Co się musi stać, aby słowo „WESZŁEM” zostało uznane za poprawne? Kto stwierdza „legalność” danego słowa w języku polskim?

Codzienne Gorące tematy dołącz do dyskusji (338) 23.09.2018
Co się musi stać, aby słowo „WESZŁEM” zostało uznane za poprawne? Kto stwierdza „legalność” danego słowa w języku polskim?

Udostępnij

Emilia Wyciślak

„Weszłem”, „przyszłem”, „wiater”, „swetr” i tak dalej. Obecnie takie formy tych wyrazów są uznane za błędne. Pewnego dnia jednak może się okazać, że nie będziemy mogli się na nie obruszać, bo zostaną uznane za poprawne. Kto o tym decyduje?

Na wstępie chcę uspokoić wszystkich, którzy obawiają się, że gdzieś istnieje jakaś straszliwa komisja, która rozpatruje każde słowo i wsadza do więzień tych, którzy się potkną. To znaczy: istnieje Rada Języka Polskiego, to prawda. Do więzień nie wsadza, tylko ciężko wzdycha, kiedy ktoś w debacie publicznej błąd popełnia (a robi to każdy, nawet ktoś z dyplomem magistra lub tytułem doktora – zdarza się także mnie, czego nasi mili czytelnicy nigdy nie omieszkają mi wypomnieć). Zakres uprawnień Rady wyszczególnia Ustawa o języku polskim. W skrócie, jest to opiniotwórczy organ, który debatuje nad zmianami w języku, odpowiada na zapytania, opiniuje imiona – nawet te najgłupsze. Przesyła również – nie rzadziej niż raz na dwa lata – do Sejmu Sprawozdanie o ochronie języka polskiego (to zawsze jest bardzo komiczny dokument, dowodzi między innymi, że strony konsulatów i ambasad często nie mają kompletnych informacji w języku polskim).

Rada Języka Polskiego rozpatruje również zapytania, odpowiada na palące kwestie i… tak, pewnego dnia może uznać, że słowo „weszłem” może być swobodnie używane bez syków i parsknięć.

Rada Języka Polskiego

Istnieje takie pojęcie jak „uzus językowy”. W dużym skrócie jest to pewien zwyczaj, którego nabywamy w języku. Jeśli nagle połowa Polaków zacznie nagminnie używać słów typu „weszłem”, zacznie się pojawiać ono w mediach, ludzie uparcie będą je stosowali – Rada Języka Polskiego uzna wtedy (pewnie z bólem serca), że słowo to wchodzi to normy i jest poprawne. To oznacza, że nauczyciel na lekcji nie będzie już mógł podkreślić błędu, urzędnik nie powinien na nas spojrzeć spode łba, a pan polityk będzie mógł z mównicy powiedzieć, że „weszłem do Sejmu po to, by poprawiać byt Polaków”. Tak może być.

Ciekawa jest też sytuacja ze słowem „wziąść”. Profesor Jerzy Bralczyk (wiceprzewodniczący Rady) wziął posłankę Krystynę Pawłowicz w obronę, kiedy użyła tej formy. Twierdził on, że tak pisali Sienkiewicz i Mickiewicz – i chociaż nie jest to zgodne z obecnie przyjętymi zasadami, to nie trzeba być przesadnie okrutnym.

Nauczyciele powtarzali nam też często, że jeśli popełnimy błąd językowy w piśmie do urzędu, to nie zostanie ono przyjęte, albo zostaniemy potraktowani niepoważnie. Jakkolwiek pochwalam zachętę do korzystania z poprawnej polszczyzny, tak mam złe wieści. Urząd musi przyjąć każde pismo, nawet takie, które roi się od potwornych lapsusów. I jeszcze musi na nie odpowiedzieć!

