1. Home -
  2. Edukacja -
  3. Nie dostałeś się na wymarzoną uczelnię? Jest na to sposób

Nie dostałeś się na wymarzoną uczelnię? Jest na to sposób

Dla wielu żaków ważny jest nie tylko wybrany kierunek, ale także studiowanie go na wymarzonej uczelni. Połączenie jednego z drugim nie zawsze się udaje. Jednak można sobie z tym poradzić.

Aleksandra Smusz06.09.2025 12:15
Edukacja

Alternatywę dla poprawiania matury stanowi przeniesienie się ze słabszej uczelni na lepszą

Nie jest sztuką dostanie się np. na prawo w kiepskiej szkole wyższej. Sztuką jest możliwość studiowania go chociażby na UJ czy na UW. Jednak prawo, a także np. medycyna to kierunki, na jakie trudno się dostać, zwłaszcza w kilku największych miastach w Polsce. Niektórzy próbują to robić latami.

W dzisiejszych czasach nie ma już egzaminów wstępnych na studia. W praktyce więc plan ubiegania się o przyjęcie na nie przy kolejnym podejściu oznacza konieczność ponownego przystępowania do matury, by uzyskać z niej lepszy wynik.

Alternatywę dla takiego rozwiązania stanowi czasowa akceptacja kształcenia w słabszej szkole wyższej i przeniesienie się na tę wymarzoną po zaliczeniu I roku.

Samo przyjęcie na studia od II roku może pójść gładko. Kłopot to różnice programowe

Podstawowy warunek w opisanym przypadku stanowi zaliczenie I roku na tym samym kierunku, który nas interesuje. Oczywiście najlepiej jest zrobić to w sesji podstawowej z dobrymi wynikami.

Później trzeba złożyć podanie o przyjęcie na studia tam, gdzie chcemy je kontynuować od II roku. Osobą decyzyjną w tej sprawie zwykle jest dziekan.

Choć można to zrobić już w czerwcu, najbardziej właściwy czas na działania stanowi wrzesień. Dopiero pod jego koniec władze uczelni wiedzą bowiem, ile osób z I roku zrezygnowało ze studiów bądź zostało z nich skreślonych.

Zazwyczaj miejsca tych, którzy nie podołali nauce, mogą zająć inni. Dziekani na ogół chętnie zgadzają się na takie „transfery”, bo każdy żak oznacza dla szkoły wyższej pieniądze.

Gdy uzyskamy zgodę, dalsze formalności najczęściej obejmują konieczność rezygnacji z nauki we własnej uczelni. Potem trzeba dopełnić procedur związanych z ustaleniem różnic programowych. I dopiero tu zaczynają się schody.

Jeśli przykładowo chcemy się przenieść z KUL-u na UW, to w stolicy będziemy musieli zaliczyć wszystkie przedmioty, których nie mieliśmy w Lublinie.

Programy studiów w ramach tych samych kierunków często znacznie się różnią

W praktyce konieczne może być więc zdanie w ramach indywidualnego toku nawet połowy egzaminów z I roku. Oczywiście na to otrzymamy dość długi czas: dwa lub nawet trzy semestry. Ale na pewno będzie nas czekać masa nauki.

Choć samo uzyskanie statusu studenta w wymarzonej uczelni od II roku jest łatwe, zdanie zaległych egzaminów na ogół stanowi duże wyzwanie. Na pytanie, czy ma to sens, każdy musi sobie odpowiedzieć indywidualnie.

Pamiętajmy jednak, że niektórzy próbują dostać się na wymarzoną uczelnię latami. Gdy się to nie udaje, przeniesienie się z mniej obleganej szkoły wyższej na topowy uniwersytet wydaje się całkiem sprytnym wyjściem.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi