Biznes chce repolonizacji centrów handlowych, by ratować polskich przedsiębiorców? Sytuacja na rynku jest trudna, a czynsze doskwierają

Biznes Zakupy dołącz do dyskusji (746) 14.04.2020
Biznes chce repolonizacji centrów handlowych, by ratować polskich przedsiębiorców? Sytuacja na rynku jest trudna, a czynsze doskwierają

Paweł Mering

Ograniczenie liczby miejsc, w których ludzie gromadzili się w dużych skupiskach, było ze względów bezpieczeństwa konieczne (o ile zagrożenie koronawirusem jest w praktyce tak poważne, jak przedstawiają to rządzący). Kosztem uratowania ludzkich istnień zadano jednak ogromny cios gospodarce.

Repolonizacja centrów handlowych

Trudno ocenić, czy tak poważny lockdown całego kraju był potrzebny, a także, czy rzeczone działanie jest jakkolwiek sensowne i adekwatne. Zakładając jednak, że państwo musiało szybko i zdecydowanie zareagować w obliczu zagrożenia epidemią, mało kto kwestionuje ograniczenia w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej.

Ten „mało kto”, to w zasadzie osoby fizyczne, nieprowadzące działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy niektórych sektorów znaleźli się w sytuacji kryzysowej, co – niestety – nie spotyka się z jakimś szczególnym zrozumieniem wśród społeczeństwa. Pojawiają się nawet złośliwe komentarze, w stylu „dobrze im tak”, zapominając, że przedsiębiorcy nie otrzymują pomocy socjalnej, a nawet zobowiązani są do uiszczania podatków, świadczeń, czy innych opłat.

Z uwagi na powyższe, a także niezaprzeczalny fakt, że od istnienia przedsiębiorców uzależnione jest istnienie stosunków pracy – a co za tym idzie, rynku pracowniczego – rząd wprowadził tarczę antykryzysową, o której już na łamach Bezprawnika wielokrotnie pisaliśmy. Pakiet zmian nie rekompensuje braku dochodów, a ma jeden, prosty cel.

Niewystarczająca pomoc

Jak zauważa Money.pl, pomoc państwa na podstawie rozwiązań obecnych w tarczy antykryzysowej pozwolić może jedynie na samo przetrwanie (i to niezagwarantowane i niedotyczące wszystkich). W wyjątkowo trudnej sytuacji znaleźć się mogą przedsiębiorcy, którzy działają głównie w centrach handlowych.

Problem stanowią czynsze, a raczej ich wysokość. Podaje się, że nierzadko stanowią one aż 20-25% przychodów przedsiębiorców, dlatego też Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług postuluje, by w kolejnej nowelizacji tarczy antykryzysowej zredukowano wysokość czynszu do 8% przychodów.

Takie „zamrożenie” wysokości czynszów miałoby zostać utrzymane przynajmniej do momentu osiągania przez najemców przychodów porównywalnych do tych, które odnotowywano w 2019 roku. Problemy tego sektora nakreśla w rozmowie z Money.pl Andrzej Rosa, który od 30 lat prowadzi sieć sklepów Royal Collection, mieszczących się w centrach handlowych

Problem z centrami handlowymi

Andrzej Rosa popiera postulat ZPPHiU i wskazuje, że

centra handlowe są obecnie przede wszystkim w rękach firm zagranicznych. A te firmy promują najemców ze swoich krajów. I takie rzeczy najczęściej dzieją się właśnie w czasie kryzysów.

Fakt, że zagraniczni właściciele centrów handlowych są nierzadko powiązani z dużymi sieciami handlowymi, pochodzącymi z tych samych państw (co oni) może utrudnić polskim przedsiębiorcom utrzymanie się na rynku, w szczególności z uwagi na wysokość czynszów.

Sugeruje się także ewentualne przejmowanie centrów handlowych przez rodzime instytucje, przy istotnym udziale skarbu państwa. Jak podkreśla Andrzej Rosa,

Największe polskie firmy handlowe walczą w tej chwili o przetrwanie. Chodzi tu więc naprawdę o tysiące miejsc pracy.

Cel jest niewątpliwie szczytny, chociaż trzeba pamiętać, że obecny kryzys – jeżeli chodzi o przyczynę jego powstania i odpowiedzialność za skutki – należy bardziej do dziedziny siły wyższej, aniżeli do konkretnych podmiotów. Ewentualne działania, mające na celu uratowanie przedsiębiorców, powinny być prowadzone, jednakże z uwzględnieniem ogółu przedsiębiorców tak, by kosztem uratowania jednego przedsiębiorcy nie pogorszyć sytuacji innych, co było wielokrotnie podkreślane, na przykład w odniesieniu do samozatrudnionych.