Uzus wszystko przełknie

Czy istnienie uzusu oznacza, że możemy korzystać z takich form jakich chcemy? To zagadnienie jest o tyle interesujące, że jeden z bardzo znanych polskich polityków, Janusz Korwin-Mikke, uparcie odmawia zastosowania się do reformy pisowni z roku 1936 i w najlepsze pisze „puhar”. Chociaż Rada Języka Polskiego by się z nim nie zgodziła, to zdaniem profesora Marcina Zielińskiego, ona jedynie opiniuje – a piszący mogą się dostosować lub nie. Innego zdania był członek RJP, Jerzy Podracki, w którego opinii:

Mamy prawo ustalać przepisy tylko w jednym, choć bardzo ważnym zakresie. Chodzi o przepisy ortograficzne oraz interpunkcyjne. W tym zakresie uchwały Rady Języka Polskiego są wiążące dla wszystkich piszących.

Ale jak mówię: do więzienia nikt za to nikogo nie zamknie. Tyle tylko, że język, jako twór ciągle się zmieniający, w pewnym momencie może zaakceptować formy, które dzisiaj nas mierzą. Lecz jak to czasami mówią studenci filologii polskiej, uzus wszystko przełknie. Nawet „puhar” i „wziąść”, jeśli będzie taka potrzeba.

Pewnego pięknego dnia możemy więc znaleźć w piśmie urzędowym zapis o tym, że można „wziąść” za coś odpowiedzialność. Wystarczy ludzkie działanie i jedna, magiczna uchwała Rady Języka Polskiego… lub nagła reforma tego, co znaliśmy do tej pory.

338 odpowiedzi na “Co się musi stać, aby słowo „WESZŁEM” zostało uznane za poprawne? Kto stwierdza „legalność” danego słowa w języku polskim?”

  1. Mówienie „poszłem”, „wyszłem” itp to nic innego jak objaw zniewieścienia, w końcu jest to połączenia męskiej i żeńskiej formy.

  2. Pisałem kiedyś do RJP w sprawie odmiany swojego nazwiska i otrzymałem oficjalną opinię. Choć na odpowiedź czekałem kilka lat…

    • Pisownia polska to pikuś przy angielskiej, gdzie niemal wszystkie słowa pisze się inaczej niż wymawia i trzeba mieć wykuty na blachę cały słownik.

      • No nie wiem… Wystarczy 8 lat nauki angielskiego w szkole żeby w miarę zrozumieć jak się to czyta i pisze, ale ogarnięcie polskiego i tych bezsensów typu „ch” „h” „rz” „ż” to o ja cie panie

      • No to chyba angielskiego nie znasz. W języku polskim cz nie czytasz jako cyzy i w angielskim też masz takie dwu i wieloznaki tyle że mogą one n.p. być podzielone innymi literami (split diagraph) lub łączyć się w całe człon.

  3. Błędy, mniejsze lub większe, popełnia każdy z nas i bardzo dobrze, że jest ktoś, kto nad tym chociaż do pewnego stopnia czuwa i od kogo możemy się uczyć, chociaż szkołę już dawno skończyliśmy. Jednak czasem mam wrażenie, że Rada nie nadąża za językiem, który bardzo szybko się zmienia (chociażby w kwestii zapożyczeń), niechętnie uznaje słowa nowe (czy to zapożyczone, czy to nasze rodzime neologizmy) i niechętnie przyznaje, że jakichś form, choć są poprawne, nikt poza nimi samymi nie używa. Język jest jak żywe stworzenie, które rośnie, zmienia się, w końcu umiera. Tempo zmian, jakich doświadczają dziś języki, jest spowodowane tempem zmian, jakich doświadcza cała cywilizacja ludzka, i to po prostu trzeba wziąć pod uwagę.

  4. Super, że poruszyliście ten temat.
    Ostatnio akurat myślałem nad zmieniającym się językiem. Tutaj pytanie do osób bardziej obytych w tych tematach. Czy jest jakaś lista np. nowych, albo zmienionych słów, które stały się oficjalnymi? Bo jak od lat siedzę w internecie, to nie kojarzę, żeby ktokolwiek nagłaśniał takie zmiany w słownictwie, podczas gdy bodajże w USA jakiś czas temu zakwalifikowano chociażby słówko „lol” jako oficjalne. :)
    Czy ktoś mógłby podesłać adres strony, czy innego medium, gdzie byłyby wypunktowane takie zmiany w języku polskim i to najlepiej nawet kilka- kilkanaście lat do tyłu? :)

    • Raczej nie ma takiego miejsca. Poszczególne słowniki pod różnymi redakcjami czasem mocno się różnią. Częściowo może cię naprowadzić słownik do gry w Scrabble opracowywany przez Polską Federację Scrabble. Tam co jakiś czas uwzględniają zmiany wprowadzane w słownikach wydawanych przez PWN.

  5. Tylko ignoranci używają takich form.
    Jak ma wyglądać odmiana takiego cudeńka?
    ja – weszłem
    on – …… wszoł?

  6. Weszłem i wziąść raczej nie zostaną uznane za prawidłowe, bo nie da się ich prawidłowo odmienić.
    Natomiast czasem zaskakujący jest brak w słownikach słów, które wydają nam się oczywiste. Nigdzie nie ma okiwać. Włącznik jest tylko u Doroszewskiego…

  7. Już wyjaśniam. Musi minąć ok. 40 lat, w ciągu którego jakiś Alanek lub Brajanek skończy polonistykę, zdobędzie nominację profesorską i zasiądzie w Radzie Języka Polskiego. Innej drogi, dla tej formy słowa „wejść” nie widzę…

  8. Oczą własnym nie wieżę! Tu pisze że chcom polszczyzne dopasować do analfabetuw? Bujcie sie boga upadek polski!

  9. Zdania typu „otwarłem oczy, we czwartek godzinę później niż zwykle” mówią o naszym interlokutorze więcej niż 1000 słów. A są poprawne, przez podobne kwiatki motłoch mówi poprawnie…

  10. Mnie najbardziej śmieszy jak wydawałoby się poważni ludzie mówią „pótorej roku”. To już nie jest błąd tylko oznaka braku podstawowych zasad gramatyki. Logicznego myślenia chyba też.

  11. Myślę, że obywatel powinien móc (módz?) nie przyjąć pisma od urzędu, jeśli są błędy. Przecinek to już znak do niczego niepotrzebny. Błędy interpunkcyjne pojawiają się nie tylko w gazetach, ale nawet w wyrokach sądowych. Albo takie potworki jak w reklamie InterCity: „inteligencję odziedzicza się po matce”…

  12. Podobno uzus sprzyja zmianom, ale jeśli zaproponuję pisownię „Newada”, to większość prawomyślnych napisze, że zgodnie ze słownikami powinno być (nadal) „Nevada”, zatem w jaki sposób (kiedy?) ma to angielskie słowo być spolszczone? Mamy „Pensylwania, Kolorado, Teksas”, ale za „Newada” nauczyciel może obniżyć ocenę za dyktando lub wypracowanie. Czy RJP może wyjaśnić, dlaczego nie zmieniono V na W i to już dawno? I czy profesorowie w ogóle dyskutują na ten temat?

  13. „Mamy prawo ustalać przepisy tylko w jednym, choć bardzo ważnym zakresie.
    Chodzi o przepisy ortograficzne oraz interpunkcyjne. W tym zakresie
    uchwały Rady Języka Polskiego są wiążące dla wszystkich piszących” – skoro V nie należy do polskiego alfabetu, skoro RJP – opiniująca imiona zawierające V – postulowała zamianę w nich na W, skoro są opinie, że polszczyć można wszystkie łatwo spolszczalne nazwy, zatem – co stoi na przeszkodzie, aby słowo „Newada” wprowadzić do słowników, zwłaszcza że jest to bodaj najłatwiejsza do spolszczenia obca nazwa…

  14. Prostaków i nieuków mamy coraz więcej w społeczeństwie i to oni właśnie używają takich form. Dlatego język nam dziadzieje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *