1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. Rewolucja w spółdzielniach w 2026 r. Wielu lokatorów może być rozczarowanych, choć część się ucieszy

Rewolucja w spółdzielniach w 2026 r. Wielu lokatorów może być rozczarowanych, choć część się ucieszy

Rok 2026 przyniesie ogromne zmiany dla spółdzielni mieszkaniowych i ich lokatorów. Ustawodawca postanowił bowiem zatrzymać proces prywatyzacji zasobów spółdzielczych, zamykając drogę do przekształcania mieszkań lokatorskich w pełną własność dla nowych umów. Jednocześnie projekt przywraca członkostwo tysiącom osób wykluczonym przez reformę z 2017 r. i wprowadza twarde reguły gry dla dłużników oraz zarządów.

Szlaban na własność. Ochrona zasobu czy ograniczenie praw?

Najważniejszą zmianą jest likwidacja mechanizmu przekształcania spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu w odrębną własność. Nowe przepisy, które mają wejść w życie w 2026 r. (najprawdopodobniej w pierwszej połowie), zakładają, że lokale budowane po zmianie przepisów pozostaną na zawsze w zasobie spółdzielni.

Według rządzących chodzi o ochronę majątku spółdzielczego przed trwałym uszczupleniem oraz stworzenie stabilnej formy najmu dla osób nieposiadających zdolności kredytowej. Spółdzielnia, po wygaśnięciu prawa lokatorskiego (np. w wyniku śmierci lokatora bez następców prawnych), nie będzie już mogła wystawić mieszkania na przetarg w celu sprzedaży na wolnym rynku. Będzie za to zobligowana ustanowić kolejne prawo lokatorskie na rzecz nowej osoby.

Ta zmiana ma zapewnić powrót do korzeni idei spółdzielczej, ale jednocześnie koniec marzeń wielu Polaków o relatywnie tanim dojściu do własności w nowych inwestycjach. Co istotne, prawo nie działa wstecz - osoby posiadające już umowy lokatorskie zachowają dotychczasowe przywileje.

Powrót wykluczonych i koniec "spłaty w ostatniej chwili”

Projekt naprawia skutki kontrowersyjnej nowelizacji z 2017 r., która pozbawiła członkostwa w spółdzielniach osoby nieposiadające tytułu prawnego do lokalu (np. małżonków czy mieszkańców budynków na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym). Nowe przepisy przywracają im członkostwo z mocy prawa lub dają roszczenie o ponowne przyjęcie. To przywraca im realny wpływ na zarządzanie osiedlami i prawo głosu na walnych zgromadzeniach.

Z drugiej strony, ustawodawca zaostrza kurs wobec dłużników. Znikają przepisy ochronne, które pozwalały uniknąć utraty mieszkania poprzez spłatę zadłużenia w toku postępowania sądowego. Dotychczasowa praktyka "płacenia w ostatniej chwili” przestanie chronić przed eksmisją. O wygaśnięciu prawa do lokalu będzie orzekał sąd, a spłata długu nie będzie już automatycznie przywracać tytułu prawnego. Ma to zdyscyplinować notorycznych dłużników, którzy latami żerują na majątku wspólnym sąsiadów.

Jawność finansów i kadencyjność prezesów

Reforma uderza także w "beton” zarządczy. Projekt wprowadza kadencyjność zarządów i rad nadzorczych - jedna kadencja potrwa maksymalnie 4 lata.

Choć liczba kadencji nie została ustawowo ograniczona (chyba że statut stanowi inaczej), sam wymóg cyklicznej weryfikacji mandatów ma zwiększyć demokratyczną kontrolę. Dodatkowo spółdzielnie liczące powyżej 500 członków będą musiały prowadzić stronę internetową i publikować na niej najważniejsze dokumenty - uchwały, faktury, umowy z kontrahentami czy sprawozdania finansowe.

Zmiana prawa przyniesie też koniec tajności wydatków - każdy członek spółdzielni zyska prawo wglądu w to, na co idą jego pieniądze z czynszu. Ustanowienie hipoteki na majątku spółdzielczym będzie wymagało pisemnej zgody większości mieszkańców, co ma ukrócić samowolę zarządów w zaciąganiu kredytów pod zastaw osiedli.

Nowe prawo wejdzie w życie w większości po 14 dniach od ogłoszenia, co oznacza, że rok 2026 będzie czasem wielkich porządków w statutach i strukturach spółdzielni mieszkaniowych.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi