Amnesty International chce legalnej prostytucji

Codzienne Firma Gorące tematy dołącz do dyskusji (1) 14.08.2015
Amnesty International chce legalnej prostytucji

Udostępnij

Michał Grązka

Prostytucja może ulec całkowitemu zdepenalizowaniu. To rezultat ostatnich decyzji Amnesty International.

W Polsce od wielu lat sama prostytucja nie jest karalna. Wbrew prawu jest jednak stręczycielstwo, sutenerstwo i kuplerstwo, czyli czynności towarzyszące zjawisku. Wszystko wskazuje na to, że nawet w krajach, w których przysłowiowy najstarszy zawód świata był do tej pory karany, teraz będzie całkowicie zdepenalizowany.

Ponad 400 delegatów Amnesty International zebranych w Dublinie zdecydowało o rozpoczęciu prac nad programem ochrony praw człowieka osób świadczących usługi seksualne. Po jego utworzeniu organizacja będzie przekonywać kolejne rządy, aby te przyjęły jej racje i traktowały prostytutki wg ustalonych, nowych reguł.

W czym ma pomóc depenalizacja? Przede wszystkim w tym, aby kobiety świadczące usługi seksualne nie bały się zgłaszać przypadków napaści, nadużyć, wykorzystywań czy nakłaniania do prostytucji. W chwili, gdy działanie takie jest karalne, ciężko prosić o ewentualną interwencję władz, w obawie o bycie aresztowanym za dokonywanie nielegalnych czynów.

W krajach, w których prostytucja została już zalegalizowana, jak np. w Niemczech, można już dostrzec liczne konsekwencje. Państwowe fundusze są zasilane przez nowe podatki, a kobiety trudniące się omawianym zawodem uzyskują świadczenia medyczne czy składki emerytalne.

Niestety, więcej jest negatywnych konsekwencji. Wśród nich wymienia się głównie przymuszanie do pracy oraz handel ludźmi. Często z krajów takich jak Rumunia czy Bułgaria siłą sprowadza się kobiety do państw, w których prostytucja jest legalna i zmusza się je do świadczenia usług seksualnych.

Jak w praktyce działanie Amnesty International wpłynie na bezpieczeństwo kobiet, a także na gospodarkę krajów, okaże się dopiero w przyszłości, gdy zmiany wywrą realny wpływ. Póki co możemy rozważać wszelkie za i przeciw, jednak zostało to już zrobione – właśnie podczas głosowania w Dublinie.

Fot. tytułowa: shutterstock.com