- Home -
- Moto -
- Chińczyk wcale nie pracuje za miskę ryżu. Koszt złożenia samochodu w Polsce i Chinach jest niemalże jednakowy
Chińczyk wcale nie pracuje za miskę ryżu. Koszt złożenia samochodu w Polsce i Chinach jest niemalże jednakowy
Do niedawna „żarty” o misce ryżu były stałym elementem rozmów o globalnej produkcji. Chiny kojarzyły się z tanią siłą roboczą, a Europa – z drogą, ale solidną jakością. Dziś te uproszczenia coraz mniej mają wspólnego z rzeczywistością. Liczby pokazują coś, co dla wielu osób brzmi jak herezja: koszt pracy potrzebnej do złożenia jednego samochodu w Polsce i w Chinach dzieli zaledwie 66 dolarów.

Ta symboliczna różnica mówi więcej o zmianach w światowej gospodarce niż setki komentarzy ekspertów. Produkcja samochodów jest jednym z dotkniętych zmianą obszarów.
Mit bardzo taniej pracy w Chinach upadł, ale nadal bywa bezrefleksyjnie powtarzany
Przez dekady Chiny budowały swoją pozycję jako fabryka świata. Tyle że fundamenty tej potęgi mocno się zmieniły. Od lat 80. kraj przeszedł jedną z najszybszych transformacji gospodarczych w historii. Procent osób żyjących w skrajnym ubóstwie spadł z 88 w 1981 roku do niespełna 2 proc. kilka lat temu. W tym samym czasie wzrosły wynagrodzenia. W 2022 roku średnia roczna pensja w Chinach zbliżyła się do 16 tys. dolarów. To oznacza, że przeciętny Chińczyk zarabia podobnie do statystycznego Kowalskiego.
Pokutujące w Polsce przekonanie, że w Chinach produkuje się tanio, bo pracownicy zarabiają symbolicznie, można więc wyrzucić do kosza albo potraktować jako nieuzasadnione uproszczenie. Robotnik zatrudniony w fabryce samochodów w Państwie Środka otrzymuje – po przeliczeniu na polską walutę – wynagrodzenie rzędu 5–6 tys. zł na rękę i z uwagi na korzystne ceny jest w stanie kupić nowy samochód szybciej niż Polak.
Koszt zmontowania auta decyduje o lokalizacji fabryki
W branży motoryzacyjnej ogromne znaczenie ma wskaźnik kosztu pracy przypadającego na jeden pojazd. To nie jest abstrakcyjna statystyka, lecz koszty pracy odpowiadające nawet za 65–70 proc. kosztów przekształcenia części i surowców w gotowy samochód. Zgodnie ze wskazaniem firmy doradczej Oliver Wyman w Polsce średni koszt pracy przy produkcji jednego auta wynosi 663 dolary. W Chinach – 597.
Na papierze różnica jest niewielka, ale przy produkcji setek tysięcy aut mówimy o milionach dolarów oszczędności lub strat. To dlatego producenci nie pytają wyłącznie, kto produkuje najlepiej, lecz kto umie produkować jednocześnie najlepiej i najtaniej.
Wydajności Chińczyków mogą się powstydzić Europa i Stany Zjednoczone razem wzięte
Gigantyczne fabryki, wysoki poziom automatyzacji i produkcja projektowana od zera sprawiają, że każdy etap jest maksymalnie zoptymalizowany. Mniej ludzi plus więcej maszyn równa się krótszy czas montażu.
Niebagatelne znaczenie ma także złożoność projektowa. Auta marek premium z Europy wymagają nawet 32 godzin pracy inżynierów na jeden pojazd. Chińskie modele mieszczą się zwykle w przedziale 5–11 godzin. Mniej skomplikowany projekt to krótsze przygotowanie produkcji, niższe koszty i szybsze skalowanie. I właśnie to uznaje się za pierwiastek konkurencyjności.
Na tle Europy Polska wciąż wygląda atrakcyjnie. Koszt pracy przy produkcji auta w Niemczech przekracza 3300 dolarów, w Wielkiej Brytanii to ponad 2300, a we Francji blisko 1600. Nasze 663 dolary wypadają na tym tle bardzo korzystnie, ale na Polsce świat się nie kończy. Są kraje jeszcze tańsze, np. Maroko ze swoimi 106 czy Rumunia z 273 dolarami. Prosta produkcja coraz częściej wędruje właśnie tam, dlatego Polska nie wygra już wyścigu samą tanią pracą.
Symboliczne 66 dolarów różnicy na samochodzie wydaje się drobiazgiem, ale przy ogromnej skali wytwórstwa to często wystarczający argument, by przenieść zakład na drugi koniec świata. A to najlepszy dowód na to, że czasy żartów o misce ryżu naprawdę się skończyły. Zwłaszcza wziąwszy na tapet fakt, że w 2025 roku w Chinach wyprodukowano grubo ponad 34 mln samochodów. Europa i Stany Zjednoczone razem wyprodukowały o kilka milionów aut mniej.
zobacz więcej:
24.03.2026 22:27, Filip Dąbrowski
24.03.2026 22:11, Filip Dąbrowski
24.03.2026 21:52, Marcin Szermański

Polskie prawo niby gnębi szarlatanerię, ale prawo unijne chroni homeopatów, co utrudnia walkę z tym zjawiskiem
24.03.2026 20:11, Rafał Chabasiński
24.03.2026 19:41, Mateusz Krakowski
24.03.2026 19:25, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 12:17, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 12:06, Aleksandra Smusz
24.03.2026 11:56, Mateusz Krakowski
24.03.2026 11:47, Rafał Chabasiński
24.03.2026 10:20, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 8:01, Rafał Chabasiński
24.03.2026 7:35, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 6:21, Mariusz Lewandowski

20 mln euro z Brukseli dla ukraińskich startupów. Balony zamiast dronów i woda pitna w strefach wojennych
23.03.2026 17:33, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 12:04, Aleksandra Smusz
23.03.2026 11:21, Jakub Bilski
23.03.2026 10:12, Jerzy Wilczek
23.03.2026 9:30, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 9:07, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 8:25, Mariusz Lewandowski

2000 euro rocznie za bycie katoliczką — zrezygnowała i straciła wszystko. Ale Trybunał stanął po jej stronie
23.03.2026 7:43, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 7:03, Mariusz Lewandowski

Ty dajesz monterowi swój podpis na tablecie. Play wybiera sobie, na jaką i jak drogą umowę go nałoży
22.03.2026 19:58, Jerzy Wilczek
22.03.2026 19:16, Rafał Chabasiński
22.03.2026 14:30, Aleksandra Smusz

























