1. Home -
  2. Biznes -
  3. To, na kogo głosujesz, ma związek z tym, czy lubisz samochody elektryczne. Dane nie zaskakują, tego nagłówka nawet nie warto klikać

To, na kogo głosujesz, ma związek z tym, czy lubisz samochody elektryczne. Dane nie zaskakują, tego nagłówka nawet nie warto klikać

Okazuje się, że o elektromobilności w Polsce wcale nie decyduje to, czy mieszkasz w mieście czy na wsi, ani nawet czy masz dyplom uczelni wyższej. Kluczowe jest, na kogo oddajesz głos. Najnowsze badanie „Zrównoważona transformacja w Polsce: od polityki po codzienne wybory” pokazuje, że w sprawach klimatu i transportu Polacy myślą głównie tak, jak podpowiadają im liderzy polityczni.

I choć ta konkluzja nie zaskakuje, to liczby dają do myślenia

Jedynie 17,5% respondentów wie, czym w szczegółach jest Zielony Ład. A jednak aż ponad 80% ankietowanych potrafiło go ocenić jako „korzystny” albo „niekorzystny”. W praktyce oznacza to, że opinie budowane są nie na wiedzy, lecz na narracji polityków i mediów.

Wyborcy ugrupowań proeuropejskich – KO czy Lewicy – częściej widzą w transformacji energetycznej szansę. Pozytywnie wypowiada się o niej około 60% z nich. Tymczasem sympatycy PiS czy Konfederacji – odpowiednio 19% i 16% – dostrzegają w niej głównie zagrożenie.

Ten podział nie dotyczy wszystkich zagadnień

Są obszary, w których polityka nie rozjeżdża społeczeństwa. Energetyka jądrowa, budowa dróg czy rozwój mieszkalnictwa – tu panuje względna zgoda, a różnice sprowadzają się raczej do pytania „jak” niż „czy”. Natomiast gdy mowa o tematach silnie obecnych w debacie publicznej – CPK czy odnawialne źródła energii – linie frontu są wyraźne. Poparcie potrafi wahać się od 24% wśród wyborców Lewicy do 65% wśród sympatyków PiS.

Paradoksalnie, elektromobilność bywa bardziej ponadpartyjna niż mogłoby się wydawać. Subsydia do aut elektrycznych popiera podobny odsetek zwolenników ugrupowań skrajnie różnych – od 26% wyborców Razem po 28% sympatyków Konfederacji. W przypadku PiS i KO to już około 40–47%. Warto zauważyć, że mowa o dopłatach do technologii, z której wciąż korzysta znikomy procent społeczeństwa. To dowód, że w pewnych obszarach interes praktyczny – chęć obniżenia ceny auta – wygrywa z ideologiczną okładką.

Badanie sugeruje także, że osoby aktywnie uczestniczące w wyborach mają większą akceptację dla transformacji niż ci, którzy nie chodzą głosować. Można więc postawić tezę, że udział w życiu publicznym idzie w parze z otwartością na zmiany.

Czytaj też: Tesla zastanawia się czy warto przepłacać 1 bilion dolarów za Elona Muska, by ten został w firmie

Warto patrzeć na te wyniki szerzej

To, że w Polsce opinie o elektromobilności i Zielonym Ładzie są tak mocno spolaryzowane, nie jest wyjątkiem. Podobne zależności widać w Stanach Zjednoczonych, gdzie temat samochodów elektrycznych stał się elementem wojny kulturowej – symbol „liberalnych elit” kontra „zwykłych Amerykanów”. W Europie Zachodniej podziały są łagodniejsze, ale i tam partie populistyczne chętnie grają antyelektryczną nutą, strasząc upadkiem przemysłu motoryzacyjnego.

Tymczasem Polska – z racji struktury gospodarki i ogromnej zależności od importu paliw kopalnych – mogłaby na transformacji zyskać szczególnie dużo. Zyski z nowych miejsc pracy, rozwój innowacyjnych sektorów, czystsze powietrze w miastach. Ale żeby to dostrzec, trzeba wyjść poza doraźny spór polityczny.

Badanie zostało przeprowadzone na próbie 1300 Polaków w lipcu i sierpniu, a pełne wyniki poznamy podczas Kongresu Nowej Mobilności w Katowicach 23 września. Wtedy też politycy różnych ugrupowań zmierzą się w debacie o tym, czy naprawdę „głosujemy za dekarbonizacją i nową mobilnością”. Może to dobry moment, by wreszcie zapytać – nie o to, co mówią liderzy, ale co naprawdę wynika z faktów.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi