Spis powszechny 2021: przez internet spisał się tylko co czwarty Polak. Nie dziwi mnie to, bo wypełnienie ankiety to istna męczarnia

Państwo Prywatność i bezpieczeństwo Technologie dołącz do dyskusji (412) 05.05.2021
Spis powszechny 2021: przez internet spisał się tylko co czwarty Polak. Nie dziwi mnie to, bo wypełnienie ankiety to istna męczarnia

Paweł Mering

Narodowy Spis Powszechny ma w tym roku formułę samospisu internetowego. Niestety, dotychczas spisało się jedynie 5 mln obywateli, co odnosi się do ok. 25% osób obowiązanych do wypełnienia formularza. Co jest tego przyczyną?

Samospis internetowy

Narodowy Spis Powszechny 2021 z uwagi na epidemię koronawirusa – i konieczność rozwoju cyfrowego Polski – ma postać samospisu internetowego. Oznacza to, że każdy obywatel powinien zalogować się do specjalnego serwisu internetowego, a następnie wypełnić formularz spisowy.

Jeżeli ktoś nie będzie chciał skorzystać z takiej formy spisu, to pozostaje możliwość skorzystania z pomocy rachmistrzów. Ci mogą przeprowadzić tzw. wywiad bezpośredni lub pośredni.

Czas na samodzielne spisanie się upływa 30 września 2021 roku. Niedopełnienie obowiązku spisowego jest wykroczeniem. Niedopełnienie obowiązku spisowego skutkuje odpowiedzialnością karną (wykroczeniową). Próba zapisu poza wyznaczonym terminem skutkuje zatem karą grzywny. Samo podanie w formularzu nieprawdziwych informacji stanowi z kolei przestępstwo.

Nie każdy chce się zapisać

TVP informuje, że spisało się już 5 milionów obywateli, a „do akcji” powoli wkraczają rachmistrze. Nie wydaje się mimo wszystko, by była to wartość wysoka.

Zobowiązane do samospisu są co do zasady wszystkie osoby dorosłe. Według oficjalnych danych (za Komisją Europejską) w Polsce jest ok 38 mln ludzi. 60% stanowią osoby w wieku produkcyjnym, tj. mające 18 i więcej lat.

Łatwo wyliczyć, że (nieco zaokrąglając w dół), liczba osób w wieku produkcyjnym to około 22 miliony osób. Tymczasem wpisało się około 5 milionów, co daje wynik na poziomie mniej-więcej 25%.

To bardzo mało jak na sytuację, w której o samospisie internetowym mówi się dosyć często, a panująca epidemia koronawirusa powinna zachęcić ludzi do załatwiania niektórych spraw w sposób zdalny.

Akcja spisowa to wiele problemów

Swego rodzaju porażka samospisu internetowego wynikać może z wielu czynników. Sam formularz jest generalnie niejasny, a ponadto wobec tegorocznego spisu zauważyć można sytuację, która jest chyba jedną z najgorszych. Jest bowiem tak, że z jednej strony pojawia się jakiś obowiązek, a do tego podparty sankcjami karnymi, a jednocześnie prawo odnoszące się do spisu jest mocno niejasne.

Sam rozważałem problematykę tego, czy ochrzczony ateista może zaznaczyć, że nie jest członkiem kościoła, nie narażając się na odpowiedzilaność karną. Podobne wątpliwości – nierozwiane za pomocą FAQ na stronie GUS – dotyczą m.in. problematyki tego, czy 16-17 latek może zapisać się sam (GUS jedynie podaje, że samospisują się dorośli, zaś dzieci do 16 roku życia spisywane są przez rodziców).

Problemy dotknęły też tak prozaicznej kwestii jak to, czy wpisanie wszelkich danych dotyczących domowników zwalnia ich z konieczności wypełniania formularza. Okazuje się, że zasadniczo każdy musi spisać się sam – chyba że chodzi o specjalny formularz dotyczący domowników. Sam formularz nie działa też odpowiednio intuicyjnie, a jego konstrukcja nie ułatwia korzystania z niego. Nie wspomnę już nawet o wpadkach związanych z bezpieczeństwem danych.

Samospis internetowy nie jest więc w żadnym zakresie sukcesem. System działa i… to tyle, co można o nim powiedzieć.

Nie spełnia jednak swojej funkcji. Podawanie szczegółowych danych nie jest przyjemne same w sobie – tym bardziej, gdy w tle pojawia się odpowiedzialność karna – więc tego rodzaju formularze powinny być tak stworzone, by korzystanie z nich było przyjemne i niebudzące żadnych wątpliwości.