Finał żarówkowej afery o 10 zł. „Żelazna naczelnik” urzędu skarbowego wycofa apelację od wyroku

Gorące tematy Na wesoło Państwo dołącz do dyskusji (662) 15.11.2018
Finał żarówkowej afery o 10 zł. „Żelazna naczelnik” urzędu skarbowego wycofa apelację od wyroku

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Ta prowokacja skarbówki to szczyt szczytów – kobiety, które błagały o wymianę żarówki w warsztacie były podstawione przez urząd skarbowy. Wreszcie jest dobra informacja – nieustępliwa naczelnik wycofa apelację od wyroku. Jest i zła wiadomość – wygląda na to, że „żelazna naczelnik” pozostanie na stanowisku.

Być może jest to nie tylko najbardziej kuriozalna prowokacja skarbówki w historii – niewykluczone, że to najbardziej kuriozalna prowokacja w ogóle. Szerzej opisywaliśmy ją dzisiaj rano. Biedne kobiety zajechały do warsztatu samochodowego i błagały o wymianę żarówki. Mechanik zrobił to za 10 zł. Potem się okazało, że to tylko prowokacja skarbówki – i biedny pomocny mechanik musiał zapłacić mandat w wysokości 500 zł.

Mechanik wolał się jednak sądzić niż płacić – i sąd nie wymierzył mu kary, ale naczelnik US, pani Małgorzata Sipko, niestrudzenie się odwoływała. Być może cała akcja to był jej pomysł i nie chciała, by byle sąd sprawił, że tak genialna prowokacja ostatecznie nie wypali…

Ale mamy finał sprawy – przynajmniej wszystko na to wskazuje.

Naczelnik Urzędu Skarbowego wycofa apelację od wyroku Sądu Rejonowego w Bartoszycach – informuje rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie, czytamy w serwisie Gazeta.pl.

Prowokacja skarbówki. Mechanik wygrał – tak jakby

Tym samym sprawa zostanie zakończona na etapie wyroku skazującego uznającego oskarżonego winnym popełnienia zarzucanego mu czynu, jednocześnie odstępującego od wymierzenia kary i nie dopatrującego się żadnych uchybień ze strony działań pracowników urzędu skarbowego – mówi dalej rzecznik olsztyńskiej Izby.

Oczywiście można uznać, że pomocny mechanik wygrał tę sprawę – w końcu nie będzie musiał płacić. Wygląda też na to, że nadambitna pani naczelnik została nieco przystopowana przez swoich przełożonych.

Jednak po pierwsze, w mocy pozostaje wyrok skazujący. A to sygnał od państwa, że jednak pomoc człowiekowi w potrzebie nie spotka się ze zrozumieniem – a co najwyżej z odstąpieniem od kary.

Po drugie, wygląda na to, że pani naczelnik zachowała swoje stanowisko. A to oznacza, że państwo przyzwala na tego rodzaju durne prowokacje. A jednocześnie jest zaskakująco wyrozumiałe wobec tych, którzy chcą przejmować banki za złotówkę... Warto jednak docenić tutaj zarówno samego mechanika, jak i szefa warsztatu. Większość osób nie chciałaby w takiej sytuacji konfrontacji ze skarbówką. Oni za wygraną nie dali – i oby kolejne ofiary takich prowokacji zachowywały się podobnie.