Jacek Sasin znalazł źródło problemów walki z pandemią. Jego zdaniem to… lekarze, którzy nie chcą wykonywać swoich obowiązków

Gorące tematy Zdrowie dołącz do dyskusji (733) 13.10.2020
Jacek Sasin znalazł źródło problemów walki z pandemią. Jego zdaniem to… lekarze, którzy nie chcą wykonywać swoich obowiązków

Maciej Bąk

Jacek Sasin o lekarzach: „niektórzy z nich nie chcą wykonywać swoich obowiązków”. I już, niczym za dotknięciem magicznej różdżki, rządzący wyzbywają się odpowiedzialności za dramat w polskiej służbie zdrowia. Minister aktywów państwowych wrócił do retoryki swojej koleżanki partyjnej, która do medyków domagających się lepszych warunków pracy krzyknęła: „Niech jadą” (do pracy za granicę).

Sasin o lekarzach

Jacek Sasin był dziś rano gościem radiowej Jedynki. Był pytany o przygotowanie polskiego państwa do walki z pandemią. Zaczęło się od tradycyjnych formułek: „mamy zabezpieczone środki medyczne”, „liczba respiratorów jest odpowiednia” itp. itd. Ale potem postanowił pójść dalej i zwrócić uwagę na osoby – jego zdaniem – generujące problemy. Według Sasina to… lekarze.

Tym problemem jest chociażby zaangażowanie personelu medycznego, lekarzy. Niestety występuje taki problem jak brak woli części środowiska lekarskiego – chcę to podkreślić wyraźnie, części. Oczywiście bardzo wielu lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego z wielkim poświęceniem wykonuje swoje obowiązki, ale część tych obowiązków wykonywać nie chce.

…mówił Jacek Sasin w radiowej Jedynce. Użył w ten sposób jakże klasycznej abstrakcyjnej konstrukcji mówiącej o nienazwanej „części” środowiska. Części z jednej strony może i niewielkiej, z drugiej na tyle dużej, że rząd może się nimi zasłonić próbując uniknąć zarzutów o nieprzygotowanie do drugiej fali koronawirusa.

Kogo ma na myśli Sasin?

Tak, są lekarze, którzy po otrzymaniu decyzji o skierowaniu do szpitali złożyli odwołania. Wiecie jacy? Zwykle samotne matki albo medycy po 60. roku życia. Dla których wysłanie na niezwykle intensywną pracę do szpitala zakaźnego, pełnego pacjentów z Covid-19, to albo śmiertelne zagrożenie albo destrukcja życia rodzinnego. Z takimi sytuacjami mieliśmy do czynienia już w kwietniu, kiedy to wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł musiał rakiem wycofywać się z takich nieracjonalnych decyzji.

A może Jacek Sasin ma na myśli lekarzy, którzy idą na zwolnienie lekarskie, bo po wielotygodniowej pracy są zdewastowani fizycznie i psychicznie i po prostu muszą się zregenerować? Co może o tym wiedzieć pan Sasin, który przez ostatnich kilka miesięcy cztery razy lądował na kwarantannie i miał mnóstwo czasu na odzyskiwanie sił po jakże męczącym przebimbaniu 70 milionów złotych na wybory, które się nie odbyły?

Polska służba zdrowia w dniu objęcia władzy przez PiS była w słabej kondycji. Tak, również z winy Platformy Obywatelskiej. Ale PiS miał pięć lat by służbę zdrowia zregenerować. Oczywiście nie mógł spodziewać się pandemii. Ale mógł spodziewać się drugiej fali – niestety zamiast tego zmarnował całe lato na wybory i rządowe układanki. Dziś to rządzący, a nie lekarze, są odpowiedzialni za katastrofę, do której zmierzamy. I żadne zaklinania Jacka Sasina nic tu nie dadzą.

(zdjęcie pochodzi z Twittera @MAPGOVPL)

733 odpowiedzi na “Jacek Sasin znalazł źródło problemów walki z pandemią. Jego zdaniem to… lekarze, którzy nie chcą wykonywać swoich obowiązków”

  1. Jak dla mnie pan Sasin od dawna powinien poszukać sobie innej pracy. A dzisiejsza jego wypowiedź jest skandalem i tyle.
    Taka ciekawostka dla tych co nie pojmują skali tego skandalu – wykształcenie samodzielnego lekarza anestezjologa/ it mogącego w obecnej sytuacji ratować życie ludzkie na OIOMach covidowych zajmuje 6 lat po skończonych studiach. Ile lat kształcenia po studiach potrzeba aby zostać wicepremierem?

    ps. pomysł podobno zastosowany w Ostródzie czyli przenoszenie lekarzy POZ do szpitali ma sens o tyle, ze zmaleje liczba testów.

      • Nie wiem czy trudno czy nie trafić. Bo nie trafiłem, choć niestety są okresy ze intensywnie korzystam z ich pomocy. Ale zakładam, ze lekarze nie różnią się znacznie od reszty społeczeństwa, wiec pewnie są tacy samymi jak pracownicy innych zawodów.
        No może nie do końca, bo niektórym się dziwię ze jeszcze pracują w Polsce. Bo spokojnie mogli by pracować w najlepszych zachodnich klinikach.

      • Mam niemal 40 lat i NIGDY żaden lekarz nie sugerował nawet. że też Sasinowi kołkiem język nie stanie, co za drań.
        Więc odpowiadając na pytanie, tak, trudno jest trafić. Moim znajomym, rodzicom, rodzinie też nigdy nie mieli podobnych sytuacji. Niesamowite wręcz, może wygram w LOTTO?
        NIE MUSIMY PRZYZNAĆ!!

  2. Głupi i leniwi lekarze nawet nie potrafią prze****ć 70 milionów złotych na wybory, które się nie odbyły i nie było obowiązującej podstawy prawnej ich przeprowadzenia. Powinni się uczyć od mistrza.

  3. Jakby 70 mln wydano na awaryjne szkolenie na potrzeby obsługi respiratorów to sytuacja mogła by wyglądać lepiej. No ale wolano je wydać na nie-wybory.

    • Nie, nie ma takiej opcji. Nie da się w tydzień nauczyć obsługi respiratorów. Ale gdyby nie dano po 500+ ławki wyborczej to faktycznie inwestycje w system nauki lekarzy dziś by procentowały.
      Społeczeństwu psują takie słowa, łyka je i od dziś wiadomo, to paraliż systemu wina leniwych lekarzy.

          • W sytuacji awaryjnej na pewno się da. Mało tego, właśnie szukają chętnych! (acz w tym momencie nie wiem na czyim twitterze widziałem zdjęcie pisma poszukującego chętnych do obsługi). Z pieczątką, podpisem, adresem.

          • Szukają. Tylko mam obawy co do specjalistów po kursach wieczorowych. No i słuchałem wypowiedzi dziś rano w radiu konsultanta krajowego. Jest na stronach Radia Zet.

          • Dla specjalistów (czyli po specjalizacji) z innych dziedzin czas trwania tzw. kursu intensywnej terapii wynosi 2 lata.

          • Do obsługi respiratora nie potrzebujesz lekarza. Lekarz może nadzorować zespół osób które mogą opiekować się pacjentami, lekarz wzywany w przypadku problemów, samą obsługę pacjentów zapewnia personel. Tak jak w normalnym szpitalu lekarz podaje ci kroplówkę i leki? czy je przepisuje a wykonuje to personel?

          • Obsługa respiratora nie jest statkiem kosmicznym. Generalnie ustawia się tylko kilka parametrów zgodnie z tabelką i zaleceniem lekarza (przyjęcie, obchód) – i tyle.
            To że mają wiele przycisków znaczy że jest dostępna historia, wydruki, analizy, nasycenie mieszanki, testowanie, resetowanie czy ustawianie historii i alarmów i sporo innych rzeczy których normalnie się nie używa.

            ps. nie jestem ekspertem w ich obsłudze ale widziałem jak się to robi.

          • Takie coś załatwia się szkoleniem w ciągu jednego dnia chodzenia razem z kimś wyszkolonym który pokazuje co robi i mówi co robi.

            Patrz tu masz kontrole, pacjent ma takie tętno i ciśnienie co pokazuje kardiomonitor, wyrównujesz strzałkami i zatwierdzasz zielonym i enter, alarmy są ustawione, jakby się coś działo od tego jest krótki alarm – trzeba podejść i skontrolować czy podawanie tlenu nie jest za szybkie lub za wolne i czy ciśnienie nie odbiega od normy. W razie zatrzymania akcji serca, migotania lub wykryty zostaje atak to włącza się alarm ogólny i zbiega się ekipa reanimacyjna.

            Tak mniej więcej … nie, to nie jest obsługa statku kosmicznego. To tylko się tak wydaje. A od konkretnych parametrów i tak nie są te osoby na szybko przeszkolone tylko lekarz.

          • Dokładnie, sama obsługa respiratora (urządzenia) nie jest aż tak skomplikowana, każdy bardziej ogarnięty technicznie a chcący się nauczyć da radę po powiedzmy kilku dniach tygodniu do dwóch tygodni szkolenia z kims doświadczonym, chcącym przekazać wiedzę i umiejętności, oraz instrukcją obsługi i może możliwością poćwiczenia ze „sztucznym pacjentem-symulatorem” . Oczywiście nie mówię o zaintubowaniu, a właśnie jak wspomiał przedmówca lekarz intubuje i przekazuje info o potrzebnych parametrach, a osob przeszkolona tylko nadzoruje i ewentualnie wykonuje proste czynności typu jakaś wymiana zaworka , rurki bo aktualny juz się zużył (jeżeli potrzebne , nie znam się na tym, ale wiem po sobie że skoro opanowałem robienie badań na gamma-kamerze co jest trochę bardziej skomplikowane, to i obsługę znacznie prostszego respiratora dałbym rade, oczywiście wszelkie czynności przy pacjencie typu podanie preparatu realizował personel medyczny (lekarz, pielęgniarka), a ja ogarniałem częśc techniczną badania.

          • No moja praca – technik policyjny – to też nie sterowanie statkiem kosmicznym, ale jakoś nie bierzemy do niej ludzi po 2 miesięcznym kursie…

          • No argument nie do zbicia w sumie.

            Ale jakby w celu ratowania życia było nagle zapotrzebowanie na techników policyjnych, to by się dało – co nie?
            Tzn. nie wiem co konkretnie robisz, ale jak chodzi o foto, zabezpieczanie śladów, miejsca zdarzenia, przeszukania etc. to nie jest to jakoś specjalnie trudne, prawda? Gorzej jak technik kryminalistyki ze zbieraniem i analizą śladów od papilarnych przez bio aż po DNA („coś jak w CSI”) – to już wyższa półka i faktycznie 2 miesiące nie starczą. Pewnie 2 lata to mało ;)

    • Gdyby nie zmarnowano około 100 miliardów zł przez ostatnie 5 lat to nie potrzeb by nowelizować budżetu i nie byłoby około 109 mld (oficjalnego) deficytu, skąd 100 mld , niedziałające 500+ kosztujące podatników teraz ok 42 mld rocznie, (wcześniej około 20 mld rocznie) efekt władza jaka jest, brak wzrostu dzietności, wzrost poziomu ubóstwa (dane GUS) , a na ile pamiętam miało być odwrotnie.

      Inne Państwa w tym czasie miały brak deficytu , ba nadwyżki budżetowe i zbudowały sobie poduszkę finansową finansując z niej pomoc dla części branży turystycznej (zamieniając hotele i pensjonaty w izolatoria) i gastronomicznej dostarczającej do tych izolatoriów posiłki dla izolowanych i personelu, czyli zwyczajnie mądrzej je wydając.

      • Kolego, Ty oceniasz te 100 mld jako zmarnowane pieniądze. Ok. Masz prawo. Ja twierdzę coś innego. Ale powiedz mi w taki razie, na co wydano 0,5 biliona złotych plus dziura vat za czasów koalicji PO/PSL Bo ze 100 mld to wiadomo…

  4. Zawsze Nasz największy Myśliciel może się zgłosić na wolontariat do szpitala lub SOR. Mam nadzieję, że tam sprawdzi się bardziej niż przy organizacji wyborów.

  5. Sasin ty lepiej wpierw oddaj te 70 baniek z własnej kieszeni za wybory, które się nie odbyły, a potem dyskutuj mordo.
    Zakłamany pajac aż do szpiku kości.

  6. Moja siostra jest pielegniarka na poltorej szpitala, zmiany 12h na caly etat + na pol etatu w innym. Zarabia smieciowe pieniadze po wielu specjalizacjach ktore zrobila, pracuje w weekendy, swieta, wigilia jest taka ze wpada o 16, dwa dania i do szpitala na nocke bo nie ma czasu.

    Dla porownania ja pracuje w korpo z praca po ang. 4k na reke (zarabiam wiecej niz ona na pelen etat a pracuje 8h) Zadne pieniadze, ale oczywiscie jak przeczytaja Ci ktorzy zarabiaja 2500 na reke to pomysla o ku*** zyjesz w luksusie. No w takim luksusie zyje ze dzis moge za te pieniadze wynajac nore a nie mieszkanie, ale nie bede o tym pisal dzis.

    Ten buc za przeproszeniem smie pisac ze pielegniarki leza i nic nie robia? Dalej sie powstrzymam bo juz nie mam na jezyku lekkich slow.

  7. Z jednej strony to Sasin a z tym co napisano w artykule się niemal zgadzam. Z drugiej strony dostępność lekarzy w czasach straszenia koronawirusem jest jaka jest – a jest jednak mała. W artykułach piszą,że lekarze rodzinni się skarżą,że pacjenci „nie przyznają się do koronawirusa”. Szkoda tylko,że część z tych lekarzy rodzinnych telefonów nie odbiera a fizycznie z przyjmowaniem pacjentów też robi „schody”.

  8. O jak dobrze mieć takiego eksperta. Specjalista

    Dostał podwyżkę 40% i od razu jest efekt. Dogłębna analiza pokazała co jest na rzeczy. Brawo, Brawo

  9. Do szanownego autora „tekstu”i czytelników. Jak ktoś z Pańskiej rodziny odejdzie w wyniku epidemii, do kogo będzie Pan wnosił pretensje? Do PiS – jak chce opozycja. Do lekarzy – jak Pańskim zdaniem chce PiS? Do ChRL – jak chce Trump? A może do Pana Boga? Myślę, że raczej powinien Pan nakłaniać nas do odpowiedzialnych zachowań. Krytykować antymaseczkowców. Aniżeli posługiwać się przypuszczeniami, w trosce o nas i własną rodzinę. A tak gwoli ścisłości wykształcenie lekarza nie trwa 5 lat, lecz 6. A faktycznie – 10 -12 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *