1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. Teraz jest najlepszy moment na zakup działki. I to niekoniecznie ze względu na cenę

Teraz jest najlepszy moment na zakup działki. I to niekoniecznie ze względu na cenę

Wybór odpowiedniej działki to dla wielu osób pierwszy krok do spełnienia marzeń o własnym domu. Zazwyczaj wydaje się, że najlepiej szukać gruntu w pełni lata, kiedy nieruchomość prezentuje się najbardziej atrakcyjnie i można łatwo ocenić jej walory wizualne. W praktyce jednak eksperci ostrzegają, że to właśnie wczesna wiosna jest najbezpieczniejszym momentem na ostateczną weryfikację terenu.

Wiosenne roztopy szybko weryfikują stan gruntu. Dlatego o zakupie działki warto pomyśleć teraz

Osoby planujące budowę domu muszą przygotować się na to, że piękna, sucha działka oglądana w lipcu w marcu może okazać się problematycznym rozlewiskiem. Z doniesień analityków portalu RynekPierwotny.pl wynika, że wczesna wiosna pozwala na swoisty „naturalny audyt". To właśnie teraz, po zimowych opadach i w trakcie roztopów, widać wyraźnie, czy dany teren ma problem z gromadzącą się wodą.

Warto jednocześnie pamiętać, że ostatnie tygodnie były pod tym względem wyjątkowo trudne. Gwałtowna odwilż doprowadziła do licznych podtopień, a strażacy musieli interweniować niemal dwa tysiące razy w ciągu jednego dnia – przede wszystkim w województwie mazowieckim, zachodniopomorskim oraz kujawsko-pomorskim.

Z perspektywy kupującego to bezcenna wiedza. Wizyta na działce w takich warunkach pozwala sprawdzić, czy grunt nie znajduje się w naturalnym obniżeniu i czy lokalna infrastruktura w ogóle radzi sobie z odprowadzaniem wód opadowych. Jeśli rozważasz zakup, warto też pamiętać o pułapkach formalnych – sama działka budowlana w rozumieniu planu zagospodarowania nie zawsze oznacza faktyczną możliwość budowy.

Ofert jest coraz mniej, a ceny doganiają mieszkania

Niestety, sprzyjający czas na oględziny zbiega się z bardzo trudną sytuacją na samym rynku nieruchomości. Przedsiębiorcy i osoby prywatne wystawiają dziś na sprzedaż znacznie mniej ziemi. Z danych przeszukiwarki Adradar wynika, że w lutym 2026 r. dostępnych było ok. 185 tys. unikalnych ogłoszeń. To spadek o 12 proc. rok do roku i aż o 25 proc. w stosunku do lipca 2024 r. Choć początek roku przyniósł lekkie odbicie, liczba nowych ofert była i tak o 37 proc. niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Co to oznacza w praktyce dla kupujących? Mniejszy wybór i znacznie wyższe ceny działek. W dużych miastach działki budowlane kosztują obecnie tyle samo co mieszkania. Przykładowo za niespełna 700 metrów kwadratowych na warszawskim Mokotowie trzeba zapłacić 4,2 mln zł. Z kolei w tańszym Wawrze działka o powierzchni 730 mkw. to wydatek rzędu 650 tys. zł, czyli równowartość dwupokojowego lokalu w tej samej dzielnicy.

Zgodnie z danymi GUS średnia cena działki pod zabudowę w ubiegłym roku wzrosła o blisko 20 proc., osiągając poziom ponad 280 tys. zł w skali kraju, a w miastach na prawach powiatu przekraczając średnio 900 tys. zł. Kurczący się rynek sprawia, że coraz więcej osób szuka działek pod zabudowę mieszkaniową poza dużymi aglomeracjami.

Zmiany w przepisach to dodatkowe ryzyko dla nabywców

Wysokie koszty zakupu to jednak niejedyny problem. W obecnych realiach najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest zakup działki, która jest już objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub posiada bezterminową decyzję o warunkach zabudowy.

Ryzyko związane z brakiem planu miejscowego

Jeżeli gmina nie posiada planu miejscowego, a kupujący musi sam wystąpić o warunki zabudowy, ryzyko drastycznie rośnie. Wynika to z trwającej reformy planistycznej. Samorządy mają czas do połowy bieżącego roku na uchwalenie planów ogólnych. Większość z nich notuje opóźnienia, co może doprowadzić do wstrzymania wydawania nowych decyzji WZ i swoistego paraliżu inwestycyjnego. Osoby planujące budowę domu powinny mieć tę okoliczność na uwadze i nie zwlekać ze złożeniem wniosku.

Niewykluczone zresztą, że nawet po uchwaleniu nowego planu przez gminę okaże się, iż nasza działka zostanie niespodziewanie przeznaczona pod zieleń, korytarz ekologiczny czy nową drogę. Wtedy nieruchomość straci status budowlanej i w praktyce będzie można z niej korzystać co najwyżej w celach rekreacyjnych. To scenariusz, przed którym ostrzegają eksperci – wielu właścicielom grozi faktyczna utrata działek budowlanych wskutek niekorzystnych zapisów planów ogólnych.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi