1. Home -
  2. Biznes -
  3. Shein przestanie udawać, że nie jest chińską firmą. Ale chodzi też o debiut na giełdzie

Shein przestanie udawać, że nie jest chińską firmą. Ale chodzi też o debiut na giełdzie

Jeszcze kilka lat temu Shein uchodził za wzorcowy przykład chińskiej firmy, która zdołała wyjść poza własne podwórko i sprzedać światu narrację o sobie jako o marce globalnej. Siedziba w Singapurze, inwestorzy z Doliny Krzemowej, agresywna ekspansja w social mediach – wszystko to miało przykryć oczywisty fakt: Shein jest produktem chińskiego modelu gospodarczego. Teraz, gdy kolejne plany giełdowe legły w gruzach, firma wraca do Pekinu z podkulonym ogonem.

Filip Dąbrowski21.08.2025 6:08
Biznes

Bloomberg donosi, że Shein rozważa przeniesienie swojej głównej siedziby z Singapuru do Chin. Cel to ułatwienie sobie debiutu w Hongkongu. To istotne, bo chiński regulator musi zaakceptować każdą próbę wejścia na giełdę, a dotychczasowa „singapurska przykrywka” nie robiła już wrażenia ani w Pekinie, ani na zachodnich rynkach. Dla Shein to brutalne zderzenie z rzeczywistością: wszystkie drogi – Nowy Jork, Londyn, a nawet wspomniany Singapur – okazały się ślepymi zaułkami.

Nie bez znaczenia są pieniądze

W 2021 roku Shein wyceniano na 100 mld dolarów, a to już była kosmiczna kwota, stawiająca spółkę w jednej lidze z największymi graczami ecommerce. Dziś inwestorzy mówią już o "zaledwie" 30 mld. To wciąż suma imponująca, ale wizerunkowo jednak klęska. Każda kolejna nieudana próba wejścia na giełdę pogłębia wątpliwości co do wartości biznesu, który opiera się głównie na ultraszybkiej produkcji tanich ubrań i marketingu opartym na wiralowych trendach.

Kłopotem jest także reputacja. Shein od lat mierzy się z zarzutami o nieetyczne warunki pracy, brak przejrzystości w łańcuchu dostaw i gigantyczne obciążenie środowiska. Firma wszystkiemu zaprzecza, ale to właśnie te kwestie zniechęcają regulatorów w USA i Europie. Nawet jeśli Hongkong okaże się bardziej gościnny, pytanie brzmi: czy światowe fundusze będą chciały angażować się w spółkę, której model biznesowy jest tak kontrowersyjny?

Z punktu widzenia Hongkongu ewentualny debiut Shein byłby prezentem

Po latach zastoju giełda w mieście znów łapie wiatr w żagle, w pierwszej połowie 2025 roku wolumen IPO sięgnął 14 mld dolarów, osiem razy więcej niż rok wcześniej. Shein, z całą medialną otoczką, mógłby stać się symbolem tego odrodzenia. Tylko że dla samej spółki to już nie triumfalny marsz, a raczej desperacka próba uniknięcia marginalizacji.

Shein zaczynał jako fenomen cyfrowego kapitalizmu, to była marka zbudowana na algorytmach, TikToku i niekończącej się rotacji kolekcji. Ale historia jego IPO to pokaz ograniczeń. W globalnej gospodarce nie wystarczy być wszędzie i nigdzie zarazem. Ostatecznie trzeba się przyznać do własnego DNA. Shein długo uciekał od łatki chińskiej firmy od taniej mody. Teraz, chcąc nie chcąc, wraca do miejsca, z którego wyrósł.

I może właśnie to jest największa porażka wizerunkowa całego projektu. Firma, która miała pokazać, że chiński ecommerce potrafi być globalny, w kluczowym momencie musi przyznać, że bez aprobaty Pekinu nie istnieje.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi