Dlaczego rury nie pękają w mróz?
Mechanizm jest zaskakująco prosty. Zamarzająca woda zwiększa swoją objętość o ok. 9 proc., co oznacza, że fragment rury stopniowo wypełnia się lodem, blokując swobodny przepływ. Pomiędzy zatorem lodowym a zamkniętym zaworem gwałtownie rośnie ciśnienie, które prowadzi do powstania mikropęknięć w materiale. Same pęknięcia ujawniają się jednak dopiero wtedy, gdy lód zaczyna topnieć – woda pod ciśnieniem wydostaje się przez uszkodzone miejsca i zalewa pomieszczenia.
Jak wyjaśnia Leszek Zalewski, FM Platform Director w Sodexo Polska, najbardziej narażone nie są całe instalacje, lecz ich „słabe punkty" – miejsca, w których rury mają kontakt z zimnym powietrzem lub gdzie temperatura jest niestabilna. Chodzi m.in. o punkty styku instalacji z fasadą budynku, wjazdy do garaży podziemnych, szachty techniczne oraz pomieszczenia ogrzewane okazjonalnie. W budynkach biurowych problemem bywają nawet aneksy kuchenne przy przeszklonych ścianach, gdzie fragment instalacji wychładza się szybciej niż reszta systemu.
Nawet nowoczesne systemy zawodzą bez regularnych przeglądów
Wiele nowoczesnych budynków komercyjnych wyposażonych jest w systemy heat tracing, czyli kable grzejne chroniące rury w newralgicznych miejscach. Teoretycznie działają automatycznie. W praktyce – jak ostrzega Zalewski – bywa, że czujnik temperatury jest zabrudzony, a sterownik wyłączony po poprzednim sezonie. Przy silnych mrozach taki brak działania może oznaczać zamrożenie instalacji w ciągu zaledwie kilku godzin. Kluczowe jest zatem regularne testowanie tych systemów przed sezonem zimowym, zanim pojawi się pierwszy problem.
Warto też pamiętać o prostym rozwiązaniu – woda w ruchu zamarza wolniej, dlatego czasowe zwiększenie pracy pomp cyrkulacyjnych i podniesienie temperatury w węźle cieplnym daje dodatkowy margines bezpieczeństwa. To rozwiązania, które generują wyższe zużycie energii, ale są nieporównywalnie tańsze niż skutki poważnej awarii. Właściciele budynków, którzy zaniedbują te obowiązki, mogą ponieść poważne konsekwencje – zgodnie z przepisami to na nich spoczywa odpowiedzialność za utrzymanie nieruchomości w należytym stanie.
Drobne detale, które robią ogromną różnicę
Zasady, które stosują profesjonalni zarządcy dużych obiektów, mają też bardzo praktyczne zastosowanie w zwykłych mieszkaniach i domach. Nieszczelna brama garażowa, uchylone okno w piwnicy czy niedomknięta klapa w szachcie technicznym potrafią tworzyć punktowy strumień mroźnego powietrza. W takich miejscach fragment rury może zamarznąć nawet wtedy, gdy w całym pomieszczeniu utrzymywana jest dodatnia temperatura.
Osobnym ryzykiem są instalacje zewnętrzne – krany ogrodowe, nawadnianie tarasów czy sezonowe przyłącza. Eksperci zalecają całkowite odcięcie wody i spuszczenie resztek z instalacji. Samo zakręcenie zaworu wewnętrznego to za mało – woda pozostająca za nim może pod wpływem mrozu rozsadzić armaturę, a podczas odwilży spowodować wyciek do wnętrza budynku. W przypadku takiego zdarzenia warto wiedzieć, jak uzyskać odszkodowanie za zalanie mieszkania – procedura nie jest skomplikowana, ale wymaga szybkiego działania i odpowiedniej dokumentacji szkód.
Pleśń i grzyb – ukryte zagrożenie po awarii
Pęknięcie rury to dopiero początek problemów. Nawet niewielkie przecieki czy zawilgocone fragmenty ścian sprzyjają rozwojowi pleśni i grzybów, które unoszą się w powietrzu w postaci zarodników. Kontakt z nimi może wywoływać podrażnienia dróg oddechowych, kaszel, katar i łzawienie oczu. U osób wrażliwych – dzieci, alergików czy astmatyków – mogą nasilać objawy chorób przewlekłych.
W obiektach biurowych czy hotelowych zawilgocenie zwiększa ryzyko absencji pracowników lub konieczności czasowego wyłączenia pomieszczeń z użytku. Jak podkreśla Zalewski, w Sodexo w razie awarii stosowane są procedury natychmiastowej reakcji: odcięcie wody, osuszanie pomieszczeń nagrzewnicami i wentylacją, kontrola wilgotności czujnikami oraz monitoring rozwoju pleśni. To szczególnie istotne w kontekście obowiązków pracodawcy w zakresie minimalnej temperatury w pracy i ogólnych wymogów BHP – zaniedbanie w tym zakresie może skutkować kontrolą Państwowej Inspekcji Pracy.
Konsekwencje finansowe i prawne – nawet 50 000 zł grzywny
Zgodnie z art. 61 Prawa budowlanego, to na właścicielu lub zarządcy spoczywa obowiązek utrzymania obiektu w należytym stanie technicznym. Zaniedbania w tym zakresie, szczególnie jeśli prowadzą do zagrożenia bezpieczeństwa, mogą skutkować sankcjami administracyjnymi oraz grzywnami sięgającymi nawet 50 000 zł. W przypadku budynków biurowych czy użyteczności publicznej grozi również kontrola Państwowej Inspekcji Pracy i sankcje wynikające z przepisów BHP.
Koszty zaniedbań wykraczają jednak daleko poza ewentualne kary. Pęknięta instalacja może zalać magazyn, wstrzymać produkcję i zmusić pracowników do pracy zdalnej, generując straty liczone w setkach tysięcy złotych. Warto mieć świadomość, że kary za nieprzestrzeganie przepisów BHP mogą sięgnąć nawet 30 000 zł, a w skrajnych przypadkach pracodawcy grozi odpowiedzialność karna. Profilaktyka – regularne przeglądy, testowanie systemów zabezpieczających i uszczelnianie newralgicznych punktów – jest więc nie tylko kwestią rozsądku, ale też wymogiem prawa.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj