- Bezprawnik -
- Biznes -
- Tesla zastanawia się czy warto przepłacać 1 bilion dolarów za Elona Muska, by ten został w firmie
Tesla zastanawia się czy warto przepłacać 1 bilion dolarów za Elona Muska, by ten został w firmie
Tesla ponownie staje przedstawieniem, w którym główną rolę gra nie nowy model auta, lecz sam Elon Musk. 6 listopada akcjonariusze mają głosować nad pakietem wynagrodzenia wartym potencjalnie bilion dolarów.
To propozycja, która ma zatrzymać Muska w firmie na kolejne lata. Twarzą kampanii przekonywania inwestorów została Robyn Denholm, przewodnicząca rady nadzorczej.
Denholm to już weteranka takich starć
W 2016 roku lobbowała za przejęciem SolarCity, które wielu uznało za ratowanie kieszeni Muska. Potem broniła gigantycznego planu płacowego z 2018 roku, unieważnionego przez sąd w Delaware.
Wówczas usłyszała zarzut „lekceważącego nadzoru” nad szefem Tesli, ale niezmiennie powtarza, że działa w interesie akcjonariuszy. Jej zdaniem przyszłość Tesli bez Muska jest gorszym scenariuszem niż ryzyko kolejnego astronomicznego pakietu płacowego.
Problem w tym, że wyniki firmy nie dają dziś powodów do świętowania. Sprzedaż aut spada, Cybertruck okazał się rynkową klapą, a robotaksówki w Austin wciąż są testem, nie przełomem. W normalnej spółce zarząd koncentrowałby się na poprawie fundamentów, tymczasem Tesla skupia uwagę na tym, jak „utrzymać Elona przy biurku”.
Pamiętajmy też ilu nas (akcjonariuszy) kosztował romans Elona Muska z MAGA, polityką, Donaldem Trumpem i postowaniem skrajnie prawicowych treści na łamach jego portalu społecznościowego Twitter.
Sam Musk miał sugerować, że jeśli nie dostanie gwarancji wypłaty planu z 2018 roku i większej kontroli nad głosami w spółce, po prostu odejdzie
To stawianie akcjonariuszy pod ścianą: albo zgadzacie się na miliardowe premie, albo szukacie nowego wizjonera. Denholm powtarza, że nie chodzi o liczbę godzin spędzonych przez Muska w biurze, ale o „efekty”. Inwestorzy mogą jednak pytać, czy te efekty dotyczą jeszcze samochodów, czy raczej politycznych epizodów i medialnych wybryków miliardera.
Dziś sytuacja Tesli przypomina nieco paradoks: rada nadzorcza, zamiast patrzeć prezesowi na ręce, coraz bardziej pełni rolę jego rzecznika. Ten układ działał, dopóki kurs akcji szybował w górę. Teraz, gdy firma wyraźnie zwalnia, pozostaje pytanie, czy gigantyczne wynagrodzenie faktycznie zmotywuje Muska do skupienia się na Tesli, czy tylko pokaże, że inwestorzy wciąż boją się powiedzieć mu „nie”.
zobacz więcej:
