Magazyn energii jako nowy standard. Kierunek zmian w programie Mój Prąd
Zapowiedzi płynące z kierownictwa NFOŚiGW wskazują na głębszą zmianę filozofii wsparcia w ramach programu Mój Prąd. Prezes Dorota Zawadzka-Stępniak potwierdziła, że w planach na 2026 r. nie ma dotacji dla wielkoskalowych magazynów energii; środki zostaną skierowane bezpośrednio do gospodarstw domowych.
Cel regulatora jest przy tym jasny - chodzi o przekształcenie prosumenta z biernego dostawcy energii do sieci w aktywnego uczestnika rynku, zdolnego do zarządzania własną nadwyżką energetyczną.
Oczywiście warto mieć świadomość, że wsparcie dla magazynów energii pojawiało się już w poprzednich edycjach programu; teraz jednak ma stać się osią całego mechanizmu. Jest to reakcja na strukturalne wyzwania, z jakimi mierzą się Operatorzy Systemów Dystrybucyjnych.
O co właściwie chodzi? Sieci niskiego napięcia, przeciążone w godzinach szczytowej produkcji ze słońca, wymagają odciążenia. Promowanie autokonsumpcji poprzez magazynowanie energii w miejscu jej wytworzenia to najefektywniejszy ekonomicznie sposób na stabilizację infrastruktury, bez konieczności wprowadzania administracyjnych ograniczeń dla właścicieli instalacji PV.
Wyścig z czasem. Fundusz musi wybrać źródło finansowania programu
Na ten moment nie wiadomo jednak, jakie będzie źródło finansowania programu. Kierownictwo Funduszu analizuje dwa główne źródła pokrycia kosztów dotacji - KPO oraz Fundusz Modernizacyjny. Wybór ścieżki finansowania ma bezpośrednie przełożenie na harmonogram i dynamikę wdrożenia programu.
Środki z KPO obarczone są ścisłym rygorem czasowym - inwestycje finansowane z tego źródła muszą zostać zrealizowane i rozliczone do końca 2026 r. Może to wymusić na NFOŚiGW szybkie uruchomienie naborów, aby beneficjenci zdążyli z montażem i odbiorem instalacji.
Alternatywa w postaci Funduszu Modernizacyjnego jest procesem bardziej złożonym proceduralnie. Wymaga on przygotowania tzw. fiszki projektowej i uzyskania akceptacji Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Prezes Zawadzka-Stępniak wskazuje, że prace nad tym rozwiązaniem są na zbyt wczesnym etapie, by opierać na nim plany operacyjne na najbliższe miesiące. Presja terminowa związana z KPO może zatem okazać się decydującym czynnikiem przyspieszającym start programu.
Koniec etapu "rozruchu” rynku. Teraz czas na zmianę podejścia
Analiza przedstawiona przez NFOŚiGW porusza jeszcze jeden wątek - mowa o tym, jaki był wcześniejszy cel programu, a na czym warto byłoby skupić się w przyszłości.
Jak podkreśla Fundusz, program Mój Prąd odegrał niewątpliwie ogromną rolę, jeśli chodzi o powstanie ponad 600 tysięcy instalacji prosumenckich w ramach samego programu (a ponad 1,5 miliona w skali kraju).
Zgodnie z zasadami efektywności wydatkowania środków publicznych, interwencja jest jednak uzasadniona tam, gdzie rynek znajduje się w fazie początkowej i wymaga stymulacji. W ocenie Funduszu, rynek samej fotowoltaiki osiągnął już fazę dojrzałości i jest w stanie funkcjonować na zasadach komercyjnych.
Inaczej natomiast wygląda sytuacja właśnie w segmencie magazynowania energii, który wciąż jest technologią relatywnie drogą i mniej powszechną. Oznacza to, że rok 2026 może być rokiem pożegnania z szerokim strumieniem dotacji na same panele fotowoltaiczne, a ciężar wsparcia przesunie się całkowicie na technologie zwiększające elastyczność i bezpieczeństwo energetyczne gospodarstw domowych.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj