1. Home -
  2. Moto -
  3. W Trójmieście trwa regularna wojna między taksówkarzami. Pojedynki korporacji na ulicach Gdańska, Sopotu i Gdyni

W Trójmieście trwa regularna wojna między taksówkarzami. Pojedynki korporacji na ulicach Gdańska, Sopotu i Gdyni

"Złotówa", "Oszust", "Krętacz" - to tylko najdelikatniejsze określenia, jakie padają pod adresem taksówkarzy. Branża ta, od czasów PRL-u, kojarzy się (niesłusznie) z szarą strefą, a nagłaśniane negatywne działania przedstawicieli tego zawodu nasilają stereotypy. Trójmiejscy taksówkarze i ich mentalność.

Paweł Mering25.10.2018 18:09
Moto

Na portalu trójmiasto.pl ukazał się artykuł, który opisuje taksówkarskie realia na ulicach Trójmiasta. To, co można tam przeczytać - mrozi krew w żyłach i, niestety, potwierdza szereg stereotypów.

Trójmiejscy taksówkarze

Jeden z czytelników źródłowego portalu wskazał, że największym problemem, z jakim musi się borykać nie są wcale pijani lub agresywni klienci. Są nimi niestety inni taksówkarze. Ów czytelnik przesłał nawet do redakcji trójmiasto.pl dosyć wymowną wiadomość, z której treścią możecie się zapoznać poniżej

Trójmiejscy taksówkarze i ich mentalność

Autor listu zaznaczył, że trójmiejska policja nie za bardzo chce zajmować się sprawami tego typu. Co więcej, środowisko, w którym obracają się trójmiejscy taksówkarze jest hermetyczne i, kolokwialnie mówiąc, każdy zna każdego. Nie dość, że kojarzą się z widzenia, to bardzo często doskonale znają wszelkie szczegóły z prywatnego życia swoich "współpracowników".

Nie dość, że taksówkarze prowadzą wojny między sobą, to niektórzy w ogóle nie stosują się do obowiązujących przepisów. Urząd miasta unormował maksymalną cenę za kilometr w I-wszej strefie, która wynosi 4 zł/km. W odpowiedzi na takie regulacje znaczna część taksówkarzy, potwierdzając stereotyp o krętactwie, wyrobiło licencje w ościennych gminach, przez co omawiane przepisy ich nie obowiązują.

"Clash of clans"

Korporacje taksówkarskie trzymają się niczym rodziny a każdy, kto chce - jako niezrzeszony taksówkarz - prowadzić swoją działalność, jest przez niektóre dosyć brutalnie "sprowadzany na ziemię". Jak wcześniej wspomniałem, wyzwiska i groźby to chleb powszedni.

Niektórzy w Polsce próbują z tym walczyć, jak szczeciński "Taxi Złotówa" (i chwała mu za to!), ale bardzo często przypomina to walkę z wiatrakami. Okupioną zresztą ciągłym zagrożeniem, groźbami i idiotycznymi prowokacjami ze strony przedstawicieli "silniejszych graczy".

Nie chcę tutaj oczywiście wrzucać wszystkich do jednej grupy. Wśród taksówkarzy są również ludzie uczciwi, uprzejmi i profesjonalnie wykonujący swój zawód. Jednak charakter pracy i dosyć ograniczone możliwości zarobku u niektórych osób powodują uciekanie się do mało legalnych i amoralnych sposobów na podwyższenie swoich dochodów. Tę sytuację doskonale pokazuje popularna swego czasu nagonka na Ubera.

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi