- Home -
- Moto -
- Przestańmy się wstydzić żużla. Obok Lewandowskiego, to nasz najlepszy sportowy produkt eksportowy
Przestańmy się wstydzić żużla. Obok Lewandowskiego, to nasz najlepszy sportowy produkt eksportowy
Sezon żużlowy dobiega końca. Jeszcze parę tygodni temu wszystkie stadiony wypełniały się hukiem silników, zapachem metanolu (a właściwie oleju rycynowego) i emocjami, które trudno porównać z czymkolwiek innym w sporcie. Teraz zostało już tylko kilka zawodów, a wielu snuje wizje, jaki będzie sezon 2026. Jak zapamiętamy 2025? Bartosz Zmarzlik został po raz szósty mistrzem świata. Sześć tytułów – najwięcej w historii, tyle samo co legendarni Tony Rickardsson i Ivan Mauger. I co? I w Polsce zamiast dumy często słyszymy: „ależ to tylko żużel, kogo to obchodzi?”.

Otóż obchodzi. I powinno obchodzić bardziej
Prawdą jest, że lata globalnej świetności żużla już minęły. W Wielkiej Brytanii kolejne kluby znikają z mapy, tory zamieniane są w działki pod nowe osiedla – niegdyś był to główny ośrodek żużlowy. Szwecja i Danie – tam się coś dzieje, w mniejszym stopniu też Czechy, Niemcy, Francja. Tylko Polska trzyma poziom – najwyższy poziom.
Ekstraliga to upragnione miejsce jazdy dla żużlowców z całego świata. W sezonie 2024 średnia frekwencja na meczach ekstraligi przekroczyła dziesięć tysięcy widzów na spotkanie, a rekordowy mecz przyciągnął blisko siedemnaście tysięcy fanów. To są liczby, o których wiele drużyn piłkarskich w Polsce może tylko pomarzyć. Młodzi trenujący w odległej Australii mają jeden cel – dostać propozycję z Polski.
Polak mistrzem świata, polska drużyna faworytem do drużynowego mistrzostwa świata – brzmi wspaniale. Fascynujące – trudno, żeby nie było inaczej, gdy mamy takie zasoby. Dla jednych będzie to obiekt drwin, a ja widzę w tym nie tylko powód do dumy, ale do dalszego działania. To, że żużel w innych miejscach się zwija, to nie powód, aby również go porzucić. To szansa, aby właśnie Polacy reaktywowali żużel w upadających ośrodkach lub zanieśli go w zupełnie nowe rejony.
Nasza marka narodowa
Zamiast być z tego dumni, chowamy żużel do szuflady z napisem „nisza”. Tymczasem powinniśmy traktować go jak markę narodową. Bo co z tego, że to sport mało popularny globalnie? Krykiet jest praktycznie nieznany poza dawnymi koloniami brytyjskimi. Amerykański futbol praktycznie nie istnieje w Europie, a w Stanach Zjednoczonych jest większy niż cokolwiek innego. Corrida – choć kontrowersyjna, wciąż jest symbolem Hiszpanii. Sztuki walki przez lata pozostawały zarezerwowane dla Azji, aż w końcu podbiły świat. Nikt się nie wstydzi, że ich sporty są „lokalne”.
Żużel powstał w Australii, ale dziś jest w polskich rękach. To my mamy zawodników, infrastrukturę, ligę i kibiców. Jeśli tego nie wykorzystamy, to będzie to zwyczajnie marnotrawstwo. To jest produkt, który mamy na wyłączność i którym moglibyśmy się chwalić. Chodzenie na żużel stało się dla wielu tradycją – praktykowaną międzypokoleniowo. Za każdym razem, gdy jestem na jakichś zawodach, to widzę rodziców z dziećmi, a nawet z dziadkami – trzy pokolenia pochłonięte żużlem.
Jeśli my sami będziemy traktować żużel z dumą, a nie z poczuciem zażenowania, to łatwiej będzie nim zainteresować innych. To my jesteśmy najlepszymi ambasadorami. Weź znajomych, którzy nigdy nie byli na żużlu. Jeśli nigdy nie byłeś na zawodach, bo w telewizji wyglądają na nudne – w pełni rozumiem. Spróbuj jednak na żywo, jeśli ktoś cię zaprosi – to trochę jak z muzyką na żywo. Inne otoczenie, inne wrażenia dźwiękowe, a w tym wypadku również zapachowe.
To co mamy zrobić?
Kiedy mówi się „Polska” za granicą, wciąż dominuje zestaw: Lewandowski, pierogi, Chopin, Solidarność i papież. Niech żużel wyjdzie poza stadion. Kampanie promocyjne czekają. Gdzie jest Ministerstwo Sportu i Turystyki? Dlaczego by nie wspierać żużlowych aspiracji za granicą? Zamiast czekać, aż świat sam się zainteresuje, trzeba mu żużel zawieźć. Przyznam, że jednym z moich naiwnych marzeń jest to, aby tak jak Formułą 1, żużlem zainteresowali się arabscy szejkowie. Zawody na pustyni na Półwyspie Arabskim? Nikt przez moje fantazje nie ucierpi.
To nie futbol amerykański, który na początku trzeba oglądać z włączoną instrukcją, aby zrozumieć, o co w nim chodzi. Zasady żużla są proste: czterech zawodników, cztery okrążenia, pierwszy na mecie wygrywa. To idealnie pasuje pod obecny świat, w którym attention span jest niebywale krótki. Żużel ma format socialmediowy i z tego trzeba korzystać. Już teraz oficjalne profile Ekstraligi czy Speedway Grand Prix robią dobrą robotę, ale nie wychodzą poza żużlową bańkę. To jest klucz do sukcesu – nowe formaty promocji, a może nawet nowe formaty zawodów. Ci, którzy już lubią żużel, i tak od niego nie odejdą. To zbyt uzależniające.
Fot. tytułowa - Marcin Baran na licencji CC BY 2.0
27.03.2026 12:42, Aleksandra Smusz
27.03.2026 12:03, Mateusz Krakowski
27.03.2026 11:09, Edyta Wara-Wąsowska

Inspekcja Handlowa ma dla nas smutne dane. Nieprawidłowości w blisko 50 proc. skontrolowanych punktów handlowych
27.03.2026 10:11, Marcin Szermański
27.03.2026 9:13, Edyta Wara-Wąsowska
27.03.2026 8:53, Marcin Szermański
27.03.2026 7:35, Jakub Kralka
27.03.2026 6:25, Aleksandra Smusz
27.03.2026 5:31, Mateusz Krakowski
27.03.2026 4:14, Marcin Szermański
26.03.2026 19:20, Mariusz Lewandowski
26.03.2026 18:14, Jerzy Wilczek
26.03.2026 17:28, Jerzy Wilczek
26.03.2026 17:12, Mariusz Lewandowski
26.03.2026 16:13, Mateusz Krakowski

To że premier ścina VAT na paliwo i zapowiada pakiet CPN, nie znaczy jeszcze, że na stacjach zapłacimy mniej
26.03.2026 15:20, Mariusz Lewandowski
26.03.2026 15:16, Aleksandra Smusz
26.03.2026 14:27, Piotr Janus
26.03.2026 13:40, Rafał Chabasiński
26.03.2026 12:49, Mateusz Krakowski
26.03.2026 12:02, Edyta Wara-Wąsowska
26.03.2026 11:18, Marcin Szermański
26.03.2026 10:36, Mateusz Krakowski
26.03.2026 9:52, Edyta Wara-Wąsowska
26.03.2026 9:06, Marcin Szermański
26.03.2026 8:17, Filip Dąbrowski
26.03.2026 7:30, Mariusz Lewandowski
26.03.2026 6:58, Filip Dąbrowski



























