanie staje się o wiele prostsze.

2. Ryzyko zniszczenia przez niezadowolonych spadkobierców

Nie zawsze jednak spadkobiercy zdecydują się na podważenie testamentu. Możliwe, że jeśli jego treść im się nie spodoba, postanowią po prostu się go pozbyć.

Oczywiście, zniszczenie czy ukrycie testamentu pociąga za sobą ryzyko stwierdzenia wobec takiego spadkobiercy niegodności dziedziczenia. Często jednak może w ten sposób na tyle dużo zyskać, że opłaca się mu spróbować.

O ile zniszczenie testamentu notarialnego nie byłoby proste, bo wciąż będzie można uzyskać odpis u notariusza, to w przypadku testamentu własnoręcznego jest już inaczej. Jeśli nikt nie wiedział o jego istnieniu, a ktoś z bliskich znalazł go np. pośród dokumentów znajdujących się w domu zmarłego – może spróbować się go pozbyć i często nikt nigdy się o tym nie dowie.

3. Kolejne problemy z testamentem własnoręcznym – jak ukryć go dobrze, ale nie za dobrze?

Spadkodawca może próbować zapobiec takiej sytuacji jak ta opisana wyżej, nikomu nie mówiąc, że spisał ostatnią wolę i zostawiając ją w bezpiecznym miejscu. Tu jednak pojawia się inny problem. Jeśli za mocno przyłoży się do tego zadania, ryzykuje, że nikt nigdy tego testamentu nie znajdzie. Tym bardziej, że jeśli nikt nie wiedział o istnieniu, nie będzie go przecież szukał. Istnieje więc szansa, że kartka ze spisaną ostatnią wolą na lata czy nawet na zawsze zawieruszy się wśród innych rzeczy zmarłego, a dziedziczenie przebiegnie według zasad ustawowych.

4. Efekt nie zawsze będzie taki, jak można się spodziewać

Załóżmy jednak, że istnieją małe szanse na podważenie testamentu własnoręcznego, bo spadkodawca zadbał o wszystkie formalności. Żeby uniknąć ryzyka zaginięcia kartki ze spisaną ostatnią wolą czy nawet jej celowego zniszczenia, pozostawił ją też pod nadzorem zaufanej osoby.  W takiej sytuacji ma duże szanse, że rzeczywiście dziedziczenie przebiegnie na podstawie testamentu.

Nie oznacza to jednak, że na tym problemy z testamentem własnoręcznym się kończą. Pozostaje jeszcze jedna ważna sprawa – skutki prawne, jakie taka ostatnia wola wywoła.

Większość spadkodawców nie jest ekspertami od prawa. Sporządzając testament, czerpie wiedzę z internetu, a czasem z własnych przekonań, które nieraz są po prostu błędne. Nie wie np. że pominięcie danej osoby w testamencie to nie to samo co wydziedziczenie i że taki spadkobierca i tak finalnie może otrzymać duży majątek.

Zdarza się też, że sformułowania w testamencie są na tyle niejasne, że trudno odgadnąć intencje zmarłego. Wprawdzie sąd będzie robił wszystko, by jak najwierniej odtworzyć wolę spadkodawcy. Nie zawsze się mu to jednak uda. Może się więc okazać, że efekt, jaki wywołuje testament, zupełnie mija się z oczekiwaniami spadkodawcy.