Czy idąc na stadion mogę transmitować mecz Ligi Mistrzów w mediach społecznościowych? O prawach pokrewnych

Lokowanie produktu Technologie dołącz do dyskusji (19) 29.08.2018
Czy idąc na stadion mogę transmitować mecz Ligi Mistrzów w mediach społecznościowych? O prawach pokrewnych

Marek Krześnicki

Czy transmisja meczu w serwisach streamingowych (np. Ligi Mistrzów) jest legalna, jeśli przeprowadza ją kibic znajdujący się na stadionie? To nie takie proste, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Jak doskonale wiedzą wszyscy fani futbolu, stacje telewizyjne prześcigają się w wyścigu o to, która z nich pozyska prawa do transmisji najciekawszych lig i rozgrywek. Transmisje z niektórych rozgrywek są świetną rozrywką i przeżyciem dla fanów, którzy chcą kibicować swoim ulubionym drużynom.

Kina nie pozwalają (pseudo) fanom kinematografii na nagrywanie filmów wyświetlanych w ich salach. To nie fanaberia kinooperatorów. Po prostu twórcy filmowi mają (podobnie jak inni artyści) prawo do dysponowania swoim dziełem, czyli również prawo do decydowania o tym, kto i na jakich warunkach może zwielokrotniać dzieło. To wynika wprost z aktualnie obowiązującej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Czy mecz piłkarski podlega podobnej ochronie prawnej?

Czy mecz jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego?

W końcu każdy kibic pamięta spotkania ciekawsze od filmowych blockbusterów. Takie z dramaturgią jak na filmach Hitchcocka i zwrotami akcji niczym w najlepszych dramatach Szekspira. No i ten utwór grany przed każdym meczem Ligi Mistrzów… Nie zmienia to jednak faktu, że mecz, choćby najlepszy, utworem nie jest. Dlaczego zatem np. puby muszą mieć wykupioną odpowiednią licencję do wyświetlania (legalnie) np. meczów Ligi Mistrzów, Ligi Europy czy Mistrzostw Świata?

To wynika bezpośrednio z przepisów obowiązującej ustawy o prawie autorskim, która przyznaje stacjom telewizyjnym prawo (wyłączne!) do rozporządzania i korzystania ze swoich nagrań w zakresie m.in. odtwarzania w miejscach dostępnych za opłatą wstępu, np. w kinach czy restauracjach. To może nie do końca lubiana (przynajmniej przez restauratorów), ale logiczna konstrukcja: w końcu szyld „Dziś, 20:00, FINAŁ LIGI MISTRZÓW!” przyciąga klientów, zwiększając tym samym zysk właściciela lokalu. Dlatego stacje telewizyjne, które muszą jakoś zarobić pieniądze na zakup coraz to droższych licencji na transmisje rozgrywek – kwoty te sięgają już setek milionów, a nawet miliardy dolarów – pobierają opłaty od właścicieli takich lokali. A koniec końców zyskują na tym kibice, którzy mogą obejrzeć mecz w gronie swoich znajomych i przyjaciół, w dobrej atmosferze wspólnego dopingowania ulubionym drużynom.

Transmisja meczu w mediach społecznościowych jest legalna, ale czy ma sens?

Jednak co innego transmisja telewizyjna – ta bowiem, jak napisałem, podlega ochronie prawnej – a co innego bezpośrednia transmisja ze stadionu wykonywana przez kibica. A może raczej: widza, w końcu prawdziwy kibic dopinguje swoją drużynę, a nie gapi się w malutki ekran smartfona. Skoro mecz nie jest utworem, to każdy ma prawo na uwiecznienie jego fragmentów. Widzimy to zresztą na co dzień, gdy widzimy zdjęcia ze stadionów robione przez fanów drużyn walczących na boisku. I nikogo to nie dziwi.

Nie oznacza to jednak, że każdy ma prawo filmowania czy fotografowania spotkań piłkarskich. W przypadku, gdy fotografowanie czy filmowanie jest wykonywane w ramach obowiązków zawodowych, z reguły wymagana jest odpowiednia akredytacja, określająca również – nazwijmy to – zakres uprawnień.

Na chwilę obecną można zatem uznać, że kibic oglądający mecz Ligi Mistrzów na stadionie piłkarskim może legalnie transmitować mecz online. Pytanie tylko, czy ma to sens? W końcu nawet najlepsze telefony nie są w stanie doścignąć pod względem jakości obrazu nowoczesnych, profesjonalnych kamer, potrafiących transmitować obraz nawet w jakości 4K. Również widzowie takiej chałupniczej transmisji byliby raczej zawiedzeni: nie zobaczą powtórek najciekawszych sytuacji, ujęć z różnych kamer czy zbliżeń na twarze zawodników. A to jest przecież właśnie to, czego kibice oglądający mecze w telewizji chcą zobaczyć najbardziej: prawdziwe emocje. Tego telefon nie odda.

A skoro o Lidze Mistrzów mowa…

Od nowego sezonu 2018/2019 Liga Mistrzów UEFA i Liga Europy UEFA będą dostępne w Grupie Cyfrowy Polsat. Dzięki wyjątkowej ofercie telewizyjnej Cyfrowego Polsatu fani najlepszych klubowych rozgrywek piłkarskich będą mogli oglądać po raz pierwszy w Polsce wszystkie mecze Ligi Mistrzów UEFA na żywo oraz spotkania Ligi Europy UEFA. Wszystko to w ramach pakietu Polsat Sport Premium – na nowych kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2 w jakości Super HD oraz w czterech serwisach telewizyjnych premium. Łącznie przez 3 lata w ofercie Cyfrowego Polsatu, sieci Plus i IPLI będzie można zobaczyć ponad 1000 meczów. Szczegóły można znaleźć tutaj: http://cyfrowypolsat.pl/uefa, http://www.plus.pl/mistrzowska-oferta

19 odpowiedzi na “Czy idąc na stadion mogę transmitować mecz Ligi Mistrzów w mediach społecznościowych? O prawach pokrewnych”

  1. Był jakiś ananas, co transmitował walki ppv popka przez Facebooka, postawili mu zarzuty i co dalej z nim się stało?

    • Paweł K. z Nysy, akt oskarżenia trafił do sądu w czerwcu 2017. Niestety w necie brak informacji, jaki zapadł wyrok. Tak to już niestety jest, że sprawa jest głośna, dopóki nie trafi na wokandę, a o dalszym ciągu media milczą, bo dzisiejsze pokolenie kopiuj-wklej z własnej inicjatywy na rozprawę nie pójdzie.

      • Tylko, że ów ananas nie transmitował walki bezpośrednio z gali – czyli nie tworzył własnego „utworu”, a kręcił telefonem obraz z telewizora i wrzucał do sieci piracką transmisję. To różnica

  2. Autor zadaje w tytule pytanie „Czy idąc na stadion mogę transmitować mecz na Facebooku?”, po czym na nie wcale nie odpowiada.

    Najpierw stwierdza, że „Skoro mecz nie jest utworem, to każdy ma prawo na uwiecznienie jego fragmentów”. PRZECIEŻ transmitowanie to coś więcej niż uwiecznienie.

    Potem mówi „Widzimy to zresztą na co dzień, gdy widzimy zdjęcia ze stadionów
    robione przez fanów drużyn walczących na boisku. I nikogo to nie dziwi”. PRZECIEŻ w żadnej gałęzi prawa, powszechność jakiejś nielegalnej praktyki nie może powodować jej legalności.

    Na koniec pisze bez uzasadnienia „Na chwilę obecną można zatem uznać, że kibic oglądający mecz Ligi Mistrzów na stadionie piłkarskim może legalnie transmitować mecz online”. Byłoby przyjemnie dowiedzieć się, skąd Pan to wywodzi, bo chyba nie stąd, że UEFA wymaga od dziennikarza z kamerą aż akredytacji, a od kibica tylko biletu.

    • Ależ oczywiście, że odpowiadam, zresztą cytujesz odpowiedni fragment: „Na chwilę obecną można zatem uznać, że kibic oglądający mecz Ligi Mistrzów na stadionie piłkarskim może legalnie transmitować mecz online.”

      Ale skoro twierdzisz, że wrzucanie zdjęć ze stadionów jest nielegalne, to chętnie bym się dowiedział, dlaczego tak uważasz. Bo powoływanie się na rzekomą nielegalność tej praktyki to trochę za mało, abym mógł się jakkolwiek merytorycznie do tego odnieść. Nie wiem też, skąd pomysł, że uwiecznienie o coś mniej znaczącego niż transmisja na żywo.

      Dziennikarze z kamerą muszą mieć akredytację (również na meczach polskiej Ekstraklasy na przykład) bo wprost wymaga tego regulamin rozgrywek.

      O wizerunku piłkarzy mówi art. 81 ust. 2 pkt 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: „ Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku: 1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;”.

      • Dziękuję za odpowiedź. Jak rozumiem „można ZATEM uznać, że (…) legalnie” wynika albo z tego, że mecz nie jest utworem, albo z tego, że kibic nie jest dziennikarzem i nie potrzebuje akredytacji, bo wystarczy mu bilet.

        Niech będzie, że mecz (w przeciwieństwie do koncertu czy kina, gdzie zakaz nagrywania może wynikać nie tylko z prawa autorskiego, ale także z władztwa regulaminowego organizatora, na które uczestnik zgadza się przy zawieraniu umowy o bilet) nie jest utworem. Czy jednak mecz (fragment meczu) nie jest prawem pokrewnym, np. wykonaniem artystycznym? Bo jeśli jest, to reżim byłby bardzo podobny do reżimu utworowego, czyli utrwalanie i rozpowszechnianie byłoby nielegalne, chyba że np. Christiano Ronaldo wykonujący magiczne triki wyraziłby zgodę (art. 86 pr. aut.).

        Abstrahuję kompletnie od przypadków, gdy na kibicowskim nagraniu – przy okazji przypadkowo – pojawi się jakiś utwór (np. designerska sukienka komentatorki, instalacja artystyczna osadzona w architekturze stadionu), znak towarowy na koszulce albo wizerunek innego kibica.

        Utrwalenie jest moim zdaniem czymś mniejszym niż rozpowszechnianie. Proszę spojrzeć np. do art. 23 pr. aut. („krąg osób…”) i porównać transmisję ogólnodostępną na Facebooku oraz transmisję dla znajomych (rodziny) na Facebooku. Ta pierwsza byłaby nielegalna.

        Inna sprawa, że w praktyce pewnie ani UEFA, ani Christiano Ronaldo nie egzekwowaliby swoich praw, gdyby zostały naruszone przez prywatne nagranie kibica.

      • Regulamin stadionu i/lub regulamin usługi (biletu) także zabrania filmowania i/lub transmitowania ;)
        Więc jest to nielegalne.

        • Ale regulamin nie stanowi prawa; to ze organizator moze cie scigac o cos cywilnie nie znaczy, ze zrobilo sie cos nielegalnie.
          Ale po co ta dyskusja pod najzwyklejsza reklama uslug konkretnego operatora telewizjyjnego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *