Wiele firm praktycznie „z dnia na dzień” może zostać objętych nowym podatkiem. Przepisy mogłyby wejść w życie już od 1 stycznia 2021 r.

Firma Podatki Prawo dołącz do dyskusji (23) 08.09.2020
Wiele firm praktycznie „z dnia na dzień” może zostać objętych nowym podatkiem. Przepisy mogłyby wejść w życie już od 1 stycznia 2021 r.

partner-logo

Edyta Wara-Wąsowska

Przedsiębiorców prowadzących spółki komandytowe może czekać niemiłe zaskoczenie. Wszystko wskazuje na to, że rząd chce, by stali się podatnikami CIT. I to już od nowego roku.

Spółki komandytowe podatnikami CIT. Co planują rządzący?

Jak się okazuje, z komunikatu na stronie KPRM można wywnioskować, że rządzący chcą, by od nowego roku spółki komandytowe stały się podatnikami CIT. Jednym z celów projektowanego prawa ma być wprowadzenie „przepisów uszczelniających system podatku dochodowego poprzez m.in. objęcie zakresem przedmiotowym Ustawy CIT mających siedzibę lub zarząd na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej spółek komandytowych.”

Najpierw spółki komandytowo-akcyjne, teraz czas na spółki komandytowe?

Spółki komandytowe nie są obecnie podatnikami CIT. Zasady opodatkowania, którym podlegają w tym momencie, są zbliżone do tych, które obowiązuje osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Do 2014 r. podobnie było ze spółkami komandytowo-akcyjnymi. Jednak ze względu na fakt, że jednak ich specyfika była w dużym stopniu zbliżona do spółek akcyjnych i osobowych – zostały objęte podatkiem CIT. Teraz wszystko wskazuje na to, że podobny los spotka spółki komandytowe. I to mimo tego, że ich charakter jest zupełnie inny i nie są one osobami prawnymi (które podatkowi CIT podlegają).

Warto pamiętać, że pomysł, by spółki komandytowe były podatnikami CIT nie jest pomysłem nowym. Miały zostać one objęte podatkiem razem ze spółkami komandytowo-akcyjnymi. Ministerstwo Finansów jednak ostatecznie wycofało się z tego pomysłu. Trudno na razie osądzić, czy w tym przypadku będzie podobnie. Może natomiast na pewno zaskakiwać pośpiech, z jakim rządzący chcą uchwalić nowe przepisy. Jest wrzesień – prace dopiero trwają, a tymczasem przepisy mogłyby zacząć obowiązywać już od przyszłego roku. Tym samym wielu przedsiębiorców zostanie postawionych pod ścianą, a podatnikami CIT staliby się właściwie „z dnia na dzień”. Już teraz wielu z nich uważa, że tak pospieszne wprowadzenie nowego prawa jest błędem. A dodatkowo – może naruszać zaufanie do prawa i być niezgodne z zasadami współżycia społecznego.

Walka ze sztucznymi tworami może zabić firmy, które w pełni legalnie korzystają z tej formy prawnej

Należy przypuszczać, że rządzący chcą walczyć z tymi spółkami komandytowymi, które de facto są tworami sztucznymi, powstałymi tylko dla optymalizacji podatkowej i uniknięcia podatku CIT. I o ile jest to do pewnego stopnia zrozumiałe, o tyle z formy spółki komandytowej korzysta też przecież wiele m.in. rodzinnych biznesów. Takich, które po prostu uznały tę formę prowadzenia działalności za najkorzystniejszą (i w pełni spełniały wszystkie warunki).

Nie do końca też wiadomo, jakie konkretnie zmiany – oprócz objęcia podatkiem CIT – chce wprowadzić ustawodawca. Może się ostatecznie okazać, że spółki komandytowe czeka prawdziwa rewolucja, na którą nikt nie jest w tym momencie przygotowany.

Zamiast pracować nad zabezpieczeniem płynności finansowej firmy w trakcie epidemii, przedsiębiorcy znowu będą musieli myśleć o podatkach

Niestety – pomijając dyskusje nad tym, czy pomysł, by spółki komandytowe były podatnikami CIT jest zasadny czy nie, nie ma wątpliwości, że rządzący wybrali kiepski moment na wprowadzanie zmian tego rodzaju. Jeśli nie wycofają się z tego pomysłu w najbliższym czasie, tysiące przedsiębiorców będzie musiało skupić swoją uwagę na podatkach. I to zwłaszcza, że to nie jedyne planowane zmiany w podatkach w 2021 r. A przecież właśnie teraz wiele firm – po chwilowym, wakacyjnym odbiciu – usiłuje zabezpieczyć źródła swoich przychodów na kolejne miesiące. Wszystko z obawy, że może nastąpić gwałtowny wzrost zakażeń, a co za tym idzie – powrót restrykcji na większą skalę.

Oczywiście niewykluczone też, że obóz rządzący – swoim zwyczajem – sonduje reakcję opinii publicznej. Jeśli tak jest w istocie, to jednak nadal nie jest to moment na zaskakiwanie przedsiębiorców zmianami w prawie, które błyskawicznie miałyby wejść w życie.