Personel szpitala nie może ratować pacjenta, który znajduje się w karetce przed budynkiem. Rządzący już dawno powinni zmienić przepisy

Prawo Zdrowie dołącz do dyskusji (189) 16.11.2020
Personel szpitala nie może ratować pacjenta, który znajduje się w karetce przed budynkiem. Rządzący już dawno powinni zmienić przepisy

Adrian Boguski

Spadająca liczba zakażeń nie jest skutkiem wprowadzonych restrykcji, ale zmniejszenia liczby przeprowadzonych testów. Chorych na COVID-19 nie ubywa. Tak każe nam sądzić widok kolejek karetek z pacjentami przed szpitalami w Polsce. Zespoły ratownicze czekają na przyjęcie na SOR, co dzisiaj wydaje się graniczyć z cudem. I gdy cała odpowiedzialność za potrzebującego spoczywa na nich, nie mogą wezwać lekarzy. Nie mogą też pojechać do innych potrzebujących. W takim razie ustawa powinna zezwolić lekarzom na ratowanie pacjentów w karetce.

Nie wypracowano żadnych systemowych usprawnień

Schemat, który zakłada, że karetka z chorym na COVID-19 czy innym potrzebującym pacjentem, na przykład z zawałem czy wylewem, wjedzie przed wejście SOR-u i zostawi go pod opieką lekarzy, był wystarczający przy kilku tysiącach przypadków zakażeń dziennie. Obecnie codziennie oficjalne statystyki informują o ponad 20 tys. zachorowaniach, a system nie tyle nie domaga, ile zaczyna stawać w miejscu.

Przewożenie pacjentów z miasta do miasta również niedługo przestanie być skuteczne. Nie tylko metropolie mają problem z przepełnionymi szpitalami. Dla przykładu szpital w Brzesku już pod koniec października zgłaszał przekroczenie limitów. Zresztą nie tylko łóżek czy respiratorów zaczyna brakować – odnotowuje się nawet brak tlenu w niektórych szpitalach. Sytuacja jest na tyle dramatyczna, że sztuczne płuco niekiedy dostępne jest dopiero wtedy, kiedy zostanie odłączone od pacjenta, którego nie dało się uratować.

Ustawa powinna zezwolić na ratowanie pacjentów w karetce

SOR-y w dużym stopniu nie mogą przyjąć dziś pacjentów chorych na COVID-19 lub innych nagle potrzebujących, ponieważ masa ludzi czeka na wyniki swoich testów covidowych. W tym czasie inni czekają w karetkach przed oddziałem na pomoc. Dr Michał Florek, lekarz Państwowego Systemu Medycznego w rozmowie z serwisem Prawo.pl, przyznał, że należy zezwolić lekarzom SOR-u na ratowanie pacjentów już w karetce, chociażby nawet przez wykonanie im testu na obecność wirusa.

Obecnie jednak ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym wyklucza możliwość ratowania przez lekarzy ze szpitala pacjenta oczekującego przed oddziałem w ambulansie. Dopiero kiedy ratownicy „dostarczą” potrzebującego na izbę przyjęć czy SOR, lekarze mogą się nim zająć. Zmiany we wspomnianej ustawie wydają się więc konieczne. Ratownicy medyczni szybciej zwalnialiby ambulanse i byliby dostępni dla innych, często niecovidowych pacjentów, którzy potrzebują nagłej pomocy w razie zawału czy wylewu.

Nawet jeżeli pomoc personelu szpitala miałaby dotyczyć tylko przeprowadzenia testu, to znaczenie usprawniłaby pracę służby zdrowia. Ciężko chorych na COVID-19 trzeba byłoby przyjmować na oddział, a lekkie przypadki odsyłałoby się już w karetce na leczenie domowe, bez konieczności przyjmowania ich na SOR. Podobnie z pacjentami, których przywieziono do szpitala z powodu wypadków, zawałów, wylewów, czy innych nagłych zdarzeń. Dzięki przeprowadzeniu testu w karetce można byłoby oddzielić ich od chorych na Covid lub niezakażonych pacjentów szpitala.

Klauzula dobrego Samarytanina niejasna

Jeżeli dzisiaj lekarz SOR-u czy inny pracownik medyczny chciałby jednak mimo ustawy ratować pacjenta w karetce, może to zrobić na podstawie klauzuli dobrego samarytanina. Problem z tym przepisem polega jednak na tym, że taka pomoc wyłącza odpowiedzialność karną za nieumyślne błędy medyczne popełnione podczas próby ratunku wyłącznie pacjenta chorego na COVID-19, a przecież nie tylko tacy czekają w karetkach przed szpitalami. Drugi problem z klauzulą polega natomiast na tym, że podpisana przez prezydenta ustawa „antycovidowa”, która wprowadza przepis, nie została jeszcze opublikowana w Dzienniku Ustaw. Z tego względu medycy nie do końca wiedzą, czy można się na nią powoływać. Zamiast jednak natychmiast wprowadzić ją w życie, rząd przygotowuje jej nowelizację.