1. Home -
  2. Edukacja -
  3. Przecieram oczy ze zdumienia. Ta uczelnia prowadzi studia dla szarlatanów i znachorów

Przecieram oczy ze zdumienia. Ta uczelnia prowadzi studia dla szarlatanów i znachorów

Akademia Górnośląska im. Wojciecha Korfantego ma w swojej ofercie studia podyplomowe dla naturopatów. Innymi słowy: szkoli przyszłych szarlatanów i znachorów, z którymi nasze państwo próbuje walczyć. Uczelnia ta nie jest jedyna.

Studia podyplomowe dla naturopatów to co najmniej kilka kroków za daleko

Uczelnie wyższe kojarzą nam się nie tylko ze zdobywaniem wiedzy i umiejętności przydatnych w zdobyciu jakiejś choćby w miarę dobrze płatnej pracy, ale także z miejscem krzewienia i rozwoju nauki. Teoretycznie dotyczy to także instytucji prywatnych, które jednak nastawione są w większym stopniu na zarabianie pieniędzy. W końcu właśnie po to prowadzi się firmy. Jednym z narzędzi służących temu oczywistemu celowi jest oferowanie klientom-studentom ciekawych kierunków studiów, których ukończenie może zaowocować w ich życiu zawodowym. Dobrze sprawdzają się do tego studia podyplomowe.

Nie da się ukryć, że popularne podyplomówki nie są traktowane przesadnie poważnie przez środowisko naukowe. W końcu to nie doktorat, a jedynie sposób na pozyskanie dodatkowej specjalistycznej wiedzy i podniesienie kwalifikacji zawodowych. Wyjątek stanowią tutaj studia Master of Business Administration, które otwierały drogę do zajmowania stanowisk w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. W nieco "luźniejszej" formule studiów podyplomowych nie ma oczywiście nic złego. Pozwala ona również uczelniom na jeszcze większą kreatywność w ich tworzeniu.

Wspominam o tym wszystkim dlatego, że w pewnym momencie niektóre uczelnie prywatne mogły pójść o krok za daleko. Wcale nie chodzi mi tutaj o oferowane przez kilka instytucji "Zarządzanie parafią i instytucjami kościelnymi" czy całe spektrum podyplomówek związanych ze znajomością różnych rodzajów alkoholi. Okazuje się bowiem, że Akademia Górnośląska im. Wojciecha Korfantego ma w swojej ofercie specjalne studia podyplomowe dla naturopatów.

Czym jest naturopata? Odzierając ten termin z całej litanii eufemizmów, mamy do czynienia z osobą, która zajmuje się medycyną alternatywną. Tę samą, która stoi w kontrze do tej udowodnionej naukowo, którą dla odróżnienia nazywamy po prostu "medycyną".

Program studiów jest dokładnie taki, jak się wam wydaje. Stawianie pijawek to w tym wszystkim najmniejszy problem

Studia podyplomowe dla naturopatów trwają trzy semestry i kosztują 9 500,00 zł. Program nauczania jest naprawdę ciekawy. To znaczy: znajdziemy w nim interesujące i przydatne zagadnienia przemieszane z pseudonauką i szarlatanerią. Z jednej strony mamy dietetykę i filozofię żywienia, podstawy fizjoterapii, farmakologię, podstawy anatomii, pierwszej pomocy i psychologii oraz dział zajmujący się kosmetykami i mydłami. Z drugiej jednak studenci będą mieli zajęcia z biorezonansu, medycyny średniowiecznej i chińskiej, masaż dźwiękiem, japońskie uzdrawianie energią, stawianie baniek oraz – jakże by inaczej – coaching. Jeżeli ktoś skojarzył medycynę średniowieczną ze stawianiem pijawek, to muszę go zmartwić: pijawki tutaj są osobnym przedmiotem.

W czym tkwi problem? Dobrym przykładem jest tutaj biorezonans. Stanowisko Naczelnej Izby Lekarskiej jest w tym przypadku bardzo jasne:

Biorezonans to pseudonaukowa i niekonwencjonalna metoda diagnostyczna, niezgodna z zasadami medycyny opartej na faktach i dowodach naukowych (evidence – based medicine). Żadne z rzetelnie przeprowadzonych badań naukowych nie potwierdziło dotychczas skuteczności biorezonansu w jakimkolwiek zakresie, a szczególnie leczniczym.

Ze względu na brak jakichkolwiek naukowych dowodów skuteczności biorezonansu Rada Medyczna NIL przestrzega przed jego stosowaniem. Stosowanie tej metody jest niezgodne z etycznym i prawnym nakazem wykonywania zawodu lekarza zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej.

Wbrew pozorom, z czysto biznesowego punktu widzenia to potencjalnie bardzo przydatny kierunek. Mowa w końcu o bardzo dużym rynku, którego wartość należy szacować na co najmniej setki miliony złotych. Studenci teoretycznie nie powinni być stratni. Pozostają jednak dylematy natury czysto etycznej.

Nie ma się co oszukiwać: studia podyplomowe dla naturopatów wyszkolą przyszłych szarlatanów i znachorów, którzy będą żerować na naiwności swoich klientów oraz ich braku zaufania wobec opieki zdrowotnej w Polsce. Przynajmniej część absolwentów będzie odciągać pacjentów od prawdziwej terapii po to, by wcisnąć im jakieś badziewie albo zmyślone kuracje. Skutki nielegalnych porad pseudomedycznych mogą być tragiczne. Właśnie dlatego nasze państwo przynajmniej zaczęło próbować zwalczać biznes znachorski, czego przykładem może być ustawa "Lex Szarlatan". Jakim więc cudem takie studia są w ogóle zgodne z prawem?

Warto w tym momencie wspomnieć, że Akademia Górnośląska im. Wojciecha Korfantego nie jest wyjątkiem w skali Polski. Górnośląska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości w Chorzowie również je oferuje. Swego czasu Śląski Uniwersytet Medyczny prowadził zajęcia na kierunku "Homeopatia w medycynie niekonwencjonalnej i farmacji", który na szczęście został zlikwidowany w 2016 r. po interwencji Naczelnej Izby Lekarskiej.

Studia podyplomowe są ujęte w ramy prawne w postaci przepisów ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Równocześnie są bardzo luźne. Właśnie z tego wynika ogromna swoboda uczelni w kształtowaniu tematyki. Być może więc ustawodawca powinien uwzględnić ten fakt przy tworzeniu ustawy "Lex Szarlatan".

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi