Wybierając się na Black Friday czy świąteczne zakupy pamiętajmy, że rośnie oprocentowanie kart kredytowych

Finanse Zakupy dołącz do dyskusji 26.11.2021
Wybierając się na Black Friday czy świąteczne zakupy pamiętajmy, że rośnie oprocentowanie kart kredytowych

Jolanta Szymczyk-Przewoźna

W tej chwili w portfelach Polaków jest ponad 5 mln kart kredytowych. To prawie o połowę mniej niż było 10 lat temu. Korzystanie z karty to najtańszy kredyt, jeśli spłaci się go do końca okresu bezodsetkowego. I najdroższy, jeśli ktoś nie zmieści się w tym terminie. Dlatego karta kredytowa to dobry produkt dla tych, którzy potrafią wziąć z niej to, co najlepsze. Tym bardziej w chwili, gdy rośnie oprocentowanie kart kredytowych.

Rośnie oprocentowanie kart kredytowych

Oficjalnie rozpoczęło się Black Friday. Przed nami jeszcze Mikołaj i Boże Narodzenie. Czyli – sporo wydatków. W takim momencie karta kredytowa może być szczególnie przydatna. Niestety w tym roku czas żniw handlowych zbiega się w czasie z  informacjami z banków o wzroście oprocentowania kart kredytowych. To efekt podwyżki stóp procentowych. Zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim nominalne odsetki maksymalne nie mogą być wyższe, niż dwukrotność odsetek ustawowych plus 3,5 proc. W tej chwili suma tego równania to 9,5 procent.

Wysokość oprocentowania nie jest problemem dla tych, którzy spłacą całe zadłużenie w terminie przypadającym na zakończenie okresu bezodsetkowego. To zwykle ponad 50, a czasem nawet 60 dni. W tym czasie pieniądze za nasze zakupy wykłada bank. Jeśli zmieścimy się ze spłatą, będziemy się cieszyć darmowym kredytem. Zwrócimy bankowi tylko tyle, ile za nas wyłożył. Jeśli przy tym wartość dokonanych transakcji lub ich liczba jest taka, jakiej bank wymaga by korzystanie z karty było darmowe, cieszymy się kredytem bez żadnych opłat i formalności.

Tylko dla zdyscyplinowanych

Jeśli nie spłacimy na koniec okresu bezodestkowego całego zadłużenia,  to zakupy opłacone kartą kredytową będą drogie. Sposób naliczania przez banki odsetek powoduje, że nawet jeśli spłacimy większość zadłużenia na koniec okresu bezodestkowego, to i tak koszt tego kredytu będzie wysoki. Odsetki są naliczane od dnia zakupu, a nie jak wiele osób myśli, od pierwszego dnia od zakończenia okresu bezodestkowego.

Jeśli wiemy, że potrzebujemy więcej czasu na spłatę karty, to warto się zorientować czy bank nie proponuje rozłożenia tego długu na raty. Oprocentowanie jest tu niższe niż w przypadku karty kredytowej. Na pewno jednak dodatkowym kosztem będzie tu prowizja od skorzystania z tego produktu. Dlatego trzeba sobie policzyć co się bardziej opłaca.

Zapomnij o gotówce i przelewach

Korzystając z karty kredytowej zapomnijmy o niej przy transakcjach innych niż bezgotówkowe. Wypłacając pieniądze z karty kredytowej nie dość, że w ogóle nie korzystamy z okresu bezodestkowego, to jeszcze płacimy kilka procent prowizji od wypłacanej kwoty. Nie ma też co przelewać pieniędzy z karty kredytowej na inny rachunek, z którego wypłata nie jest obciążona taką prowizją. W niektórych bankach wysokość prowizji za taki przelew jest wyższa niż w przypadku wypłaty gotówkowej z karty kredytowej.

Jak widać, karta kredytowa to super produkt dla zdyscyplinowanego klienta, który ma pewność, że spłaci ją w terminie, nie ponosząc kosztu w postaci wysokich odsetek. Reszta może wyjść z przygody z kartą kredytową poobijana. Kto umie się nią posługiwać, będzie się cieszył z dodatkowych bonusów, które bank wraz z kartą daje klientom. To na przykład ubezpieczenie, przydatne podczas zagranicznych wyjazdów czy możliwości dostępu do rabatów, zarezerwowanych dla posiadaczy kart kredytowych. Bez karty kredytowej możemy zagranicą nie wynająć samochodu, zarezerwować hotelu czy kupić biletów lotniczych.

Jest jeszcze jedna korzyść z płacenia kartą kredytową, ale debetową też. To chargeback. Bank pomoże swojemu klientowi otrzymać zwrot pieniędzy z transakcji, która nie została zrealizowana lub została zrealizowana, ale nieprawidłowo. Karta kredytowa jest też niezastąpiona w sytuacji nagłej potrzeby większej gotówki. Uruchomienie takiego kredytu zajmuje tyle, co wyjęcie jej z portfela.